środa, 21 maja 2014

Rozdział 1

Co chwila nerwowo patrze na mój zegarek , poprawiając spódnice . Pięć minut  temu powinnam zacząć rozmowę o pracę , a jak na razie widzę przychodzących , ignorujących mnie ludzi .Może o mnie zapomnieli ?. Koło mnie siedzą trzy plastiki , które co chwile poprawiają swoje włosy . To jest naprawdę wkurzające . Myślałam ,że zaraz wstanę i wyrwie im te włosy z głowy , ale ta myśl mi przemknęła gdy usłyszałam .- Betty Madison .- powiedziała brunetka w okularach . Szybko wstałam i weszłam do środka .Powoli się odwróciłam i zobaczyłam starszego faceta przy biurku .-Dzień dobry - powiedziałam niezręcznie .-Usiądź -powiedział .Powoli usiadłam na wygodnym krześle i na niego spojrzałam . Wyją z szuflady jakieś papiery , spojrzał na mnie i spytał . - Dlaczego chcesz pracować właśnie u nas ? - spytał . To było beznadziejne pytanie , przecież dobrze wiedział ,że chce po prostu wystarczająco zarabiać ,a nie z mojej przyjemności masowania innych . Spojrzał na mnie podejrzliwie . Kurde Betty ! Odezwij się ! Idiotko ! . - Tak .. zadzwonimy do ciebie.
Świetnie idiotko właśnie spieprzyłaś rozmowę o pracę !. Powoli wstałam , spojrzałam w podłogę i się odwróciłam się na pięcie .Gdy dotarłam do drzwi jeszcze raz się odwróciłam i spojrzałam na niego . - Dobrze się pani czuje ? - spytał patrząc na mnie . Odwróciłam się i otworzyłam drzwi .Wyszłam zostawiając otwarte drzwi. Szłam korytarzem aż dotarłam do windy , nacisnęłam guzik i oparłam się o ścianę . -Idiotko .. - powiedziałam cicho zakrywając twarz rękoma . Dlaczego muszę się zawsze tak zatykać jestem beznadziejna .Nadaję się tylko na zmywak .Weszłam do windy i nacisnęłam guzik .Po chwili poczułam jak wibruje mój telefon , spojrzałam na ekran .-Tylko nie ty - powiedziałam patrząc na słowo ,, Tata " . Nie lubię z nim rozmawiać , za dużo przypomina mi o mamie . Gdzieś w głębi duszy go nienawidziłam , i wiedziałam ,że on o tym wie . Zignorowałam go i wyłączyłam telefon .Moja mama umarła sześć lata temu w wypadku samochodowym , jechała z moim tatą do restauracji . Mój tata zaczął się wygłupiać i wpadł w poślizg . Gdy dowiedziałam się o wypadku , od razu pojechałam razem z moją ciocia , która się mną opiekowała  do szpitala . Tam dowiedziałam się o amputowanej nodze ojca i martwej mamie . Byłam głupia bo nigdy nie doceniałam swojej matki zawsze uważałam ją za nadętą ,ułożoną kobietę zajmującą się tylko pracą , za to ojciec zawsze mi pomagał , on zostawał ze mną w domu gdy mamy  nie było . Bardzo go kochałam . Kilka miesięcy przed śmiercią matki , moja rodzicielka rzuciła pracę , aby się mną zająć .Miałam 14 lat , potrzebowałam matki . Myślałam ,że nie uda mi się z nią dogadać , ale udało mi się . Często chodziłyśmy na zakupy i na długie spacery , zachowywała się jakby wiedziała ,że zaraz odejdzie . Za to mój ojciec zaczął pracować , często chciałam z nim porozmawiać a on tak po prostu wyrzucał mnie z gabinetu . Znienawidziłam go .Wtedy zobaczyłam jak drzwi windy się odtworzyły . Wyszłam i rozejrzałam się dookoła.Poprawiłam moją sukienkę i ruszyłam w stronę drzwi . Wydawało mi się , że ludzie dziwnie się na mnie patrzyli , ale nie zwracałam na to uwagi szłam dalej . Gdy wyszłam uderzyło mnie ciepłe powietrze . Kochałam lato . Uśmiechnęłam się przez chwilę , ale potem mój uśmiech spadł mi z twarzy, gdy przypomniałam sobie jaką jestem idiotką . Szłam powoli  tupiąc moimi obcasami , trzymając w ręku moją torbę . Weszłam do parku i zaczęłam iść na ścieżce , która mnie prowadziła  do przystanku  . Pamiętam jak byłam mała, zawsze przychodziłam tu razem z tatą . Bawiliśmy się pośród drzew w chowanego . Uśmiechnęłam się pod nosem . Ludzie przechodzili koło mnie nie zwracając na mnie uwagi , szturchając mnie . Za mocno się wstydziłam , aby zwrócić im uwagę . Jedno pchnięcie . Drugie pchnięcie . Już chciałam im coś powiedzieć , ale miałam gulę w gardle . Próbowałam szybko znaleźć ławeczkę .Wszystkie były zajęte . Postanowiłam usiąść koło jakiegoś faceta . Usiadłam na drugim końcu ławki koło śmietnika . Facet robił coś na telefonie  , popijając kawę i nawet nie popatrzył się , gdy usiadłam na tej samej ławce . Po chwili wstał i podszedł do mnie i , nie trafiając  do kosza rzucił we mnie kawą . 
-Przepraszam - powiedział poddenerwowany . Jego oczy ułożyły się literkę ,,o'' . - Nic się nie stało . - powiedziałam cicho pod nosem .- Ależ się stało na pani całą bluzkę w kawie ! - powiedział . To było dziwne chyba jedyny człowiek na tym świecie mnie zauważył . - Proszę . - powiedział dając mi chusteczkę . Poczułam jak moje policzki płoną . To było urocze nie sądziłam , że spotkam kiedyś takiego człowieka , który nawet na mnie popatrzy .- Niech pani , weźmie ode mnie pieniądze i kupi nową bluzkę . - powiedział wyjmując z portfela pieniądze - Nie naprawdę nie trzeba - powiedziałam
Poczułam się niezręcznie , szybko wzięłam torbę i zaczęłam iść dalej . Modliłam się ,żeby za mną nie szedł . Chociaż z drugiej strony bardzo tego chciałam.
-Zaczekaj ! - krzyknął . Kurde! . Zaczęłam przyśpieszać .- No zaczekaj ! - krzyczał. Wszyscy przechodzący zaczęli na nas spoglądać . Szybko się zatrzymałam . Stanęłam na środku chodnika i powoli się odwróciłam . Na jego twarzy pojawiła się ulga i lekki uśmiech . Czułam ,że zaraz spłonę . 
Patrzyłam jak lekkim przyśpieszonym krokiem kierował się ku mnie . Po chwili był już ze mną twarzą w twarz . -Proszę weź ...- powiedział .Spojrzałam na jego dłoń w której trzymał pieniądze , a potem na jego twarz .Nagle poczułam jak się do mnie przybliża i kładzie dłoń na mojej talii .- Może skoczymy sobie gdzieś ? Hmmm ? - spytał z uśmiechem na twarzy . Szybko odwróciłam się i już miałam uciekać , ale złapał mnie za nadgarstek .- O nie , to nie tak jak myślisz , to nie była prośba - powiedział lekko zdenerwowany . Zaczęłam się bać , w mojej głowie chodziły czarne scenariusze. 
- Wszystko okej ? - powiedziała czarnowłosa dziewczyna . - Nie twoja sprawa ! - krzyknął  ten facet . - Czy moje pytanie zostało skierowane do ciebie .- powiedziała dotykając go palcem o jego tors . Twarz faceta była jeszcze bardziej zdenerwowana .Zamachną się , aby dać jej w twarz , zamknęłam oczy , bo wiedziałam ,że to zaboli . Ale nie usłyszałam plasku dłoni na jej twarzy . Odtworzyłam powoli oczy i zobaczyłam jak jego ręka została zatrzymana przez jej . - Nawet się nie wasz . - powiedziała przez zaciśnięte zęby . - Ty suko .. - powiedział . Wtedy zobaczyłam kolano dziewczyny w jego kroczu . Momentalnie się skulił . A dziewczyna złapała mnie za rękę i zaczęła szybko iść . W końcu zatrzymałyśmy się przy budce z lodami . - Tu będziesz bezpieczna . - powiedziała cicho . Spojrzałam na nią, miała na sobie obcisłe spodnie w kwiaty , czarną bluzkę a w ręku trzymała deskorolkę , której wcześniej nie zauważyłam i niebieskie buty . 
Była zgrabna i ładna jej falowane włosy spadały na jej ramiona . -Trzymaj się . - powiedziała .Wzięła deskorolkę i zaczęła jechać . - Dzięki . -powiedziałam już sama do siebie . 
                                                                                                                                                            

W mojej głowie ciągle chodziły , myśli o tej dziewczynie , która mnie uratowała . Po ty jak pojechała złapałam taksówkę i przyjechałam do domu . Mieszkałam w Los Angeles , było tu pięknie . Szczerze mówiąc byłam bogata ,ale chciałam zacząć się sama utrzymywać dlatego szukałam pracy . Wyszłam z taksówki i znów zobaczyłam ten beznadziejny dom , w którym mieszkałam . Nigdy nie lubiłam się wywyższać , ale mój dom mi na to nie pozwolił .Skierowałam się do bramki i zadzwoniłam. Nie mogłam mieć normalnych kluczy bo ojciec bał się ,ze je zgubie i ktoś jej znajdzie .
-Dzień dobry panno Betty . - powiedział głos pana Jonnego . Uśmiechnęłam się nieśmiało , nienawidzę tego dzwonka . Nigdy nie widać osoby po drugiej stronie , a ona cię widzi . To jest bardzo krępujące . Po chwili bramka się odtworzyła  , a ja weszłam . Odtworzyłam drzwi a moim oczom ukazał się mój mały i oczywiście skromny dom . 
- Hej słonko . - powitała mnie moja  gosposia . Bardzo ją lubiłam ona zawsze mnie rozumiała . -I jak poszło ? - spytała . Uśmiechnęłam się na chwilę a potem przytuliłam się i rozpłakałam się . -Cii kochanie , nie płacz choć porozmawiamy w kuchni .- powiedziała nie odrywając ode mnie swoich rąk .Weszałam do kuchni . Kuchnie lubiłam najbardziej bo była zaprojektowana przez moją gosposię Klarę i moją mamę . Bardzo się lubiły , i razem ją urządziły






 Usiadłam na wyspie i zaczęłam jej wszystko co mi się dzisiaj przytrafiło . Poprosiłam Klarę , aby nie mówiła ojcu o tym wszystkim . Po naszej długiej rozmowie , poszłam na górę do swojego pokoju .Mój pokój niestety był zaprojektowany przez specjalistów , zupełnie mi się nie podobał , nie przyznawałam się do tego bo nie chciałam robić rodzicom przykrości . Mama wiedziała ,ze mi się nie podoba więc pozwoliła mi go sama zaprojektować i tak właśnie powstał mój mały zamek .


Położyłam się na hamaku i odleciałam .
                                                                                                                                                                   

Hejka i jak wam się podobało ??? :) Zostawcie komentarz .Proszę.Polecajcie mojego bloga !
1komentarz =napisanie nowego rozdziału .




1 komentarz: