Zendaya .
-Cassie idź odtwórz ! - poprosiłam ją , gdy miałam ręce w mące. -Wujek ! -usłyszałam z korykarza. Moje oczy momentalnie się powiększyły. Ta mała papla ... - Wiesz ,że Rose jest w szpitalu . - mówiła do niego , gdy on wszedł do kuchni . -Hej. - uśmiechnęłam się . -Co się jej stało ? - spytał z poważną miną . -To nic poważnego. -kłamałam. -Ale , mamo , mówiłaś mi ,ze wyrostka robaczkowego nie można lekceważyć. - wymądrzała się Cassie. Oczy Harrego powiększyły się . -Ja ..um .. zapomniałem ,że musze coś załatwić. -odstawił Cassie na ziemię . -Harry , poczekaj. -zatrzymałam Go. -Proszę nie idz tam . - szepnęłam , aby Cassie nie usłyszała. -To jest moja córka . - szepnął dosyć głośno. -Ciszej ! -warknęłam. -Przepraszam Cię ,że to zrobię , ale muszę . - wyrwał się z mojego uścisku i wyszedł. Czemu moja córka musi być taką plotkarą. Weszłam do kuchni a Cassie opierała sie o ścianę. Miała bardzo skupioną minę . -Wszystko w porządku ? - zapytałam spokojnie przymrużając oczy. -Um.. tak . - zająknęła się i wyszła.
Betty
-Zaraz powinna się obudzić. -poinformowała mnie pielęgniarka. Cały czas trzymałam rączkę Rose w swojej dłoni . Rose była trochę blada , włosy miała spięte w luźnego koka. Obudz się proszę. Taki mały zabieg a tak straszy. -Jak się obudzisz od razu pojedziemy do domu . - pocałowałam jej rączkę .-Czyli wyjeżdżacie. -odwróciłam głowę i zobaczyłam Harrego. - Co ty tu robisz ? - zapytałam zaskoczona. Podszedł bliżej łóżka. -Moja córka , podobna jest w szpitalu więc jestem .- stwierdził. -Nie mów tak. - odezwałam się szybko. -Jak ? - zapytał lekko poirytowany. Zamknęłam mocno powieki . -Jak , ojciec ?- jego głos był coraz bliższy. -Może jesteś jej biologicznym ojciec , ale nigdy nie staniesz się częścią jej życia , jaką jest każdy ojciec dla córki. -po wypowiedzeniu tych słów Harrego szczęka , bardzo się spieła. -Nie pozwolę na to. -dodałam . Harry podszedł do łóżka z drugiej strony. -Za późno . -odparł cicho dotykając jej rączki . Cała się spięłam. -Co... - zaczęłam głośno , ale przerwało mi mruknięcie Rose. Odtworzyła powoli powieki. - Hej słońce. - usmiechnełam się do niej . Odwzajemniła uśmiech. Przekręciła lekko głowę i zobaczyła Harrego , który uśmiechnął się do niej z dołeczkami w policzkach. -Co ty tu robisz ? - zapytała cicho i bardzo spokojnie. -Przeszedłem zobaczyć , co stało się takiej jednej małej księżniczce. -pstryknął ją lekko w nos a on a się zaśmiała. -To bardzo fajnie , Cassie mówiła , że można siadać na twoje plecy i wtedy jest się bardzo wysokim . - mówiła powoli Rose.-Może jeszcze kiedyś , będziesz miała okazję.- Harry popatrzył na mnie . Pokręciłam lekko , aby Rose nie zobaczyła głową. -Mamusiu przyniesiesz mi wody ? - zapytała grzecznie . - Oczywiście , zaraz będę. - wstałam z krzesła i wyszłam z sali. Wiedziałam ,że jest bezpieczna ,kiedy Harry z nia jest . Chodz tego nie chciałam. Kupiłam szybko wodę w sklepiku i skierowałam się z powrotem do pokoju . Stanęłam na progu drzwi i przyglądałam się jak ze sobą rozmawiają . Lekki uśmiech pojawił się na mojej twarzy. -Trzymaj. -rozkręciłam napój i podałam jej. Gdy się napiła oddała mi butelkę . - Dziękuję . - uśmiechnęła się , a ja odwzajemniłam tym samym .
Poje powieki , co chwila się zamykały , gdy Harry z Rose rozmawiali . -Betty , może idz do domu .- zaproponował Harry a Rose popatrzyła z moją stronę. -Nie muszę z nią zostać. - pogłaskałam moją córkę po włosach .-Ja z nią zostanę . -oznajmił. -Nie , zostanę . - mówiłam . -Mamusiu , możesz iść się wyspać , a ja zostanę z ... - Rose ciekawi poparzyła na Harrego . -Jak mam Cię nazywać ? - zapytała . Harry spojrzał w moją stronę. -Nazywaj Go po prostu Harry . - odezwałam się i przekręciłam oczami . Harry lekko się zaśmiał. Jak ja tęskniłam za tym odgłosem. -Okey , ale jak wrócę masz tu być .- wstałam i pocałowałam ją w czoło . Rose mocno mnie przytuliłam. - Dobrze. - potwierdziła i dała mi całusa w policzek.
Zaczęłam iść korytarzem . Wow dużo jakoś ludzi , teraz jest. -Przepraszam. - przeprosiłam , gdy szturchnęłam brunetkę. - Nic się nie stało. - zaczęłam pomagać jej podnosić książki , które wypadły jej z torby . -Betty ? - odezwała się . Spojrzałam na nią i się uśmiechnęłam . -Jeeny ? - byłam zdziwiona.- Tak to ja Jeeny córka Parrie i Zayna . - zaśmiała się. -Matko jak ty urosłaś . - przytuliłam ją. -15 lat . - poinformowała mnie. -Co ty tu robisz ? - zapytała. -Um moja córka miała mały zabieg i oto jestem . -uśmiechnęłam się. -Masz dzieci. - stwierdziła uśmiechając się. Chciała coś powiedzieć , ale zamknęła usta. -A ty ? -zapytałam. - Umm... - jąkała się. - Joe , on jest chory i przyszłam , go odwiedzić. - pokazała nerwowo na korytarz i złożyła kosmyk włosów za ucho. -Wszystko w porządku ? - nie wyglądała najlepiej .-Masz czas ? -zapytała przygrywając wargę i patrząc na sufit , aby się nie rozpłakać . Szczerze chciałam pójść spać , ale dla małej Jeeny wszystko . -Oczywiście . -objęłam ją ramieniem .
Usiadłyśmy na szpitalnych fotelach w kawiarni. -Jeeny , możesz mi wszystko powiedzieć. - powiedziałam .Jeeny patrzyła ciągle w jedno miejsce.

-Joe , on .. - zaczęła , ale zakryła ręką usta . Szybko wstałam i usiadłam na jej fotelu koło niej . Była taka chuda ,że z łatwością się mieściłyśmy razem . -Ciii. - uspokajałam ją. -Powiedz wszystko od początku. - próowałam ją uspokoić. -Nie pamiętam , czy mówiłam Ci kto to jest Joe . - zaczęła . -Mówiłaś kiedyś o nim , jak jedliśmy obied w restauracji. - przypomnałam sobie. -Tak , byłam nim totalnie zauroczona. -uśmiechnęła się lekko. -Od kiedy pamiętam , przyjażniliśmy się.- odparła i pociągnęła nosem.- Tydzień temu ...-zaczęła i oparła się o czoło . -On mi powiedział ,że nie chce byc dla już tylko przyjacielem. -łzy leciały jej po policzkach. -Ale ty też byłaś w nim zauroczona , prawda ? - zapytałam .-Tak , ale nidgy nie powiedziałam mu tego .- oznajmiła. -Staliśmy wtedy , na chodniku. -mówiła z grymasem . -Uśmiechnęłam się do niego i już chciałam jemu powiedzieć ,że też nie chce byc tylko jego przyjaciółką . -zakryła dłońmi twarz .-I wtedy , ten samochód . - mówiła płacząc .-To była krótka chwila. - tłumaczyła a ja ją przytulałam. Widzisz Betty ty nie masz takich problemów .-Nie obudził się do tej pory .- szepnęła. Nie miałam pojęcia co jej powiedzieć .- Miej nadzieję , to zawsze pomaga. -pocieszałam ją. Popatrzyła na mnie i lekko się uśmiechnęła. -Wiem ,ze powinnam o to pytać .. - zaczęła. -A z resztą . - machneła ręką. -Możesz się pytać o co chcesz , ty mi tez dużo powiedziałaś .- oznajmiłam . - Twoje dziecko jest też Harrego tak ?- zapytała szybko . Otworzyłam lekko usta . -Przepraszam , nie powinnam o to .. - zaczęła . - Tak. - odezwałam się . -Dlaczego nie jesteście już razem ? - zadała kolejne pytanie wycierając oczy . -On nie nadawał się na ojca. -rzekłam zgodnie z prawdą . -Nie chciał tego dziecka . -patrzyłam w jegen punkt na ziemi . -Przyko mi . - współczuła mi .Uśmiechnęłam się lekko do niej. - A jak Mike ? - zapytałam ciekawa znieniając temat. -Świetnie, we wrześniu idzie do pierwszej klasy. -odparła . -Wiesz , bardzo się zmieniłaś .- popatrzyłam na nią. -Wydoroślałaś , wypiękniałaś i już nie widać tych krzywych mleczaków. -zarumieniła się i lekko walnęła mnie w ramię . -Ej . - zaśmiałyśmy się. -Ty też się zmieniłaś , zestasrzałas się . -dokuczała mi . -No wiesz ! - krzyknęłam i rozczochrałam jej włosy. - Żartuje , też wypiękniałaś .-stwierdziła a ja się zarumieniłam. -Cieszę się ,że spotkałam Cię.- przytuliłam ją. -Ja też. -odparła . Inni ludzie mieli by problem ,z odnowieniem więzi z kimś , kto nie wygląda już jak kiedyś . I kto nie zachowuje się tak samo. Poczułam wibrajce . -Przepraszam ,musze odebrać. -odeszła od mnie i odebrała telefon. -Tak . - mówiła i potrząsała głową. Gdy Jeeny rozmawiała , zachciało mi się strasznie spać . -Hej , bo mi tu zaśniesz. - zaśmiała się uroczo. -Tak , to prawda , bardzo chce spać. -podtwierdziłam. Odwróciła się . -Tato! - krzykneła i pomachała ręką. Odwróciłam się i zobaczyła Zayna , miał lekki zarost. Gdy mnie zobaczył oczy mu się powiększyły. Podszedł do nas. -Betty ?-zapytał .- W samej osobie. - zachichotałam. Lekko mnie przytulił . -Wow. - szepnął . -Nie wiedziałem ,ze Cię kiedykolwiek , jeszcze spotkam . - stwierdził przeczesując ręką włosy. Gdy mówił moje powieki zamykały się. -Betty ! - podniosł ton i się zaśmiał .-Chodz podwiozę Cie do twojego domu . - o świetnie , ale ja nie mam domu.-Nie chce sprawiać problemu ...- zaczęłam . -Przestań Parrie , zabiłaby mnie , gdybym Cie nie podwiózł.- zachichotałam lekko z Jeeny. Zayn objął ramieniem swoją córkę i zaczęliśmy iść. Ten kto ich nie zna mogliby uznać ,ze jest to para lub rodzeństwo . Z tego co wiem , Zayn ma teraz 29lat . Trochę dziwnie mieć dzieci , gdy było się dzieckiem.Zanim się obejrzałam , byliśmy wszyscy w samochodzie . Próbowałam , nie spać , ale ciężko mi to wychodziło. Świetnie , nie mam numeru Harrego , jak ja zadzwonię i spytam się czy wszystko w porządku ? Nie mając co robić , zaczełam słuchać Jeeny i Zayna. -Co się zmieniło ? - zapytał ją szeptem. - Nadal tak samo . - szepnęła schylając głowę i przykrywając się włosami. Zayn nic już nie mówił , do końca drogi. -To tu ?- spytał . -Tak . -odpowiedziała głośno, aby trochę się obudzić. -Dziekuję Wam bardzo . -podziękowałam wychodząc .Gdy zamknełam drzwi podeszłam do okienka wysokiego auta .-Pozdrów Parrie.- powiedziałam z uśmiechem . -I Mike. - dodałam .Jeeny pochyliła się w moją stronę i przytuliła mnie . Czułam jej truskawkowy żel pod prysznic . -Pamiętaj co Ci mówiłam . - szepnęłam do niej . -Miej nadzieje. - powtórzyłam swoje słowa. -Dziękuje . -jeszcze raz mocno , mnie ścisnęła . -Pa . - pomachałam szybko do Zayna i zaczęłam iść do klatki . Czarny Jeep znikł przy jednym z zakrętów . -Hej. - szepnełam wchodząc do sypialni Zendaya . David spał wtulony w jej duży brzuch , a Zendaya delikatnie głaskała Cassie .-I jak ? - zapytała szeptem.-Obudziła się i na razie jest dobrze , um.. Harry z nią siedzi. -troche sie zaczerwieniłam . -Tak , bardzo Cie przepraszam ,że nie zdażyłam Go powstrzymać. -powiedziała z grymasem. -To w sumię dobrze , chociaz się wyśpię i z rana do niej pojadę. - usmiechnęłam się niesmiało . Na twarzy Zendaya pojawił się wielki usmiech . -Przetań ! - krzyknęłam szeptem. Przewróciłam oczami i wyszłam z pokoju , kierujac sie na swój wygodny materac.
Harry
- Wiesz co Harry ? - zaczęła Rose . - Tak. - czesałem jej lakę . To jest naprawdę strasznie trudne . -Zawsze o tej porze spałam. -stwierdziła i spojrzała w moją stronę z uśmiechem. Odwzajemniłem je uroczy uśmiech.-Żle to robisz. - weschtnęła cieżko i zabrała mi lalkę . -Pokaże Ci. - zaproponowała . Zaczęła mi tłumaczyć , jak mam czesać lalkę , a ja uwaznie obserwowałem jej chudą twarz. Widzisz ile straciłeś ? Mogłeś , miec piękną dziewczynę , może nawet żonę i piękną córkę. Mogłem ..-Teraz już rozumiesz ?- zapytała. -Um . jasne ! - usmiechnąłem się . -Tak ? - przyłożyła zabawnie rączkę do brody. -Tak . -odpowiedziałem przybierając taką sama pozę co ona.-To mi pokaż . - podała mi lalkę i szczotkę milimetrowych rozmiarów . Zacząłem czasać , tą lalkę , chodz zupełnie nie widziałem jak . -Nie słuchałeś ! -krzyknęłam . -Ja . - pokazałem na siebie , po czym odwróciłem sie , aby zobaczyć , czy nie ma nikogo za mną . Usłyszałem cicho Rose . -Tak ty. - śmiała się. Zacząłem się wygłupiać , a Rose śmiała się . Jednak jej powieki zaczęły się powoli zamykać. Szczerze mówiąc , też chciało mi się spać , ale nie mogę zostawić jej samej. -Mogę Cie poczesać ? - zapytala ziewając. Gdy tylko pokiwałem głową . Ona pociągnęła moją głowę i położyła koło siebie na łóżku . Lekko mnie to bolało. Wyglądałem pewnie dość dziwnie. Zaczęła czesać moje włosy a moje oczy powoli sie zamykały.
Betty .
Kocham te poranki w Los Angeles. Idziesz ulicą i widzisz wokół siebie uśmiechniętych ludzi. -Może kwiatka , dla pięknej pani ? - zapytał mnie sprzedawca kwiatów . -Nie dziękuję. - podziękowałam. Zaczęłam iść dalej . Na razie dzień jest w porządku. Gdy doszłam do szpitala , zdążyłam spojrzeć na siebie w odbiciu szyby . Byłam ubrana w moja ulubioną sukienkę . Reprezentowała się naprawdę dobrze. -Dzień dobry . - uśmiechnęłam się do recepcjonistki. - To się jeszcze zobaczy . - odwzajemniła uśmiech. Wjechałam windą na piętro , gdzie leżała Rose. Odtworzyłam powoli i cicho drzwi , aby jej nie obudzić , jeśli śpi. Odwróciłam się i zaśmiałam się pod nosem . Harry spał głową na łóżku . Rose koło niego , ale najśmieszniejsze były kucyki na głowie Harrego. Popatrzyłam jeszcze raz na mojego byłego przystojnego chłopaka . Nie mam serca ich budzić. Wyszłam z pokoju i skierowałam się do lekarza Rose. Zapukałam lekko i weszłam do gabinetu. -O dzień dobry. -powitała mnie miło blondynka . -Dzień dobry. - podeszłam do jej biurka . - Właśnie miałam z panią porozmawiać. - stwierdziła zdejmując okulary. -Byłam nawet w sali , gdzie leży Rose , ale nie chciałam ich budzić.- stwierdziła.-To jest ojciec Rose ? - zapytała szukając czegoś w szafce. -Tak , ale bardzo prosze nie mówić tego Rose , to jest naprawdę skomplikowane. -poprosiłam z grymasem na twarzy . -Oczywiście . -podała mi kartkę. -Rose może już wyjść ze szpitala. -dodała . -To świetnie. -odpowiedziałam i schowałam kartkę w torbie. -Tak , tylko prosiłabym aby pani zgłosiła się do nas za tydzień. - mówiła poważnym tonem . - Przepraszam , ale za kilka dni mam samolot i nie mogę tu zostac dłużej . - wytłumaczyłam . -Och , no tak . To prosze pójść do lekarza w swoim miejscu zamieszania . - poleciła i założyła okulary. -Dziękuje za wszystko. - podziękowałam i skierowałam się do drzwi .-Od tego tu jestem , do widzenia.- powiedziała a ja wyszłam. Gdy dotarłam do pokoju Rose , ona już nie spała .- Masz rację , wyglądam wystrzałowo . -Harry oglądał sie w lustrze , a Rose śmiała się na łózku . -Hej. -podeszłam do niej i pocałowałam ją w policzek . - Hej. -uścisnęła mnie. - Lekarz powiedział ,że możesz już wyjść , więc ubieraj się . - wyjęłam ze swojej torby jej ubrania . Rose wzieła swoje ubrania i skierowała się do łazienki . -Tylko ich nie zdejmuj. -zagroziła Harremu. -Ładne kucyki . -stwierdziłam śmiejąc się lekko. -Dzięki , chyba zacznę taki nosić. -zaśmiał się . Ach ten uśmiech ... Przestań !. -Dziękuję , ze wczoraj z nia zostałem . - podziękowałam mu skrępowana. -Nie , to ja Ci dziękuje ,że pozwoliłaś mi z nia zostać . -powiedział szybko patrząc mi w oczy . Mimo ,ze siedzieliśmy po dwóch stronach łóżka , czułam się jakby stał bardzo blisko mnie. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy . -Betty ... - zaczął . -Już ! - krzyknęła Rose . Wyszła juz ubrana z łazineki . -Ale jestem głodna. -podrapała się po brzuchu i podeszła do łóżka , biorąc swojej lalki . -Mamo , może pójdziemy na śniadanie z Harrym ? - zaproponowała wkradając zabawki do małego plecaka. Nie chciałam robić jej przykrości , ale nie byłam pewna czy to dobry pomysł. -Jeśli chce moze z nami iść . - uniosłam lekko ręce i spojrzałam w jego stronę . -Jeśli zapraszasz to idę. -odezwał się do Rose.
-Ale to jest pyszne.-mówiła Rose jedząc naleśniki. Była cała brudna od bitej śmietany . -No.. - potwierdził śmiesznie Harry a ja się zaśmiałam. -Jesteś brudna. - pokazał na moją córkę . W sumię naszą córkę .-Ty też . - machneła ręką i posmarowała Go bitą śmietaną. Rose zaczęła się śmiać , a Harry udawał ,ze nie żyje. Po skończeniu śniadania zaczęliśmy iść przez plaże. Nie było na szczęście dużo osób. Wyjęłam aparat i zaczęłam robić Rose zdjęcia. -Teraz z Harrym! - pisnęła i wyciągnęła do Harrego ręce. Harry wziął ją szybko i zaczął kręcić się z nią . Wyglądali razem jak dwa anioły . Matko Betty co Ty mówisz ! -Uśmiech ! - krzyknęłam i zrobiłam zdjęcie dwóm pięknym twarzom. -Mamusiu , moge teraz ja porobić zdjęcia ? -zapytała a ja przewróciłam oczami . -No dobrze , ale nie zepsuj. - pokazałam jej jak robić zdjęcia . -Uśmiech ! -powiedziała i zrobiła mi zdjęcie . -Nie Rose . - zakryłam rękami twarz . Poczułam na sobie duże inne ręce , które powoli odkrywały mi twarz . Czułam , że to Harry , stał bardzo blisko. Spojrzałam na niego wykręcając szyje. -Czemu się zakrywasz , jesteś piękna .- odezwał sie swoim zachrypniętym głosem , a mi serce rozwalił się na milion kawalków . Po raz kolejny , potrzymał mu głęboko w oczy . Byłam jak w transie. Popatrzył na moje usta i lekko sie pochylił . W mojej głowie pojawił się alarm . -Um..- odwróciłam sie do Rose zarumieniona. -No dobra , ale to było ostanie - zagroziłam jej . Ona się tylko zaśmiała i zaczęła biec . Z daleka robiła mi zdjęcia i Harremu , który szedł obok. Przechodziliśmy koło jakiś Hiszpańskich facetów , którzy grali piosenki . -Mamo zatańcz! - krzyknęła Rose . -Chyba zwariowałaś . - popukałam się w czoło kierując to do niej . Ona tylko sie zaśmiała . -Harry ty też ! - krzyczała. Usiadła na ławce , gdzie mogłam ją idealnie widzieć . Starszy mężczyzna w czerwonym stroju podszedł do mnie i zaczął tańczyć. Wziął moją rękę i zaczął ze mna tańczyć. -Chyba się nie naucze! - próbowałam przekrzyczeć muzykę śmiejąc się . Spojrzałam kątem oka na Harrego , który tańczył z jakąłś starszą panią . Po chwili jednak weszła w rytm i zaczęłam tańczyć. Nie mogłam przestac się śmiać . Starszy pan puścił mnie i zmieniliśmy się parami . Teraz ja tańczyłam z Harrym . - Okłamałaś mnie ! - zaśmiał sie Harry. - Nie dlaczego ?! - obracałam się w jego ramionach . -Mówiłaś ,że nie umiesz tańczyć ! - teraz staliśmy bardzo blisko . -Ne mówiłam tego na ciebie ! - złapał mnie w talii i pochylił na tyłu i w tym momencie muzyka przestała grać . -Czyli ze mną umiesz tańczyć . - stwierdził cicho uśmiechając się do mnie . Odwzajemniłam uśmiech , a Harry znów lekko się pochylił . Nie wiem co mną pokierowało , ale ja też zrobiłam to samo . -Zdjęcie ! - krzyknęła Rose i zrobiła nam zdjęcie .Zaczerwieniłam się a Harry stanał w normalnej pozycji. Przez resztę dnia świetnie się bawiliśmy . Cały dzień spędziliśmy na świeżym powietrzu. Niestety pod koniec dnia Harry podwiózł nas pod mieszkanie Zendaya . -Bedę pierwsza ! - Rose zaczeła biec po schodach na górę. -Czemu ona musi tak wysoko mieszkać ? - zapytała Harrego śmiejąc. Zaczęłam strasznie wolno iść. -Ile jeszcze schodków .... - zaczęłam i poczułam na mojej w zgięciu kolan i na plecach jego ręce . -Co ty robisz?! - śmiałam sie ,gdy on mnie niósł . -Niosę Cię . - powiedział jakby to było oczywiste. Na jego wypowiedz zaśmiałam się. -Puść mnie ! -chichotałam i sie wyrywałam . Przez to straciliśmy równowagę i wlecieliśmy na ścianę . Harry lekko przygniótł mnie swoim ciałem. Znów patrzylismy sobie głęboko w oczy . Pochylił się w moją stronę , tak samo jak ja. Teraz powinienem pojawić się alarm , ale nic takiego nie pojawiło się . Jego usta , dotknęły moich . Zaczęliśmy razem się całować , a najgorsze jest to ,ze nie zaprzeczałam temu .
Przepraszam ,że tak długo ,a le szkoła ! :( Komentujemy ! I zapraszam na nowego bloga ! :D
Aaaa!!!!! Kocham cię !! a co do rozdziału..koniec najlepszy ;) Dobrze że Rose jest cała i nic jej nie jest i...serio ? Harry w kucykach ?? Fakt wygląda wystrzałowo haha. W tym rozdziale się duuuużo śmiałam i uśmiechała a tak przy okazji zrobiłaś mi ochote na ciasto :P Życzę weny i czekam na nn <3
OdpowiedzUsuńKarolina
dziękuje ! <3 Dziękuje ,ze komentujesz ! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3
OdpowiedzUsuńJak zwykle rozdział cudowny xx
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny!
Pozdrawiam,
instant-harry-styles-fanfiction.blogspot.com