aPojedyncze łzy , leciały mi z oczu . -Betty , wszystko okey ? - Zendaya zapukała do drzwi . Szybko wytarłam łzy . - Tak , tak . - odezwałam się kłamiąc
Harry .
-Hej . - uśmiechnąłem się do Zendaya . - Hej . - powitała mnie niepewnie. -Nie wpuścisz mnie ? - spytałem. -Harry nie wiem , czy to dobry pomysł . - stwierdziła , a ja oparłem się ręką o framugę drzwi . -Wujek ! - pisnęła Cassie . -Hej . - wziąłem ją na ręce .Zza rogu wyszła Rose . Stała oparta , o ścianę , przyglądając się mi . -Przyszedłeś do nas ? - uśmiechnęła się do mnie . Spojrzałam na Zendaya. -Nie , musiałem tylko coś powiedzieć twojej mamie , a teraz muszę iść. - postawiłem ją na ziemię . - A przyjdziesz , jeszcze sie do nas pobawić ? Ze mną i z Rose ? - zapytała . -Jane . -popatrzyłem w stronę Rose , która uśmiechała się z dołeczkami na policzkach .
Betty
Gdy już się ogarnęłam , wyszłam z łazienki . -Betty ? - zwróciła się do mnie Zendaya . - Tak ? - spojrzałam w jej stronę. -Przepraszam , ja nie obmyśliłam tego do końca. -przeprosiła -To nie twoja wina. -rzekłam i uśmiechnęłam się . - Ja po prostu , chce wyjechać . - podeszłam bliżej jej , aby Rose , która może być w pobliżu nie usłyszała . - Rozumiem. - odpowiedziała smutno . -Przepraszam , cię ,ze musisz cierpieć , przez mojego brata . -przeprosiła mnie . - To nie twoja wina .- odparła ponownie.- Ja nie powinnam Was tu ściągać . -złapała sie za czoło. -To nie twoja wina. -powtórzyłam . - Ile razy mam Ci to powtarzać ? - przyciągnęłam ją do siebie , a ona się zaśmiała .-Jak tylko urodzisz , przyjedziecie do Nas . - dodałam. - Oczywiście . -wtuliłyśmy się w siebie .
-Nie mamo nie! - krzyczała Rose , gdy pakowałam ubrania . - Kochanie , ale ja muszę wrócić do pracy . - kłamałam . - Ale przecież miałyśmy zostać dłużej ! - krzyczała. Zignorowałam ją i wkładałam ubrania do walizki . -Co ty robisz ? -spytałam , gdy Rose wyjmowała ciuchy . -Ja zostaje . -stwierdziła.- Nie baw się ze mną . - zagroziłam .- Wracamy do domu . - dodałam . - Nie ! - pisnęła skacząc .-Proszę wyjść z pokoju ! - rozkazałam pokazując ręką na drzwi . Łzy spływały jej po policzkach . -Wolałabym mieszkać z tatą , on na pewno by mi pozwolił tu zostać . - szepnęła i trzasnęła drzwiami. Wszystko przez pieprzonego Stylesa ! -Gdyby nie on . - szepnęłam . Nie byłoby Rose . Mówiła mi moja podświadomość. Usiadłam na materacu i złapałam się za włosy. Głęboko oddychałam.-Gdybyś mieszkała z ojcem , nie musiałybyśmy mieszkać w Londynie . - mówiłam do siebie.Po chwili wstałam i znów zaczęłam pakować ubrania. Gdy już skończyłam pakowanie , usiadłam na parapecie i wzięłam laptopa na kolana . Włączyłam go i weszłam na Skypa . Niestety Selena nie była dostępna .Zamknęłam ze złością urządzenie . Zaczęłam patrzeć na piękny widok , Los Angeles. Jednak nie mogę równać Londynu z LA . Tu było o wiele więcej słońca i uśmiechających się ludzi . Uśmiechnęłam się sama do siebie i zeszłam z parapetu .Wyszłam z pokoju. Powinnam przeprosić Rose . -Rose ! - zawołałam ją , ale nie usłyszałam odpowiedzi . Pewnie jest na mnie zła i teraz się chowa. Zendaya z Cassie siedziały przy stole. -O ciociu mogę już się pobawić z Rose ? - Cassie odłożyła kredki. -Ale , ona nie była teraz ze mną -odpowiedziałam. -Myślałam ,ze jest z tobą . - powiedziała zmartwiona Zendaya. -Rose ! - krzyknęłam chodząc z pokoju do pokoju . Odwróciłam sie i zobaczyłam ,ze nie mam jej butów . -Boże Zendaya , ona wyszła . - zły zaczęły mi spływać po policzkach . -Spokojnie , nie mogła uciec daleko. -uspakajała mnie Zendaya . Szybko założyłam buty. -Ubieraj sie szybko Cassie . - rozkazała Zendaya . Wybiegłam z mieszkania , po czym szybko zbiegłam po schodach . Gdy wyszłam na podwórko , było ciemno . - Rose , gdzie ty jesteś. -kamień na moim sercu stawał sie coraz cieższy. Rozejrzałam się wokół , ale nigdzie jej nie widziałam. -Cassie , gdzie może być Rose ? - spytałam brunetki.- Może na placu zabaw . - zaproponowała . Zaczęłam szybko biec w strone placu zabaw . Miałam nadzieję ,że tam jest .
Harry
Nie wiem czemu wtedy tak zareagowałem . Powinienem być przy nich , juz w czasie ciąży. Powinienem słyszeć jej pierwsze słowa i widzieć pierwsze kroki . Kopnąłem śmietnik ze złości po czym krzyknąłem. Usłyszałem cichy szloch za sobą . Odwróciłem się i zobaczyłam małą dziewczynkę . Siedziała sama o tej porze na huśtawce i płakała. Podszedłem do niej . -Zgubiłaś się ? - spytałam ostrożnie , aby się nie wystraszyła. Lekko podskoczyła ze strachu . -Rose ? - spytałem zdziwiony. -Co się stało i dlaczego jesteś tutaj o tej porze ? - ukucnąłem koło niej. -Bo moja mama chce wyjechać do domu , a ja nie chce .- szlochała. -Nie płacz . - uspokajałem ją. Poczułem się winien. -Ona mnie ciągle okłamuje . -dodała . -Powiedziała ,ze musi wrócić do pracy . - mówiła . -A to nie prawda.- skończyła . Popatrzyłem na nią współczująco . Miała gęsią skórę od zimna . Zdjąłem z siebie bluzę i ją przykryłem. -Ona nic nie chce mi mówić.- powiedziała wycierając rączką łzy . Usiadłem na przeciwko niej na ziemi i przyglądałem sie jej .Jej roztrzepane włosy , lekko się kręciły . Oczy miała zielone , ale cała twarz przypominała mi Betty. -Wiesz co ? - zaczęła . - Tak ? - dopowiedziałem . -Ja myślę ,ze ona wie , gdzie jest tata , tylko nie chce mi powiedzieć . -przygryzłem wargę i zamknąłem mocno powieki. -On pozwoliłby mi tu zostać prawda ? - popatrzyła na mnie.-Może. -odparłem .
-Mama , chyba mnie nie kocha . - rzekła . - Nie prawda . Ona cię kocha . - zaprzeczyłem szybko. -To dlaczego nie chce mi pozwolić , tu zostać ? - zapytała. -Może spotkała tu ją przykrość , i szybko chce wrócić do domu.-jej oczy były zaszklone . Rose zakryła swoimi małymi rączkami oczy i zaczęła płakać. -Nie płacz . - pocieszałem ją wstając. -Rose ! - usłyszałem za sobą doskonale znany mi głos . Odwróciłem się i zobaczyłem szybko biegnącą Betty w naszą stronę. Rose nawet nie podniosła głowy. -Poroszę nigdy mi tego nie rób. -Łzy znajdowały się na policzkach Betty jak i mojej córki. Betty przytulała Rose , ale bez odwzajemnienia . Popatrzyła na mnie z przerażeniem .- Nie -powiedziałem .-odparłem , od razu wiedząc o co jej chodzi. -Mamusiu , czy spotkała Cię tu jakaś przykrość ,że chcesz wrócić ? - spytała wycierając łzy . Betty przelotnie na mnie spojrzała. -Dlaczego tak sądzisz ? - Betty wytarła łzy Rose , wymuszając uśmiech. -Bo ty , nie chcesz już tu być. -odpowiedziała. - Dla ciebie mogę zostać . - głaskała ją po policzku. Rose popatrzyła na nią szczęśliwie . -A wiesz dla czego ? - zapytała. -Bo Cię kocham , i nie pozwolę Ci cierpieć. -Betty usiadła na huśtawkę , gdzie przed chwilą siedziała Rose i wzięła dziewczynkę na kolana , przytulając ją w klatkę piersiową. Spojrzała na mnie i posłała mi dziękujący uśmiech , który odwzajemniłem. Wszystko przez ciebie Styles ! Krzyczałem na siebie w myślach. Usiadłem na huśtawce , koło niej . Siedzieliśmy w ciszy. -Zasnęła . - powiedziała pod nosem Betty wstając . -Pomogę Ci . - powiedziałem . -Nie , nie trzeba... - zaczęła , ale spojrzałem na nią błagalnym spojrzeniem . -Odprowadzę was bezpiecznie do mieszkania Zendaya . - odparłem, a ona przytaknęła. -Mogę . - skierowałem ręce do Rose . Betty niepewnie pokiwała głową. Była taka lekka , jak piórko. Taka delikatna , jak jej mama. Popatrzyłem kątem oka , na Betty . Szła koło mnie , a jej policzki były trochę zarumienione. -Przepraszam ,że wtedy .. no ..wiesz ... - jąkałem się . - Że cię zostawiłem. - dokończyłem . Betty milczała. -Was. - poprawiłem się. Tak bardzo tęskniłem za nią. Nie zmieniła się od ostatniego , razu . Miała tylko troche podkrążone oczy. Ale nadal była piękna. Zanim się obejrzałem szedłem już po schodach. Betty odtworzyła mi drzwi i zaprowadziła do pokoju gościnnego. -Znalazłaś ... - usłyszałem Zendaya. Wiedziałem ,że stoi za mną . Położyłem delikatnie Rose na materacu i założyłem jej kosmyk włosów za ucho. Gdy wstałem Betty patrzyła na podłogę opierając się o zamknięte drzwi . -Dziękuję Ci . - podziękowała. -Ale .. - zacząłem szeptem . -Nie Harry. Gdyby Cię tam nie było, mogłoby coś się jej stać ...- na jej twarzy pojawił sie grymas. -Ktoś mógłby ją . - pociągnęła nosem . -Nie myśl już o tym.- poprosiłem . Nienawidziłem jak ktoś płakał. Chciałem podejść i ją przytulić , ale nie mogłem . Ona tego nie chciała. -Nie płacz proszę. -zbliżyłem się do niej. -Przepraszam . - wytarła łzy i wymusiła szybki uśmiech. - Zacznę , wam przysyłać alimenty. - powiedziałem siadając na krześle . -Nie. - pokręciła przecząco głową . Spojrzałem na nią pytająco . - Po prostu nas zostaw i o nas zapomnij. - to ukuło mnie w serce. -Ale .. - znów zacząłem . - Nie potrzebuje twoich pieniędzy. -przerwała i odtworzyła drzwi . - Chyba , już .. um . powinieneś ..um . - jąkałą się .-Jasne . - odpowiedziałem wstając. Odwróciłem się , gdy dotknąłem klamki , przy wyjściu . -Czy ja .. mogę ..- mówiłem jąkając się .Czy mogę Cię przytulić !? Czy mogę Cię pocalować ?! -Prosić o wybaczenie. - zapytałem cicho .
aZaśmiała się kpiąco . -Żegnaj . - powiedziała i lekko wypchnęła mnie za drzwi .Chciała zamknąć , drzwi , ale jej przeszkodziłem i włożyłem nogę pomiędzy drzwi . -Porozmawiajmy. -byłem zły. -Nie mamy o czym.- rzekła spokojnie. - Do zobaczenia. - pożegnałem się z nią poważnie i znikłem z jej pola widzenia .
Betty
-Do zobaczenia. - powiedział i zniknął . Szybko zamknęłam drzwi na klucz. Zza rogu wyszła Zendaya . Popatrzyła na mnie i od razu mnie przytuliła . - Nie martw się wszystko Ci się jakoś ułoży. - masowała mnie po plecach.Oderwałam się od niej i wymusiłam uśmiech. Weszłam bez słowa , do pokoju i położyłam się na przeciwko Rose. Przygryzłam wargę , aby nie zacząć płakać. -Zostanę , tu tylko dla ciebie.-szepnęłam z uśmiechem i łzami . -Poradzimy sobie bez twojego tatusia , zobaczysz . -głaskałam ją delikatnie po policzku.
Odtworzyłam , moje ciężkie powieki i wzięłam telefon . Wow już 11 ! -Zaspało się co ? - spojrzałam na spoconą Rose . Przyłożyłam swoją rękę do jej czoła , byla strasznie gorąca. - Rose ! - powiedziałam głośniej . Lekko odtworzyła oczy. -Mamusiu , chce spać . Przykryjesz mnie , bo jest mi zimno. - powiedziała zamykając oczy . - Jesteś cała rozpalona .- mówiła i przykryłam ją kocem. Przeszły ją dreszcze. Szybko wstałam i wybiegłam z pokoju . -Zaspałyście . - usmiechneła się do mnie Zendaya. -Rose , ma gorączkę , dasz mi coś na jej zbicie ? - zapytałam. - Pewnie . - odparła i zaczęła szukać , czegoś w szafce . Wyjęła duży syrop i łyżkę . -Wez wodę . - rozkazała i wyszła z kuchni . Nalałam do szklanki wody i poszłam za nią .Usiadła na materacu . -Rose , kochanie . - budziła ją .Usiadłam po drugiej stronie i podniosłam jej głowę . Z grymasem odtworzyła oczy . - Ja nie chce. - marudziła.-Popijesz wodą . - uśmiechała się do niej Zendaya .Rose posłusznie usiadła i połknęła syrop , biorąc od razu łyka wody . - Ale się załatwiłaś. - powiedziałam a tak leniwie się uśmiechnęła i położyła się stać . - Za parę minut powinno przejść .- powiedziała Zendaya wstając. -Może przenieśmy ją do salonu , tam będziemy ją obserwować . - zaproponowała brunetka . Od razu się zgodziłam i zaniosłam Ros na kanapę .Na podłodze siedziała Cassie ogladajac bajkę i bawiąc się lalkami Barbie. - Pobawimy się ? - zapytała. -Okey . - powiedziała Rose po czym zamknęła oczy .-Cassie , Rose jest chora , musi sobie pospać. -Powiedziała Zendaya a Cassie przewróciła oczami i wróciła na czesania lalek .
Była już godzina 16 a Rose trochę się poprawiło. Zaczęła bawić się z Cassie. - Do jutra juz jej całkowicie przejdzie. - powiedział David popijając colę .-Mam nadzieję. - odparłam. -Berek ! - pisneła Cassie dotykając Rose . Moja córka zaczęła biec , po czym gwałtownie się zatrzymała i złapała za głowę . - Rose wszystko w porządku . - szybko do niej podeszłam . -Wszystko się kręci. - mówiła. - Lepiej usiądz . - powiedziała . Rose samodzielnie zaczęła isć , ale po chwili upadła na ziemię. David i Zendaya gwałtownie wstali . - Rose ! - krzyknęłam , ale nie dawała żadnych oznak życia. -Dzwoń po pogotowie ! - powiedziałam do Davida .Wszystko działo się tak szybko . Po chwili usłyszałam karetkę za oknem. -Rose , bądź silna.- głaskałam ją po policzku . - Bedzie dobrze . - jakaś ręką odsunęła mnie od mojego dziecka. Wzięli ją na noszę i zanieśli do karetki , gdzie także wsiadłam. -Co sie stało dokładnie ? - spytała z bardzo poważną miną lekarz. - Dziś rano miała gorączkę , potem trochę jej przeszło a taraz zemdlała . - mówiłam .
Po krótkim czasie byliśmy juz na miejscu . - Musi tu pani zaczekać. - rozkazał mi lekarz i wjechał do jakiejś sali z Rose. Usiadłam na krześle . Ostatni raz czekałam tak na Alana.Przestań ! Krzyczałam na siebie z myślach . -Proszę niech pani to weźmie. - powiedział znajomy głos. - Betty ? - spytała mnie blondynka . - Cara . - szepnęłam . - Nie sądziłam ,ze się jeszcze spotkamy . - powiedziała dają mi tabletkę . Połknęłam ją szybko popiłam wodą . - Moja córka tu jest . - oznajmiłam . -Masz dzieci ?! - spytała zdziwiona . - Córeczkę . -nie miałam ochoty z nikim rozmawiać . -A co u ciebie ? - spytałam spokojnie z grzeczności . - Dalej jestem z Niallem. - powiedziała smutno . -Przepraszam , chyba muszę juz iść .Mam nadzieję ,że się jeszcze spotkamy . - wymusiła uśmiech i poszła . Siedziałam na krześle , jakieś pół godziny. Zadzwoniłam do Zendaya i powiedziałam ,ze jak będę coś wiedzieć to zadzwonię. -Czy pani jest rodzina Rose Madison ? - spytała mnie blondynka z uśmiechem. -Tak . - szybko wstałam . - Proszę ze mną . - dopowiedziała i zaczęła iść .Jej uśmiech , powodował ,ze kamień na sercu robił sie coraz lżejszy .
Tamdamdadam ! I jest następny rozdział ! Komentujemy .:)
Po pierwsze Ja tu becze !! Co jest Rose ?! Jak to coś poważnego to Cię uduszę!!....chociaż co ja gadam (pisze) za bardzo kocham Ciebie i tego bloga ;) <3. Ciesze się że w końcu dodałaś nn rozdział <3 Ehh....Harry coraz bardziej mi jest cb żal....ale nadal uważam Cię za skończonego dupka (za wszelki złe słowa i błędy przepraszam) no ale życie bez dupka(słodkiego, pięknego, opiekuńczego, kochającego, seksownego, zabawnego, pięknie uśmiechniętego...czy ja się przypadkiem nie zakochałam ?) Harrego Stylesa nie jest życiem. Rozdział jest super (nie licząc tego że wypłakałam swoje łzy na co najmniej rok :P) Betty i Harry ja was błagam !! Ja rozumiem co on zrobił ale maleńki całusek mógłby się u was pojawić :* :* :* dobra to był żart ale serio ja tęsknie za buziakami (świr na punkcie całusów) Harry te myśli o tym przytuleniu i całusie....a potem palnąłeś o przebaczeniu -.-. Kocham Cię i pamiętaj o tym ja tu się troszeczkę (ta troszeczkę ;P) rozpisałam, pozdrawiam i życzę weny zawsze pamiętająca Karolina :) (matko to brzmi jak bym pisała do kogoś list O.o) Cześć ! :) :) :* <3
OdpowiedzUsuńhahahahah , o matulu xd jak ja cię kocham ! Dla ciebie całus może sie wkraść do następnego rozdziału i założyłam nowego bloga ! <3
OdpowiedzUsuń