-Bet , słuchasz nas ? -zapytała mnie Zendaya a David i Harry popatrzyli na mnie .-Chyba pójdę sie położyć. - uśmiechnęłam się lekko. Wstałam od stołu i skierowałam się do pokoju. Dziś mam pokój dla siebie , ponieważ Rose i Cassie urządziły sobie zamek z poduszek.Jednak cieszę się ,że nie straciłam kontaktu z Zendaya. Zdjęłam z siebie bluzkę i nałożyłam piżamę . Jak ja dawno nie spałam w piżamie. Wyjęłam swój laptop z torby i włączyłam skaypa. Wow Selena o godzinie 21 jest dostępna ?! Ona o tej porze zawsze imprezuje . Nieźle . Nacisnęłam zieloną słuchawkę. Po chwili na ekranie pojawiła się Selena . Selena , której nigdy nie widziałam z takim stanie. Jej oczy były całe czerwone a policzki przesiąknięte łzami. - Selena , co się stało ? -zapytałam zaniepokojona .-Hej . - odparła i pociągnęła nosem .Czekałam na jej odpowiedz. -Betty. - szepnęła i wybuchła okropnym szlochem. Tak bardzo chciałam tam być.-Ciii spokojnie Selena uspokój sie i powiedz co się stało . - starałam się być spokojna. Moja przyjaciółka wzięła głęboki wdech. Ale po sekundzie na jej twarzy znów pojawił sie grymas. -Mój ojciec .. - jąkała się .-Nie żyje . - dodała. Tak bardzo teraz chciałam być tam , przytulić ją i powiedzieć ,że wszystko będzie dobrze. -Selena tak bardzo mi przykro. -szepnęłam.Lekko się do mnie uśmiechnęła. -Chciałabym , abyś tu ze mną była.-położyła swoją dłoń na ekranie. Przykryłam jej dłoń swoją. -Już niedługo wrócę i pogadamy.-próbowałam ja pocieszyć.Pokiwała głową.-Zadzwonię jutro, muszę iść do Kelly bo kłóci się z mamą. -powiedziała .-Pozdrów Rose. -dodała a ja tylko pomachałam. Po chwili Seleny nie było już na ekranie. Tak bardzo mi przykro. Nigdy nie znałam jej ojca , ale z tego co mówiła był dobrym człowiekiem .Współczuje także jej siostrze. Kelly . To czternastolatka , która często buntuje.Będzie jej ciężko. Ostatnio , gdy się z nią spotkałam , czyli jakieś dwa miesiące , mówiła mi ,że pod koniec wakacji jedzie z tatą pod namiot.
Selena.
Schodziłam po schodach na dół . W kuchni stała płacząca Kelly . Jej chude ciało przykrywała duża koszula taty. -Gdzie mama ? - zapytałam spokojnie. Kelly spojrzała na mnie i spuściła wzrok. Wiedziałam ,że mi nie odpowie. Popatrzyłam na lodówkę , na której wisiała karteczka .
Jestem w kościele.
-W porządku ? -byłam bardzo zmartwiona jej widokiem. Tusz , przedwczorajszy nie był jeszcze zmyty. Pokiwała głową i odwróciła się do blatu.Przyglądałam się jej jak nalewała sobie wody do szklanki .Jej ręka trzęsła się przez co szklanka upadła na ziemię rozbijając się na małe kawałki. Moja siostra oparła się rękami o blat. Na jej plecach było widać kręgosłup , który napiera na skórę. Spuściła głowę . Odtworzyłam szafkę , gdzie była szczotka. -Zostaw , ja to zrobię. -powiedziała ochrypłym głosem. Odstawiłam powoli szczotkę . Dziewczyna schyliła się i zaczęła podnosić szkła rękami .-Skaleczysz się ... -zaczęłam ją upominać. -Przestań ! -pisnęła.Stałam nieruchomo , tak samo jak ona.Z mojego transu obudził mnie dopiero cichy szloch. Jej ciało drgało . Podeszłam do niej i dotknęłam ją .-Zostaw mnie ! -krzyknęła .-Zostaw. -powtórzyła ciszej. Odsunęłam się od niej szybko i skierowałam się do salonu, gdzie usiadłam na fotelu .Ja naprawdę chce jej pomóc , ale ona nie chce. Ja już nie wytrzymam tego napięcia. Łzy spływały mi szybko po twarzy.Tato dlaczego nam to zrobiłeś ? -Sel. -usłyszałam za sobą głos. Nie odwróciłam się , ponieważ wiedziałam ,że jest to Kelly.-Ja chciałam Ci tylko pomóc.-szepnęłam i wytarła jedną łzę z policzka
.
-Już dobrze. -uśmiechnęłam się do niej i rozłożyłam ręce. Moja siostra , usiadła na moje kolana i przytuliła mnie. -Pamiętaj mamy zawsze siebie. -przypomniałam jej głaszcząc ją po włosach. - Musimy się teraz trzymać razem. -dodałam z grymasem na twarzy.Tato wróć..

Betty
-Proszę. -zareagowałam , gdy ktos zapukał do drzwi . Drzwi się odtworzyły a ja zobaczyłam Davida -Hej ,słuchaj Zendaya zaczęła rodzić . Dziewczynki spiął , więc zostaniesz prawda? -mówił szybko David a ja wybiegłam z pokoju .Wbiegłam do kuchni , gdzie siedziała Zendaya na taborecie. -Chyba się zaczęło - szepnęła brunetka a David zaczął zakładać jej buty. -Będzie dobrze. - uśmiechałam się do niej. Odwzajemniła mój uśmiech . -Idziemy . -David wziął jej rękę i zaczął prowadzić do drzwi .-Zadzwońcie , jak ten mały przyjdzie na świat. -przytuliłam Zendaya . -Dobrze. -oboje wyszli. -Mamo .-usłyszałam za sobą głos . Cassie stała opierając się o framugę drzwi przecierając swoje zaspane oczy. Uśmiechnęłam się do niej. -Twoja mamusia poszła urodzić braciszka.-podeszłam do niej. -Aha.-powiedziałam obojętnie i wróciła do swojego pokoju .Poszłam za nią sprawdzić co zrobi. Weszła do zamku z poduszek i położyła się na poduszce koło Rose.Wyszłam cicho z pokoju i skierowałam się do kuchni.Chciałam zaparzyć sobie herbaty, ale przerwało mi tą czynność pukanie do drzwi. Okey spokojnie , może tylko Ci się zdaje. I znów ciche pukanie. Podeszłam do drzwi i lekko je odtworzyłam. -Hej . - szepnął Harry .-Co ty tu robisz o tej porze? -zapytałam otwierając mu drzwi. -Musze porozmawiać z Zendaya .-powiedział smutnym głosem. Jego oczy były całe spuchnięte i czerwone.-Coś się stało? -zadawałam mu pytania a on usiadł zrezygnowany na krześle.-Zawołasz ją ?-poprosił mnie .-Nie , bo właśnie jakieś 15 minut temu pojechała do szpitala.-wytłumaczyłam mu.Spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem. -Chociaż jedna dobra wiadomość.- dodał cicho a ja usiadłam koło niego.-Harry...- zaczęłam przyglądając mu się badawczo.-Pamiętasz jak byliśmy razem po Alana? -przerwał mi a ja pokiwałam głowę.-Przenocowaliśmy u mojej babci , ona wczoraj umarła.-powiedział ze smutkiem w głosie.-To była nasza ostatnia osoba z rodziny , z którą utrzymywaliśmy kontakt.-dodał a ja położyłam mu rękę na ramieniu.-Przykro mi.-współczułam mu.Popatrzył na mnie a ja zdjęłam rękę.Chciał coś powiedzieć , ale przerwałam mu.-Chcesz się czegoś napić?-speszona wstałam.-Wody.-odpowiedział i skierował się do salonu.Gdy tylko wyszedł z kuchni walnęłam się w czoło. Głupia ! Nalałam mu do szklanki wody i poszłam za nim.-Proszę.- podałam mu szklankę i usiadłam koło niego , ale w dobrej odległości.Napił się i odłożył szklankę na parapet.Siedzieliśmy w ciszy a zegar wybił godzinę pierwszą. Wiedziałam ,że jest rozbity w środku. Ale gdy przypominałam sobie jak mnie potraktował , jak powiedziałam mu o ciąży. Chciałam ,żeby bolało Go jeszcze mocniej. Nie ! Betty ! O czym ty myślisz ! Nie możesz życzyć komuś nieszczęścia!-Mogę Cię przytulić? -zapytałam zanim zdążyłam ugryźć się w język. Harry popatrzył się na mnie zdziwiony i podsunął się do mnie. Przytulił mnie do siebie. Nie odzywałam się do niego tylko wciągałam jego perfumy. Co by było gdybyśmy byli razem. Siedzielibyśmy tak wieczorami przytuleni do siebie a Rose spałaby w swoim pokoju. Ale to tylko marzenia. -O czym myślisz ?-zapytał mnie.-O niczym ważnym.-skłamałam. Umilkliśmy oboje. -Zastanawiałeś się kiedyś jakby to wyglądało gdybyśmy byli dalej razem?- zapytał jakby czytał w moich myślach.I to ile razy.-Nie.- po raz kolejny skłamałam.-Nie chce myśleć o rzeczach , które ... - zaczęłam i oderwałam się od niego. -Nie chce myśleć o chwilach , które dawałyby mi szczęście i ... -zacisnęłam mocno powieki.-I cierpienie.-dodałam.Poczułam na sobie jego rękę.-Nie cierpiałabyś.-powiedział.-Harry ty nie chciałeś Rose.Nie pamiętasz ?-zapytałam ze łzami w oczach.-Nie chciałeś oni mnie ani jej.-patrzyłam sie na niego obojętnie. Tak jakby wyciśnięto ze mnie ostatnią energię. Pokręciłam głową i wstałam.Powoli udałam się do swojego pokoju i położyłam się na materacu. Dlaczego to tak boli ? Gdyby on wtedy mnie zrozumiał , nie leżałabym przytulając się do poduszki. Przetarłam oczy i sięgnęłam po telefon. Jedna nieodebrana wiadomość .

Edward wita ciocię.
Uśmiechnęłam się do zdjęcia.Pamiętam jak Rose była taka mała. Jej zdjęcia nikt nie wysyłał . Bo nie miała ojca ! Rzuciłam telefonem o podłogę a drzwi się odtworzyły. -Betty byłem głupi wiem.-pierwsze słowa Harrego jakie wymówił. -Nie płacz proszę.-podszedł do mnie a ja pociągnęłam cicho nosem. -Wiesz co ?-zapytałam szlochając. -David wysłałam mi teraz zdjęcie swojego syna.-powiedziałam wycierając oczy.-Jak ja urodziłam Rose , nikt nie mógł wysłać zdjęcia ! -lekko podniosłam ton.Patrzyłam na jego współczujące oczy i wstałam . Chodziła po pokoju i płakałam . Dlaczego ? Bo zazdrościłam innym ,że mają lepsze życie od mnie ? -Betty.-mówił a ja oparłam się o ścianę. Poczułam jego ręce w mojej talii i jeszcze mocniej zaczęłam płakać.-Cii.-odwróciłam się do niego a on zaczął głaskać mnie po głowie.-Pomogę Ci.-szeptał mi do ucha a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. Bet zgódź się ! Pomoże Ci! Nie będziesz już miała wszystkiego na głowie! Rose jest potrzebny ojciec. Pokręciłam przecząco głową i w myślach walnęłam się z plaskacza.-Nie chce .-szlochałam wycierając się w jego koszulkę. Nic nie odpowiedział tylko mnie przytulał. Chciałam do niego wrócić , ale to nie jest takie proste. Odepchnęłam Go od siebie i powiedziałam.-Nigdy nie będziemy razem.-aż zabolało mnie w sercu.
Selena
Czemu to właśnie dzieje się w tak niespodziewanym momencie? Wtedy kiedy masz wszystko masz zaplanowane? Wyjazd rodzinny , wspólna kolacja , czy nawet zaplanowałeś ,ze coś komuś zaraz powiesz , ale nie możesz. Bo ta osoba w tej sekundzie odchodzi. Widzisz tato do czego doprowadziłeś ? Stoje na lekkim wzniesieniu i patrze na twoją trumnę. Po mojej prawej stronie stoi wychudzona Kelly. Całe dni płacze. A z jej strony stoi mama , która głaszcze ją po głowie i całuje. Co chwila mówi ,że będzie dobrze. A będzie ? Tato ,będzie dobrze ? Myślę ,że Kelly się nie pozbiera. W takiej małej miejscowości , wszystko jej będzie przypominać ciebie. Dlaczego ty wpakowałeś się w te gówno ? Dlaczego musiałeś być w tej głupie mafii. Naraziłeś swoją rodzinę. Czy ty nas kiedyś kochałeś? Przeszły mnie dreszcze kiedy zawiał dosyć mocny wiatr. Czterech meżczyzn zaczęło chować wielką rumnę do ziemi. Rozejrzałam się i zobaczyłam kolegę taty. Wiem ,że to ty Go w to wpakowałeś. To ty przychodziłeś do niego , gdy potrzebowałeś kasy .Zadowolony? Patrz jak się stoczył . Prosto do trumny. -Czas iść.-szept mamy obudził mnie z moich myśleń . Odwróciłam się do niej. Siedziała na ławeczce z Kelly , która miała zamknięte oczy. -Kelly idziemy.-moja siostra odtworzyła oczy i wstała.
-Zaraz obiad.-powiedziała do mnie matka , gdy odtworzyłam taras.-Bedę na podwórku.-posłałam jej lekki uśmiech. Zamknęłam drzwi i powoli podeszłam do średniego wzrostu brunetki.-Powiedz mamie,że nie chce jeść .-powiedziała nie odwracając się.Stała pod drzewem i nie ruszała się. Miała na sobie czapkę i koszulę ojca.- Jonny był.-powiedziałam.-Nie chce się teraz z nikim widzieć.-odpowiedziała nie miło. -Kelly zerwie z tobą jeśli będziesz Go tak od siebie odpychać !- byłam coraz bardziej zdenerwowana. Kelly odwróciła się w moją stronę. Chciała coś powiedzieć , ale zamknęła usta.-Masz racje .- szepnęła .Podeszłam do niej i dotknęłam jej pleców. Moja siostra przytuliła mnie do siebie i zaczęła płakać.
a-Damy sobie radę.-szepnęłam . -Zobaczysz.-mówiłam.
Betty .
-Niedługo się spotkamy .- przytuliłam Zendaya. -Dziękuję ,że przyjechałaś.-przytuliłam ją i zaczęłam płakać.- Nienaiwdzę pożegnań .-zaśmiałam sie wycierając łzy. Podeszłam do Davida i tak samo mocno Go przytuliłam.-Pilnuj ich.-szepnęłam i oderwałam się.-Cassie.-podniosłam ją a ta mocno mnie przytuliła.-Nikomu nie wygadam.-szepnęła ja się uśmiechnęłam.-Pa pa Ed.-pomachałam do małego nosidełka. Gdy Rose z wszystkimi się pożegnała podeszła do Edwarda. -Papa .- pocałowała Go w czółko. -Przyjedziecie do nas ?- zapytała Zendaya.-Oczywiście.-uśmiechnęła się a ja wzięłam walizki.-Trzymaj sie mnie.-powiedziałam do mojej córki i ruszyłyśmy do odprawy.
Komentujemy !
CUDO !!! kocham cię i twoje rozdziały i chciałam Ci jeszcze powiedzieć że ja to kostek miłosnej śmierci :P Długo historia ale w skrócie kuzyn usunął mi blogger i google i wszystko + zmienił mi hasło ale to można pominąć.....kocham i pozdrawiam czekam na nn
OdpowiedzUsuń-Harold (kostek)
Niedługo się pojawi , ale myślę ,ze szybciej będzie na You okey ? Ale o Longing pamiętam ! Pozdrawiam .
OdpowiedzUsuń