sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 6

-Jak Kelly ? -zapytałam popijając herbatę. Selena pokręciła przecząco głową popijając . -Boje sie ,że może sobie coś zrobić. - szepnęła zawieszając wzrok. Serce , mnie ściska kiedy widzę ja w takim stanie. Jej oczy są podkrążone , a ciało zrobiło sie strasznie chude. Zakryła swoje dłonie grubym swetrem. Popatrzyła na mnie i lekko się uśmiechnęła.-Leć do pracy a ja zajmę się Rose.-posłała mi uśmiech. -Dzięki. - podziękowałam i szybko ruszyłam do swojego pokoju. Odtworzyłam szafę i po dłuższym zastanowieniu wyjęłam ubrania. Po nałożeniu makijażu szybko wybiegłam z pokoju i zaczełam ubierać w przedpokoju buty. -Rose pilnuj cioci.-zapięłam marynarkę i posłałam lekki uśmiech do swojej córeczki. - Dobrze , będę jej pilnować jak oka w głowie.-Rose przytuliła się do Seleny , która stała oparta o framugę.-Wyglądasz bardzo poważnie.-powiedziała moja przyjaciółka.-Taka praca.-wzięłam kluczyki od samochodu i podeszłam do Rose. -Pa kochanie.- pocałowałam ją w policzek .-Pa pa mamusiu .-pomachała mi .- Trzymaj się. -powiedziałam do Seleny i pomachałam Rose. Po wyjściu z mieszkania skierowałam się po schodach na parking. Matko czemu ja mieszkam na piątym piętrze ? Gdy tylko znalazłam się na podziemnym parkingu nacisnęłam guzik i tupiąc szpilkami ruszyłam do mojego auta.Usiadłam w nim wygodnie i zapięłam się. Ostrożnie wyjechałam z parkingu i ruszyłam do pracy. Mam dosyć niezły czas jest dopiero 7.20. Nie mogę przestać myśleć o Harrym . O jego lokowanych włosach i zielonych tęczówkach. Jego dotyk sprawiał mnie o dreszcze a jego usta ... Betty ! Nie myśl teraz o nim ! On już , Ci nie jest potrzebny ! Masz córkę , dom i pracę. Po co Ci miłość ? Zapytałam sie w myślach i zaśmiałam się zatrzymując się na światłach. Niestety to nie był śmiech radości tylko rozpaczy . Po chwili na mojej twarzy powstał grymas , doprowadzający do płaczu . Zacisnęłam mocno wargę i oparłam głową o kierownice. Łzy spływały mi razem z moim tuszem , ale nie przejęłam się tym. Gdy ktoś na mnie zatrąbił zauważyłam ,ze przed mną ma żadnego auta a światło jest zielone. Z piskiem opon ruszyłam do przodu. Jedną ręką prowadziłam samochód a drugą wycierałam moje łzy i zaszklone oczy. W końcu wjechałam na parking , koło mojej firmy. Powiedzmy ,ze jak byłam w ciąży poznałam paru ludzi i tak skończyłam . Jako wicedyrektor firmy nieruchomości. Nie potrzebujesz jego uśmiechu . Pięknego głosu i dużego ciepłego ciała . Nie potrzebujesz ! Na mojej twarzy pojawiły się nowe łzy. Popatrzyłam w lusterko. Moje włosy były całe rozwalone tak jak makijaż. Odtworzyłam gwałtownie drzwi i z trzaskiem je zamknęłam. Trzaskanie drzwiami kojarzy mi się także z Harrym ! Momentem kiedy zabrała mnie policja , a on mnie zostawił . To był pierwszy raz kiedy to zrobił . Przestań ! Skup się na pracy ! Wzięłam swoją torbę i zamknęłam kluczykiem auto. -Dzień dobry.-przywitała mnie sekretarka. -Wszystko w porządku ? -wyszła zza lady i szła koło mnie. Zignorowałam ją i cierpliwie czekałam na windę. Wiecie z czym kojarzy mi sie winda ? Tego dnia kiedy jechałam windą w LA poznałam Zendaya. Siostra Harrego ! -Panno Madison... -zaczęła .-Zajmij sie swoimi sprawami ! - krzyknęłam , kiedy winda się odtworzyła. Weszłam do niej i mocno zaciśniętą szczęką. Sekretarka odwróciła się ze smutną miną i zaczęła iść na swoje miejsce pracy. Gdy tylko drzwi się zamknęły , rozluźniłam wszystkie mięśnie na mojej twarzy a łzy same zaczęły mi lecieć. Spojrzałam na siebie w lustrze .-Dlaczego to zrobiłaś ? - zapytała siebie a drzwi się odtworzyły. Wypuściłam powietrze z usta i ruszyłam do swojego biura. - Dzień dobry.-powiedziała z uśmiechem następna sekretarka. Nie odpowiedziałam tylko szybko weszłam do swojego gabinetu  i usiadłam na fotelu kładąc głowę na biurku. Zaczęłam łkać , szlochać , płakać i wyrywać sobie włosy. Jak mogłam  tak po prostu odejść od niego ?! Jak ?! -Betty ! -do pokoju weszła Cameron . Nie oderwałam głowy od biurka , cały czas płakałam.-Betty , co Ci jest ? - zapytała zaskoczona , kiedy zobaczyła moją twarz. -Ogarnij sie zaraz mamy spotkanie.- podeszła do mnie i pociągnęła mnie za rękę. Ledwo co wstałam. -Idz . - pokazała na moja łazienkę a ja z płaczem zaczęłam tam isć. Jak dziecko które idzie do kąta.-Nie stop !- powiedziała łapiąc się za czoło .-Wracasz do domu i masz jeszcze tydzień wolnego , ale w ciągu tego czasu masz się ogarnąć. - powiedziała szybko.-Dam radę ! - zaprzeczyłam płaczliwym głosem.-No nie sądzę.-powiedziała patrząc mi w oczy. -Daj mi 5 minut.-weszłam do łazienki i zamknęłam się. Zdjęłam szybko marynarkę i związałam włosy w wysokiego kucyka . Stanęłam przed lustrem z grymasem. -Dasz radę .- szepnęłam wyciągajac z szafki waciki i płyn do demakijażu. Teraz wyglądam jak śmierć. Świetnie. -Zostały dwie minuty !- Cameron pukała w moje drzwi -Już ! -nałożyłam sobie ostrożnie tusz i wyszłam z łazienki. Wzięłam swoje papiery , które leżały na biurku i ruszyłam do drzwi. -Pamiętaj musisz być miła . - przypominała mi blondynka idąc koło mnie.-Dam , radę ile razy miałąm juz takie spotkania. - lekko się uśmiechnęłam. -No dobra przekonaj Go , bo on nie jest stąd .- tłumaczyła mi skręcając w lewo. -Poradzę sobie.-zapewniałam ją .-Może lepiej przeczytaj kto to jest. Chociaż jak się nazywa.- mówiła a ja przekręciłam oczami.-Nie dziękuje.-stanęłam przed drzwiami.- Potem nasz do mnie przyjść i powiedzieć jak Ci poszło.-mówiła ze skierowanym palcem do mnie , po czym odwróciła sie i ruszyła do pokoju. Odtworzyłam drzwi. -Dzień dobry.-przywitałam się nie patrząc na klienta. Usiadłam na krześle i wyjęłam z szafki potrzebne dokumenty. Gdy tylko zobaczyłam jakie imie piszę na kartce podniosłam wzrok. Kartki wypadły mi z rąk. -Co ty tu robisz ? - zapytałam szeptem. -Nie mogę już odwiedzić swoje córki ... -zaczął . -Przestań ! -krzyknęłam. -Czego chcesz ?-zapytałam. Mój ojciec popatrzył na mnie z uśmiechem. -Słuchaj wiem ,ze się na mnie zawiodłaś.-powiedział patrząc na mnie. Nie mogę uwierzyć ,ze tu się zjawić. Nie chciał mi pomóc kiedy byłam w potrzebie. Kiedy nie miałam sie gdzie podziać . Przed wyjazdem do Londynu , zadzwoniłam do niego i opowiedziałam mu wszystko. On wyśmiał mnie i się rozłączył. -Nie chce Cię znać.-powiedziałam zezłoszczona. -Wiem , też nie chce siebie znać.- powiedział zestresowany. Zaczęłam oglądać swoje paznokcie.- Przyjechałem tu tylko po to aby Ci powiedzieć , że jestem chory i nie zostało mi dużo czasu.-zakaszlał. -Chciałbym poznać twoją córkę.


\

Jest chory ? -Nie sądzę ,żeby to był najlepszy pomysł -wstałam i podeszłam do dużego okna. -Został mi miesiąc życia.-popatrzyłam na niego . Zakrył rękoma swoją twarz , popierając się łokciami o wielki biały stół. -Proszę..- szepnął .-Ja też Cię prosiłam .-założyłam ręce na klatke piersiową i oparłam się o parapet. -Przepraszam. - przeprosił mnie odwracając się w moją stronę.Uśmiechnęłam się nerwowo .-Jasne.- szepnęłam. -A gdybyś nie był chory przyszedł byc tu ? -zapytałam odrywając się od parapetu podchodząc do biurka . Podniosłam z podłogi kartki i położyłam je na stole. Mój telefon zadzwonił. Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie Seleny. Rozłączyłam się. -Zadałam pytanie.-przypomniałam mu. -Codziennie rano zastanawiałem sie gdzie jesteś i .. - zaczął . -Nie kłam .- rozłączyłam moją komórkę. -A teraz przepraszam Cię , ale mam pracę.-czekałam aż wyjdzie. -Zastawów się jeszcze , proszę. -położył na biurku karteczkę. Wyjechał wózkiem i skierował sie do wyjścia .Odtworzyłam mu drzwi a on szybko wyjechał z na korytarz. -Mamo ! - usłyszałam znajomy mi głos. Spojrzałam w górę i zobaczyłam Rose i Selene.- Hej kochanie.-uśmiechnęłam się do niej , a ona spojrzała na mojego ojca , który się jej przyglądał . -Piękna jest. - powiedziała do mnie z uśmiechem a ja się odwróciłam. -Kto to jest ? - zapytała. -Klient.- odpowiedziałam głaszcząc ją po głowie.Ojciec spojrzał sie  smutno i ruszył dalej. -Chodzcie.-wziełam za rękę Rose i skierowałam sie do swojego gabinetu.- Co sie stało ? - zapytałam przepuszczając je w drzwiach.-Przyszłyśmy dać Ci kluczyki , bo chciałyśmy iść do miasta a potem do kina.-powiedziała do nie Selena z przepraszającym uśmiechem. -Dzwoniłam , ale... -zaczęła.-Wiem nie odbierałam , możemy porozmawiać ? -zapytałam ją a ona pokiwała głową .-Rose zostań tu. - powiedziała oschle i wyszłam za drzwi. -Mogłabyś dzisiaj zabrać Rose do siebie ? - zapytałam. -Jasne , ale dlaczego ? -zapytała nie rozumiejąc .-Chciałabym zostać dzis sama i.. -zaczęłam .-Dobrze , ale wszystko w porządku? -zapytała troskliwie. -Tak. - skłamałam uśmiechając się sztucznie. Pokręciła przecząco głową .-Kłamiesz .- stwierdziła . Przewróciłam oczami .-Jest okey. - próbowałam ją przekonać. Znów pokręciła głową i odtworzyła drzwi do mojego biura. -Rose chodz pójdziemy na lody .-Selena uśmiechnęła się do mojej córki. -Okey .-zeskoczyła z fotelu i złapała moją przyjaciółkę za rękę. -Dziękuję. -szepnęłam dziękując. Selena spojrzała na mnie smutno i zaczęła iść z Rose. 
-A jak tam Edward ? -zapytałam Zendaya popijając wino.-A okey. -usmeichnęła się do mnie szeroko. -No dobra co jest ? -zapytała mnie.-Co ma byc ? - zaśmiałam się. -Betty .... -zaczeła . -Siedzisz samotnie wieczorem , Rose wysłałaś do swojej koleżanki i twoja twarz nie wygląda za dobrze.-zaśmiała się.- Jest naprawdę okey. - skłamala , próbujac się uśmiechnąć. -Bet. - zwróciła się do mnie.-Dobrze jest beznadziejnie.-sktwierdziła wyrzucajac to z siebie. Popatrzyłam na nią a ta pokazała gestem , abym dalej mówiła. -Ja poprostu nie powinnam wtedy przyjeżdzać do LA. -powiedziała popijając lampkę wina.-Dlaczego ? -zapytała.- Harry .- odpowiedziała szybko.- Ja za nim tęsknię , nie moge normalnie funkcjonować. -powiedziałam z grymasem na twarzy. -Ja Go kocham .-powiedziałam a Zendaya odwróciła się do mnie plecami. Spojrzałam na ekran i zobaczyłam Harrego , który podchodzi do ekranu. Szybko nacisnęła czerwony guzik a ekran zgasł. Przyciąnęłam rękę do ust. Nie , nie on nie mógł tego usłyszeć . Wstałam z krzesła i usłyszałam znany mi głos Skaypa. Zendaya. Rozłączyłam się szybko i zaczęłam nerwowo chodzić. Spokojnie , spokojnie. Usiadłam na krześle i wylogowałam się . Po zamknięciu laptopa szybko wstałam i poszłam do pokoju. Mój telefon zadzwonił. Zendaya. Rozłączyłam się i wyłączyłam telefon. Położyłam sie na poduszce i próbowałam zasnąć , ale nie mogłam.
-Betty ! -słychaszałam głos Seleny , ale nie miałam siły aby odtworzyć oczy.-Co ? - wymamrotałam . - Jadę do pracy , odstawiłam Ci Rose.-powiedziała a po chwili dodała .-Na razie.- pożegnała sie szybko a ja w tej chwili zdałam sobie sprawę ,że ja także muszę iść do pracy. Szybko wstałam i podeszłam do szafy . Po dłuższym namyśle wyjęłam potrzebne ubrania. Przebrałam się i wyszłam z pokoju.- Hej mamo.- powiedziała Rose jedząc kanapki .Dzięki Selena ! -Jedz szybciej muszę iść do pracy. - powiedziałam wkładając do teczki potrzebne dokumenty. -Mogę wziąć jakieś zabawki ? - zadała mi pytanie - Tak tylko szybko . - powiedziałam wkładając sobie kanapkę do buzi. Z trudem ja połknęłam o mało się nie krztusząc. - Gotowa . - powiedziała uśmiechjąc się do mnie. -A ty kocie idziesz z tymi uszami ? -zapytałam śmiejąc się i popijając szybko kawę.-Tak , odpowiedziała a ja się na nią spojrzałam. Usiadłam bez stresu na krześle i z uśmiechem sie jej przyglądałam .-Kiedy ty tak urosłaś ? -zapytałam ją. -A ty kiedy tak wypiękniałaś ? -zapytała śmiejąc się. Zaśmiałm sie razem z nią. Podeszła do mnie i mnie przytuliła a mi zrobiło się dobrze na sercu.-Nie wiem jak tata mógł cię zostawić. - poczułam ,ze przytuliła mnie mocniej. Nie odpowiedziałam jej. -Chodzmy już.-zmieniłam temat. 
-I pamiętaj , nie przeszkadzaj nikomu. - pouczałam ja zbierając potrzebne dokumenty. -Wiesz co mamo chyba zostanę modelką .-stwierdziła a ja się zaśmiałam.-No co ? Przecież jestem do tego idealna . - założyła moje za duże szpilki i okulary przeciwsłoneczne. Odtworzylam szafkę i wyjęłam z niej aparat. -Usmiech.-powiedziałam.
 
a

Rose zrobiła śmieszną minę i zaczęła mi pozować. Śmiałam się z niej a ona udawała modelkę. Drzwi się odtworzyły a do gabinetu weszła Cameron. -Masz ostatniego klienta zapomniałaś ? -zapytała mnie. - Już idę . - odłożyłam aparat i wzięłam dokumenty.- Ostatatniego ?! -pisnęła moja córka .-Tak , a potem idziemy na super wielkie lody !-podskoczyła a ona razem ze mną. -Super ! - zaczęła się kręcić w kółko. -Dobra oddawaj mi teraz szpilki. - Rose wyszła z butów a ja w nie weszłam. -Zaraz będę. -rozczochrałam jej włosy i wyszłam. Tupiąc butami skierowałam sie do sali , gdzie wcześniej spotkałam mojego ojca. Oby poszło mi szybko to jeszcze wyjdę z Rose na lody i do kina. A potem zrobimy se babski wieczór . Matko jak to dziwnie brzmi . Zaśmiałąm sie pod nosem i weszłam do środka.-Dzień dobry.- przywitałam się miło nie patrząc na klienta.-Dzień dobry.- odezwał sie zachrypnięty głos .Kartki wypadły mi z dłoni i stanęłam jak wryta. W moim brzuchu motylki rozwalały moje ciało. Powinnam zacząć patrzyć na klientów. - Co ty tu robisz ? - szepnęłam stając wryta. -Chciałem Ci powiedzieć ,że także nie mogę bez ciebie funkcjonować i ,ze Cię kocham . - wstał z krzesła powoli do mnie podchodząc. Uśmiechnął się do mnie uroczo a moje kolana stały  sie jak z waty. Odwzajemniłam uśmiech .-Przyjechałem tylko dlatego aby mi to powiedzieć ? -usmiechnęłam się do niego głaszcząc Go po policzku. Pokiwał głową dotykając mojej dłoni. Teraz nie mozesz Go zostawić . -Jesteś gotowa mi wybaczyć to wszystko ? -zapytał mnie kładząc swoją ręke na mojej tali. Umsiechnełam się i szybko Go pocałowałam. 
     
I jak ? Wiem ,ze długo nie było , ale ta cholerna szkoła mnie dobija xd. Komentujemy i zapraszam na moje inne bloki ! :)  

2 komentarze:

  1. ja kiedyś pójdę przez cb na zawał (w dobrym znaczeniu ;) ) Ten rozdział jest...jest....inaczej więcej niż wspaniały ! Jej tata choruje i nasza kochana jest powiedzmy że uparta i i tak dobrze zrobiła :P. A co do końca.....to jest BOSKI !!!! ja tu bym się chciała rozpisać i cb zabić i tam po przytulać ale jade do babci ;P.
    Czekjam na kolejny. Pozdrawiam i kocham.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest nowy rodział na You okey ? zapraszam !

    OdpowiedzUsuń