środa, 5 sierpnia 2015

Rozdział 1 cz. 2

-Nie ! Rozumiesz ! -Harry krzyczał na naszą córkę.-No proszę , tam będą wszyscy ! - odkrzyknęła zła.Chciało mi się w tym momencie śmiać. Mogę się założyć ,że Harry nie puści jej na żadną imprezę. Uśmiechnęłam się sama do siebie krojąc pomidory. -Mamo ? -Usłyszałam jak Rose zwraca sie do mnie. -Pytaj taty.- uśmiechnęłam się do niej , a ona przekręciła oczami. -Obiecuje Ci ,że wrócę o 7 rano , przenocuje u Kate.-jej głos trochę sie uspokoił.Harry ironicznie się zaśmiał.-Ty myślisz , że ja Ci w 
ogule pozwole nocować u Kate ?!-Harry zrobił się troszkę nadopiekuńczy. Rose chciała coś powiedzieć , ale przerwałam im.-Rose , idź po Nicka . A ja porozmawiam z tatą.-powiedziałam spokojnym głosem i usiadłam na blacie w kuchni. Rose tupnęła nogą i przeklnęła pod nosem.Zdecydowanie , nie podoba mi sie jak ona przeklina. Harry odwrócił się do mnie , gdy Rose wyszła z domu.-Chcesz jej pozwolić wyjść ? -zapytał lekko wkurzony. Uśmiechnęłam się do niego i pokręciłam przecząco głową.-Nie , ponieważ liczę się z twoim zdaniem.-włożyłam sobie jedną winogronę do ust. Harry uśmiechnął  i przytulił się do mnie.-Co ja bym bez ciebie zrobił.- szepnął mi do ucha na co się zaśmiałam.-Ale Harry jesteś nadopiekuńczy .- powiedziałam schodząc z blatu. Harry oparł rękę o blat , a drugą przycisnął do czoła.-Ja , po prostu .... - nie wiedział co powiedzieć. -Po prostu ją kochasz , i ja też ją kocham , ale... -zaczęłam.-Musisz dać jej trochę swobody.-dokończyłam siadając na jego kolanach .-Ale ona ma dopiero ... -zaczął.-Tak ma dopiero 16 lat.- zaśmiałam się lekko do niego.-Przepraszam.- przeprosił mnie.-Nie musisz mnie przepraszać . Wystarczy ,że pozwolisz jej iść na tą imprezę.- Harry już chciał coś powiedzieć.-Ale oczywiście wróci , ona o 23.-przerwałam mu. Przekręcił oczami i w tym momencie drzwi się odtworzyły.Pocałowałam Go szybko w usta i zeszłam z jego kolan.-Mamo !-usłyszałam głos Rose.Nie odezwałam się tylko zaczęłam mieszać makaron w garnku.-Mamo!-powtórzyła i usłyszałam ,że wchodzi do kuchni . Odwróciłam sie w jej stronę i zobaczyłam ,że szarpie sie z Nickiem , który chciał iść szybko na górę.- Puść go.- powiedział Harry a Rose spiorunowała Go wzrokiem.Puściła Nicka a ten bez słowa pobiegł na górę.-Co sie stało ? -wytarłam szmatką ręce.-Ma podbite oko.-powiedziała zakładając ręce na klatkę. Rzuciłam szmatkę i pobiegłam za Harry na górę.Mój mąż nacisnął na klamkę , ale drzwi były zamknęte. -Nick ! - krzyknął , a ja odsunęłam Go od drzwi.-Nick ? - zapytałam spokojnie , ale nie odezwał się.-Nick , odtwórz mi.- próbowałam być spokojna , ale on nie otwierał drzwi. Chciałam go jeszcze raz zawołać , ale przerwał mi dzwonek do drzwi. Popatrzyłam na Harrego , a ten zbiegł na dół. 
Harry.
Odtworzyłem drzwi i zobaczyłem , mamę Robina , który mieszka na przeciwko nas.-Tak ? - zapytałem.-Twój syn , pobieł mojego syna ! - krzyknęła. -To cyba jakieś nie porozumienie.-starałem się być spokojny. -Tak ? Nie-po-ro-zu-mie-nie ?! -mówiła jak osoba psychicznie chora.-Tak , mój biedny synek , teraz ma rozbity nos.-mówiła płacząc.- Przepraszam , za Nicka , ale to są jeszcze dzieci i... - zacząłem.-Dzieci ?! Proszę Cię , twoje dziecko to jakiś bydlak.-w tym momencie nie wytrzymałem zamknąłem drzwi przed jej nosem.Nikt nie będzie obrażał mojego dziecka. Przeczesałem ręką swoje włosy i pobiegłem na górę. Drzwi od pokoju Nicka , były otwarte. Oparłem się o ścianę i zacząłem się przysłuchiwać.-Mamo , bo to on zaczął. - tłumaczył się Betty. -Ale jak zaczął ? - zapytała Go.-Powiedział ... ale nie mów tacie.-powiedział.-Bo starszy brat Robina , nazwał Rose dziwką.-powiedział a moje oczy zrobiły się większe.-I ty dlatego przyłożyłeś Robinowi ? -zapytała a ja myślałem ,ze wybuchnę.-Nie , powiedziałem bratu Robina ,że sam jest dziwką , a on mnie uderzył.-dokończył a ja wszedłem do pokoju.Mój syn popatrzył się na mnie , ale po chwili znów zaczął mówić.-I gdy poszedł do domu , Robin zaczął sie śmiać i potwierdzać to co powiedział jego brat.- dokończył , a ja nie mogłem uwierzyć ,że tak nazwał moją córkę.-Dlatego przypier....-Betty spiorunowała mnie wzrokiem.-Uderzyłeś Robian ? - zapytałem poprawiając sie , a Nick spuścił wzrok i pokiwał głową. Uśmiechnąłem się pod nosem , i zdałem sobie sprawę ,że jednak ma coś po mnie. Tak , skromny ja.Betty przytuliła Nicka i pocałowała Go w czoło.-Jesteś cudowny.- zaśmiała się uroczo.-Ale na przyszły raz przyjdz do nas i nam to powiedz , okey ? -usiadłem koło niego. - Okey.-powiedział. -A teraz chodź , opatrzę Ci tą ranę .-Betty wstała i zaczęła ciągnąć Go łazienki. Ciesze się ,że mam takiego syna , ale nie jestem zadowolony ,że ten jego starszy brat nazywa tak moją córkę! Wstałem z jego łóżka i udałem się do pokoju Rose. 
Rose.
-Puka się.- przkręciłam oczami , kiedy ojciec wszedł mi do pokoju.-Możesz mi wytłumaczyć , dlaczego ten starszy brat Robina nazwał Cię dziwką ?- zapytał napinajac mieśnie. Spojrzałam na niego pytająco. -Co ? - szepnęłam.-Usłyszałaś pytanie.-powiedział. Nie , to nie jest możliwe . Max nie mógł by powiedzieć , czegoś takiego o mnie.-To chyba nie jest twoja sprawa .- szepnełam odwracajac wzrok.-No chyba , własnie jest.-zaprzeczył .-Albo , ty mi powiesz , albo ja zapytam się jego.-powiedział a ja szybko wstałam z łóżka.-Nawet nie próbuj ! - powiedziałam przez zęby.On zaśmiał się ironicznie.-Rose , jestem twoim ojcem i naprawdę , chce dla ciebie jak najlepiej , ale ty mi to utrudniasz.-jego ton trochę sie uspokoił. -Powiesz mi? -zapytał błagając.Przekręciłam głową.Spóścił głowę i wziął głęboki wdech , po czym szybko wyszedł z pokoju.-Nie! - pisnęłam wybiegając za nim.-Proszę Cie ,przecież nie możesz opierdzielać ludzi , którzy mnie będą przezywać.-próbowałam Go zatrzymać , trzymając swoje małe dłonie na jego torsie.-Co tu się dzieje? - zapytała spokojnym głosem moja mama.-Mamo , powiedz coś mu.-powiedziałam płaczliwym głosem.-Harry , co się tu dzieje ? - mama zeszła po schodach i przytrzymując Harrego. -Chce sie dowiedzieć , dlaczego nasz sąsiąd mówi takie rzeczy o naszej córce.-mówił szybko zakładając czarne conversy. -Mamo.-wytarłam ręką swój policzek i pociągnęłam nosem.-Możemy chodz raz normalnie porozmawiać ?! -podniosła swój ton. Spojrzałam na nią przykrywajac rękę do ust , aby nie rozpłakać się mocniej. Tato wstał i spojrzał na moją mamę.-Rose , musisz nam powiedzieć , jeśli wiesz dlaczego Cię przezwał.-mówiła drżącym głosem.Ojciec spojrzał się na mnie. Prawda jest taka ,że chodzę z Maxem od dwóch tygodni , ale nie powiedziałam tego rodzicom , bo nie wiem jakby zareagowali.Pokręciłam przecząco głową. Moja mama podeszła do mnie.- Przykro mi Rose , ale ja też jestem bardzo ciekawa dlaczego to zrobił.-mówiła a ja połozyłam swoje ręce na jej ramionach. -Nie , proszę.- szepnęłam próbując przytrzymać z nią kontakt wzrokowy. Mój tata podszedł do drzwi , ale zagrodziłam mu drogę. -Ja z nim porozmawiam najpierw okey ? - zapytałam , patrząc na ich reakcje. Mój tata przekręcił oczami.-Rose , powiedz mi .- odparła mama a ja podniosłam na nią wzrok. Przytaknęłam , a tata usiadł na schodach.-Prawda jest taka ,że nie mam pojęcia dlaczego mnie przezwał , ale ja chcę z nim porozmwiać , ponieważ.. - patrzyłam na swoje nogi. -Jestem jego dziewczyną.-szepnęłama mój tata podniósł na mnie wzrok.



-Dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej? -zapytał ze spokojem , a tego się nie spodziewałam. -Bo myślałam ,że się wkurzysz i  będziesz mi kazać z nim zerwać. -nerwowo się do niego usmiechnęłam. Poczułam ulgę ,że tak zareagował.-Masz z nim zerwać.-powiedział. - Harry.. - moja mama zwróciła się w jego stronę.-Co ? Nie. Najpierw z nim porozmawiam.-próbowałam mu wytłumaczyć drżącym głosem.-Gdyby był ciebie wart nie przezywał by cię za twoimi plecami.-mówił spokojnie. -Dlaczego chce z nim porozmawiać.-odpowiedziałam nerwowo.-I zerwać z nim.-odparł a ja spojrzałam błagalnie na mamę.-Harry , przestań daj chłopakowi chociaż się wytłumaczyć.-powiedziała siadając koło niego. Pokręcił głową.-Lepiej żebym Go nigdy nie widział na oczy.-powiedział do mnie i zaczął iść na górę. Moja mam posłałą mi współczyjący wzrok i podeszła do mnie.-Porozmawiaj z nim , ale wszytko mi potem powiedz okey ? -zapytała a ja pokiwałam głową. Lekko mnie przytuliła i poszła za tatą na górę. Odetchnęłam z ulgą i wyszłam , szybko z domu. Wyjęłam mój , telefon i już miałam do niego zadzwonić , ale na wyświetlaczu pojawiła się jego twarz.-Spotkajmy się tam , gdzie zawsze.-powiedziałam i się rozłączyłam. 
Siedziałam na aucie , czekając na Maxa.-Rosen ! - zawołała moja przyjaciółka Kate. Podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła. -Kate  ! - wyrwałam jej papierosa z ust i rzuciłam na asfalt. -Ej ?! Co ty robisz ? -zapytała zła.-Umawiałyśmy się ,że nie będziesz przy mnie jarać.-upomniałam ją.Ta przekręciła oczami , i machnęła swoimi kreconymi włosami.-Gdzie Max ? -zapytała mnie rozglądając się.-Zaraz ma tu przyjść.- powiedziałam .-Co sie tak stresujesz ? -zaśmiałą się i zaczęła czegoś szukać w kieszeni. -Masz , odstresuj się.-podała mi papierosa.-Kate jak ojciec to poczuje , to będę mieć przesrane.-skrzyżowałam ręce na klatce.-Weżniesz gumę , i szybko się przebierzesz.-odparła zapalając mi papierosa. Podała mi Go a ja szybko się zaciągnęłam.-Więc co dziś się stało? -zapytała wkładajac sobie papierosa do buzi.-Nie chce teraz o tym rozmawiać.- wypuściłam dym z ust.-Ej , Rose chyba się przyjażnimy , nie ?- mówiła z przewami wypuszczając biały dym. Czy na tym polega przyjażń ? Na paleniu papierosów ? W sumie tylko wtedy sie razem spotykamy . Kiedy ona chce sie nachlać lub nie wiadomo jakie jeszcze rzeczy. -Nie ważne porozmawiamy kiedy indziej.- mówiła patrząc za mnie.Odwróciłam sie i zobaczyłam Maxa , który szedł w moją stronę. -Hej.-pocałował mnie w czoło a ja lekko Go oddepchnęłam. Popatrzył na mnie pytająco.-Czemu mnie wyzywasz za moimi plecami ? - walnęłam prosto z mostu depcząc papierosa. NIeopowiedział , ale o chwili roześmiał się. Odepchnęłam Go i zaczełam iść.-Rose ,, nie odrażaj się o takie rzeczy ! -szedł za mną. Może tata ma rację , może powinnam z nim zerwać ? Odwróciłam się do niego.-Wytłumaczysz mi to ? -zapytałam zakładając ręce na klatkę. -Tak , przezwałem cię , ale to nie powód ,żeby sie kłócić. -śmiał się a ja już nie mogłam wytrzymać. -Wiesz co masz rację.- powiedziałam ironicznie wyrzucając ręce w górę.- To w zupełności nie jest powód na kłótnie ! - krzyczałam. -Ej , raz mi sie zdarzyło tak ?-zacząl mówić poważnie , a ja myslałam ,ze wybuchnę płaczem i śmiechem.-Idz do domu i to przemyśl , jasne ?-odwrócił mnie z stronę wyjścia.Nie mogłam uwierzyć ,że tak mnie potraktował. Zaczęłam szybko iść w stronę dużych drzwi. Kopnęłam je z całej siły , przez co wypadły z zawiasów i padły na ziemie. Czy normalny chłopak nie powinien odprowadzać swojej dziewczyny do domu ? Nie powinien , jej przepraszam ? Co to jest za koleś ?! 

Odtworzyłam cicho drzwi i starałam być bardzo cicho.-Rose ! - usłyszałam piskliwy głos. Po chwili ktoś mnie przytulił .-Cassie ? - zapytałam zaniepokojoa i odwzajemniłam uśmiech. Ta popatrzyła na mnie nie wyraznie. -Hej ! -do przedpokoju weszła ciocia.Stałam w miejscu i nie ruszałam się. -Nie przytulisz swojej cioci ?- zasmiała się podchodząc do mnie. Na stówę wyczuje papierosy. Moje serce zaczęłao mocniej bić. -Cassie co ty robisz ?!-zawołała ciocia , gdy Cassie ciągnęła mnie szybko na górę.-Zaraz do Was przyjdzie ! - krzyknęła i wciągnęła mnie do mojego pokoju. - Papierosy ?!-a więc poczuła je.-Musiałam się odstresować i .. - przerwałam.-Rose , każdy tak mówi a potem będzie tylko gorzej jak twój ... - dobrze wiem co chciała powiedzieć.-Nie musisz się wtrącać do mojego życia.-mówiłam do niej cicho z wyciągniętym palcem. Ironicznie się zaśmiała.-Jasne.-założyła ręce na klatkę piersiową.-Rose , właśnie uratowałam Cię przed moją własną matką ! -krzyknęła a ja jej pokazałam ,żeby była cicho.-Nie .- powiedziała i wyszła. Naprawdę nie chcę ,żeby to tak wyglądało. Nie chciałam sie z nia kłócić , ale... 
Betty 
Odtworzyłam śmierdzący śmietnik i wyrzuciłam śmieci. Odwróciłam się i zobaczyłam Rose , która siedziała oparta o ścianę.-Nie jesteś z Cassie ?-spytałam lekko zdziwiona.-Nie mam ochoty.- odparła.Zmarszczyłam brwi i usiadłam koło niej. -Pokłóciłyście się.-stwierdziłam.-Można tak powiedzieć.-odparła lekko się uśmiechając. -Nie martw się, lada moment się pogodzicie.-uśmiechnęłam sie do niej , klepiąc ją po plecach. Przez chwilę siedziałyśmy wciszy , ale muszę wykorzystać chwilę kiedy Harry jest w pracy.-Rozmawiałaś z Maxem ? -zapytałam cicho. Pokiwała głową.-Zerwałam z nim , ale proszę nie zaczynaj tematu obok ojca.-mówiła lekko przerażona.Zaśmiałam sie i pokiwałam głową. -Kocham Cię.-przytuliła mnie.
Harry.
Dlaczego jej ufa bardziej niż mnie ? Czy to tylko dlatego ,ze jest jej matką ? Cieszyłem się z tego widoku jak się przytulają , ale nie mogę tego znieść ,że tak mnie traktuje. Czuje sie lekko zazdrosny. -Hej.-uśmiechnąłem się podchodząc do nich. Betty odwzajemniła mój uśmiech ,przytulając naszą córkę. Rose nawet nie chciała na mnie spojrzeć. -Zrobiłeś zakupy ? - zapytała mnie moja żona a ja pokiwałem głową.- Idę robić obiad .-oderwała się od Rose i ruszyła w strone drzwi , zostawiając nas samych. Przez chwilę była niezręczna cisza. -Nie jesteś z Cassie ?-zapytałem opierając się o auto.-Zaraz do niej pójdę.-odparła.Pokiwałem głową. Ruszyłęm w stronę drzwi. -Tato .- zatrzymałem sie i odwróciłem w jej stronę.-Nie musisz się o mnie martwić , jestem już duża.-czy te słowa mnie zabolały , niedawno była taka malutka. Uczyłem ja jeżdzic na rowerze i czytać książki.-Wiem.-uśmiechnąłem się.-Ale tak bardzo chce ,zebyś była jeszcze malutka.-mówiłem patrząc w jeden punkt na ziemi. Popatrzyłem na nią kiedy usłyszałem jej śmiech. 




-Tato.-zaśmiała się lekko zawstydzona.Podszedłem do niej i usiadłem koło niej. -Przepraszam ,że jestem taki... - zacząłem , ale nie wiedziałem co powiedzieć.-Nadopiekuńczy ? -podsunęła mi pomysł dokładnie.-Nie chcę ,żeby coś Ci się stało.-mówiłem.-Nie chce , też żebyś wpadła w złe towarzytswo.
Rose.
Za póżno. Wyjęłam ręce i wtuliłam sie w jego ciepły tors.-Obiecaj mi ,że nigdy nie zrobisz czegoś głupiego.-powiedział a uśmiech w mojej twarzy znikł.-Obiecuje.-odparłam z mętlikiem w głowie. Już i tak wiele , razy postapiłam w życiu. Nie dam rady teraz tego wszystkiego naprawić.-Dobra , leć do Cassie.-pokrepał mnie po plecac a w ja wstałam i ruszyłam w stronę pokoju gdzie spała Cassie. Łzy napływały mi do oczy . Zaczęłam szybko mrugać , aby łzy nie opuściły oczu. Wciąż Go okłamuje. Mówię mu ,zę jestem odpowiedzialna , a tak na prawdę zachowuje się jak małolata , którą niestety jestem. -Gdzie Cassie ?-zapytałam płaczliwym głosem , kiedy zobaczylam Ed i Nicka , którzy byli zapatrzeni w gre. Nawet nie zorientowali się ,że płacze. -Tam.-Ed pokazał na balkon nie odrywając głowy od ekranu. Wyszłam i zobaczyłam rozmawiającą Cassie przez telefon. -Też Cię kocham , na pewno wszystko będzie dobrze.-mówiła do słuchawki z uśmiechem , kiedy się odwróciła w moją stronę spoważniała.-Muszę kończyć , na razie.-rozłączyła się i schowała telefon do kieszeni.-Rose co jest ? -zapytała podchodząc do mnie.-Możemy porozmawiać ?-zapytałam rozglądając się dookoła.-Chodzmy do mojego pokoju.-zaczęłam szybko iść . Gdy wreszcie doszłam do swojego małego królestwa.Cassie zamknęła moje drzwi na klucz i podeszła do mnie. Przytuliłam ją szybko zaczynając cicho płakać. -Cii.-głaskała mnie po plecach.-Ciągle Go okłamuje... - szlochałam trzymając ją mocno.-Mówie mu ,ze jestem odpowiedzialna , i że nie jestem dzieckiem ... - pociągnęłam nosem. - A tak naprawdę , jestem gówniarą.-dokończyłam a na mojej twazy powstał grymas .-Przepraszam.-powiedziałam cicho i przygryzłam wargę aby nie wybuchnąć płaczem.Usiadłyśmy razem na moim łóżku na przeciwko siebie.-Musisz przestać palić , bo to prowadzi do gorszych rzeczy.-powiedziała z powagą a ja przytaknęłam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz