Betty
Najbardziej czego nienawidzę to zbieranie brudnych ciuchów do prania. Muszę zajrzeć do każdego pokoju, i sprawdzić , czy aby na pewno nie zostawiłam żadnej odzieży . Najlepsze jest to ,że jak wstawię w połowie pustą pralkę , zawsze znajdzie się mnóstwo innych ubrań. Przekręciłam oczami i ruszyłam do pokoju Rose. Uśmiechnęłam sie pod nosem na widok różowych ścian . Pamiętam jak przeprowadziliśmy się tutaj około 10 lat temu. Na początku tęskniłam za Los Angeles , ale po krótkim czasie pokochałam Anglię. Choć pogoda nie zawsze jest tu wyśmienita , to często znajdzie się coś do roboty na podwórku. Wzięłam do ręki skórzaną kurtkę mojej córki .Wsunęłam dłoń do kieszeni, i wyjęłam z niej cała zawartość. Moje oczy powiększyły się do wielkości piłeczek golfowych. -Mamo ! - krzyknął Nick wchodząc do pokoju. Szybko odwróciłam się chowając papierosa na plecy. -Tak skarbie ? - zapytałam z uśmiechem. -Ciocia każe Ci przekazać ,że my już jedziemy.- uśmiechnął się do mnie , przeczesując ręką swoje loki . Cały Harry . -Okey , tylko zadzwońcie jak dojedziecie. -podeszłam do niego, i mocno Go pocałowałam w policzek. -Do zobaczenia ! -krzyknął zbiegając po schodach .
Siedze przy stole czekając na Rose. Na szczęście Zendaya pojechała z chłopcami na dwudniową wycieczkę a Harry ma dziś box. Od czasu kiedy przeprowadziłam się tutaj z Harrym , mój mąż zaczął brać udział w walkach na ringu . Bardzo mi się to nie podoba , ale niestety nic na to nie mogę poradzić .Wiem ,ze w ten jedyny sposób może odreagować. Na szczęście nie robi tego w tak, jak nasza córka ! Rzuciłam papierosem i wściekła wstałam z krzesła.Ja jej ufałam. Nadal jej ufam , ale nie w stu procentach. Ponownie usiadłam i w tym momencie drzwi się odtworzyły a ja usłyszałam rozmowę Rose i Cassie. -Mamo ?! -krzyknęła moja córka. -Tu jestem.-odparłam. Po chwili ujrzałam moją córkę . -Hej. -uśmiechnęła się. Nie zdążyłam odpowiedzieć , ponieważ do salonu weszła Cassie. -Hej ciociu.-uśmiechnęła się i lekko mnie przytuliła . -Hej dziewczyny.-odparłam z słabym uśmiechem. -Cassie , możesz nas zostawić same ? -zapytałam uprzejmie.-Jasne . - odparła i skierowała się na górę. -Dobranoc ! -krzyknęła ze schodów a Rose usiadła na przeciwko mnie przy okrągłym stole.-O co ... -zaczęła , ale przerwała gdy zobaczyła co trzymam w dłoni .Popatrzyła na mnie , a po chwili znów na paczkę papierosów. - Kurde Rose , ja wiem , że na pewno nie raz paliłaś , ale naprawdę nie sądziłam ,że możesz być uzależniona. - byłam nią bardzo rozczarowana.-Skąd od razu oskarżenia , że jestem uzależniona ?! - podniosła swój ton.-A , co ? Może przetrzymujesz koleżance ?! - krzyknęłam wściekła -Bo .... to nie jest tak.-próbowała się tłumaczyć. - Dobra , stop ! -przerwałam . - Nie tłumacz mi się. - zaczęłam. - Rzucasz te palenie , bo jak tego nie zrobisz , to będzie trzeba pomyśleć nad zmianą szkoły . - dokończyłam .- Co ?! Mamo , nie proszę. -zaczęła się niepokoić . -Rose ! Cholera ! - wstałam z krzesła . - Nie rozumiesz ,że to wszystko zależy do ciebie ?! -naprawdę nie chciałam się denerwować. -Musisz , sama zdecydować . - dodałam trochę łagodniej i usiadłam przy stole. -Jesteś świetną dziewczyną , jesteś silna i uparta po ojcu , poradzisz sobie , bez tego świństwa.-położyłam swoją dłoń na jej ręku. -Ale tata , nie musi o tym wiedzieć ? - zapytała z przerażeniem. -Długo się nad tym zastanawiałam ... -zaczęłam . - Mamo.. -popatrzyła na mnie z grymasem. -On mnie zabije. -wstała z krzesła łapiąc się za głowę .-Rose , nie chce mieć przed nim żadnych tajemnic , zrozum to.- prosiłam i podeszłam do niej. -Spróbuję , mu to powiedzieć na spokojnie.- chciałam ją przekonać.-Czyli , mogę już się pożegnać ze swoją szkołą . - stwierdziła , na co się uśmiechnęłam .- Będzie dobrze.-przytuliłam ją do siebie. Mojego gniewu , już nie było widać. - Dzięki , że najpierw porozmawiałaś ze mną . - podziękowała. - Ojciec by mnie zabił.-dodała.-Rose... - zaczęłam. -Mamo .- przerwała. -Nie broń Go ... proszę .- odsunęła się ode mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć. -Przepraszam za wszystko , idę spać. - dodała zrezygnowana i poszła po schodach na górę.
-Jesteś mocno , obolały ? - zapytała przykładając Harremu lód do policzka.-Nie , juz nie boli. - powiedział z grymasem. Zaśmiałam się i pocałowałam Go w policzek.-Teraz już nie boli.-zaśmiał sie i wziął mnie na kolana. Zaczęliśmy się całować , ale nie mogłam sie skupić , czułam się jakbym Go w pewien sposób zdradzała. - Ktoś tu wyszedł z prawy. - zaśmiał się wisząc już nade mną. Posłałam mu słaby uśmiech. -Co jest ? - zapytał zakładając mi kosmyk włosów za ucho. - Chodzi , o Rose.-zaczęłam. -To prawda jest trudna , ale nie powinnaś się teraz nią przejmować. -pocałował mnie w czoło. -Powiem Ci coś , ale obiecaj mi ,ze nie będziesz postępował szybko.-zaczęłam patrząc mi prosto w oczy. -Obiecuję.-powiedział całując mnie po policzkach. - Znalazłam u Rose papierosy. - powiedziałam szeptem. - Co ?! - zaczął się bulwersować i po chwili już nad mną nie wisiał tylko usiadł obok mnie na łóżku.-Harry , pozwól mi dokończyć. -zaczęłam sie zastanawiać ,czy to był dobry pomysł.-Obiecała mi , że już nigdy tego nie zrobi , jeśli tobie o tym nie powiem.-powiedziałam a on smutno na mnie spojrzał . -Boi się mnie ? -opadł ciężko na łóżko. Zrobiło mi się go naprawdę żal. -Jesteście bardzo do siebie podobni , wiesz ? - położyłam swoją głowę na jego tors.-Yhy , tylko , że ja się jej nie boje , a ona mnie tak .-powiedział -Nie mogę uwierzyć , że moja własna córka się mnie boi - mówił , ale był bardzo spokojny. -Co ja robię źle ? -zapytał a ja się zaśmiałam.-Jesteś zbyt nadopiekuńczy i działasz bardzo nerwowo.- wyjaśniłam , a on nic nie odpowiedział. Minęło chyba z dobre 20 minut , a on nadal się nie odzywał. Zaczęłam się trochę martwić. - Betty , czy ona jest nadal taka szczęśliwa , jak na tym zdjęciu. - spojrzałam na zdjęcie , które wisiało na przeciwko naszego łóżka. -Sama nie wiem. - szepnęłam. Choć na tym zdjęciu nie okazuje radości , to tego dnia dostała się do dobrej szkoły baletowej.Ten dzień , był dla nas wszystkim, jednym z najlepszych dni .
Rose
-Raz , dwa, trzy i ! -krzyczała Madame Carin. -Raz , dwa , trzy i ! - już ćwiczymy ten układ od dwóch godzin , moje nogi mi odpadają. -Rose ! - podniosłam szybko głowę . Moja klatka piersiowa szybko się unosiła i opadała. -Co , się z tobą dzieje ?! -muzyka się wyłączyła , a dziewczyny za mną padły na ziemie. -Przepraszam Madame.- ledwo wypowiedziałam te słowa.Dalej patrzyła na mnie, tym swoim okropnym wzrokiem.-Przepraszam to już się nigdy nie powtórzy .-dodałam szybko. Przekręciła oczami i odwracając się włączyła muzykę. -Raz , dwa , trzy i !
W mojej głowie ,leciała tylko muzyka . Spojrzałam na usta Madame . Raz , dwa , trzy i . Raz dwa, trzy , i . Jesteś beznadziejna , ale teraz daj z siebie wszystko ! Nie wytrzymywałam z bólu .Starałam sie , aby kobieta nie zauważyła moich drżących stóp. Spięłam wszystkie moje mięśnie , a moje serce na chwilę się zatrzymało. Zauważyłam tylko , że co chwila , jakaś dziewczyna za mną padała na podłogę i szybko się odsuwała dysząc , aby nie zabierać miejsca. Teraz zostałyśmy już tylko we dwie . Ja i Mag . Dziewczyna , która konkuruje ze mną od pierwszej klasy Raz , dwa , trzy i . Jeśli dotknie mnie chociaż piórko upadnę . Raz , dwa , trzy i . Bądź lepsza od Meg ! Raz , dwa , trzy i ! Uważaj na kroki ! Raz , dwa , trzy i ! W ostatnich minutach muzyki usłyszałam , jak Meg upada . Rose dalej ! Raz , dwa , trzy i ! Muzyka ucichła , a ja stanęłam w końcowej pozycji . Raz , dwa , trzy , i . -Na dziś koniec .- gdy Madame wypowiedziała te słowa upadłam na ziemie , głośno dysząc . Słyszałam jak , dziewczyny zaczynają się ustawiać . Nie miałam siły wstać , potrzebowałam trochę odetchnąć .
-A
pannie Styles , wysłać specjalne zaproszenie ? -zapytała kobieta . Daj
mi chwilę. W moich oczach pojawiły się łzy. Nastała cisza. Usłyszałam kroki , a potem uścisk. -Rose ,
błagam wstawaj. -powiedziała Clara.Dasz radę. Użyłam swoich ostatnich
sił , i przy pomocy Clary wstałam .-No najwyższa pora . - zaśmiała się
kobieta. Wszystkie przyjęłyśmy postawę. -Do widzenia. - krzyknęła. Nie
miałam sił jej odpowiedzieć. Wszystkie wyszły z sali , razem z tą jędzą. Położyłam się na ziemi , i zaczęłam patrzeć w sufit.Gdzieś
za mną dalej leciały mi słowa : Raz , dwa , trzy i ! Zazwyczaj po
treningu lecą mi w głowie , aż do następnych ćwiczeń. Dlaczego , ta
kobieta mnie tak nie lubi ? Czemu nie powie , choć jednego dobrego słowa
? Nienawidzę jej . Popatrzyłam w sufit i zaczęłam liczyć małe żarówki.
Raz , dwa , trzy , cztery , pięć , sześć , siedem , osiem , dziewięć .. .
- Rose ! Słyszysz mnie ?! - ktoś machał mi przed oczami ręką . Kilka
razy mrugnęłam oczami.-Rose , wszystko w porządku ? - zapytała mnie
Clara . - Taa.-odpowiedziałam i wstałam z grymasem na twarzy. Ból
rozchodził się po cały nogach. -Musisz trochę odpuścić. - dodała.
Popatrzyłam na nia z uśmiechem .-Nigdy . - zaśmiałam sie rozpuszczając
włosy .Przekręciła oczami.
-Dobra , nie ważne . Chcesz może iść ze mną na tą zaległą gorącą czekoladę ? - uśmiechnęła się.-Pewnie
, dasz mi 10 minut ? - zapytałam ledwo wchodząc do pustej szatni. -Czekam ,
na dole.- odpowiedziała i skierowała się na schody.
Betty
-Trochę
się o nią martwię , ale wyjaśniłyśmy już sobie wszystko . - uśmiechnęła
się zapalając znicz.-Myślę , że teraz będzie już tylko lepiej. -
postawiłam przedmiot na grobie. -A ty co o tym myślisz , tato ? -
zapytałam , nie oczekując odpowiedzi. Popatrzyłam na literki i
uśmiechnęłam się do siebie . -Myślę ,że myślisz tak samo .- odpowiedziałam za niego , ze łzą na policzku. - Dlaczego mi to zrobiłeś , hmm ? - zadaje te pytanie za każdym razem , gdy tu jestem . -Dlaczego ? - powtórzyłam odwracając się . Skierowałam się od razu do samochodu



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz