- I gotowe.-podałam klientom kartkę. Spojrzeli na siebie , po czym znów na dokument. - Coś nie tak ? - zapytałam. -Nie , nie .- szybko zaprzeczył .- W porządku , tylko .....- zaczął. - Moglibyśmy dać odpowiedz w najbliższym czasie ? -zapytał , na co się uśmiechnęłam . -Doskonale rozumiem , że kupno domu nie jest łatwe.- powiedziałam -Dlatego jak najbardziej. - uśmiechnęłam się. -Dziękujemy bardzo .- oboje wstali. -Do zobaczenia .- pożegnałam się podając im rękę .- Do widzenia .-odpowiedziała kobieta , zabierając torebkę. Gdy tylko wyszli , odwróciłam się do Seleny , która siedziała za szklaną ścianą . - Masakra .- powiedziałam do niej , choć jestem pewna , że tego nie usłyszała. Wstała z krzesła i ruszyła w moją stronę. Gdy tylko otworzyła drzwi , zadzwonił telefon , ale szybko Go zignorowałam . -I jak ? - zapytała siadając a bujanym krześle . -Chcą się jeszcze zastanowić .- przekręciła oczami. -Czyli dzień do dupy.-stwierdziła. -Chyba tak.- odparłam . Nie dość , że nie idzie mi w pracy , to odczuwać dziwne uczucie , że w moim życiu nic się nie dzieje . Ciągle : praca , dom , praca , dom , praca dom . No ile tak można ?! -Betty ! -krzyknęła Selena .-Tak ?- mrugnęłam dwa raz .- Co jest ? - zapytała. Wypuściłam powietrze z ust i zaczęłam patrzeć w jeden punkt na ścianie .-Miałaś , może kiedyś takie odczucie , że twoje życie polega na spaniu , pracy , gotowaniu ? -zapytałam spuszczając wzrok na swoje obcasy. -Nie ?- odpowiedziała.-Chyba powinnaś gdzieś wyjechać i odpocząć.- stwierdziła i podeszła do lustra , wyciągając czerwoną szminkę . W sumie to nie jest zły pomysł . -Zregenerujesz się , odpoczniesz , i spędzisz fajnie czas sam na sam .- mówiła smarując swoje usta. -O nie ! Sam na sam odpada .- wstałam z krzesła i ruszyłam w stronę okna.- No dobra , więc z rodziną.-poprawiła się. W sumie to jest nawet fajny pomysł . Ja i Harry sie odstresujemy , Nick będzie się świetnie bawił , a Rose , może zmądrzeje . Właśnie Rose .- Sel .- odwróciłam się .- Hmmm ? - nadal malowała te swoje wielkie usta. -Mam problem z Rose.-powiedziałam siadając przy komputerze.- Co się dzieje ? -zapytała .- Znalazłam u niej papierosy .-odpowiedziała wyłączając system .- Uuuu .- zaśmiała się. -Sel to nie jest śmieszne ! - przeczesałam ręką swoje włosy. -Zobaczymy , co będziesz mówiła , kiedy będziesz mieć swoje dzieci ! -dodałam. -Dobra , dobra nie spinaj się. - nareszcie schowała szminkę. - Rozmawiałaś z nią ? -usiadła na przeciwko mnie. -Tak , obiecała mi , ze to rzuci , ale ... - położyłam głowę na biurku - Prosiła mnie , żebym nie mówiła Harremu .- dokończyłam. -Nie dziwie się .- szepnęła. Zaraz ją walnę . -Selena ! Nie rozumiesz , ze to jest jej ojciec ?! -krzyknęłam zrzucając dokumenty na podłogę. -Betty , mówisz tak , bo twój ojciec nie żyje .- poczułam , że przebiła mi moje serce.-Po prostu chcesz , żeby stosunki między Rose a Harrym wyglądały lepiej niż twoje, w jej wieku , z twoim ojcem ! - podniosła ton , a ja nie mogłam uwierzyć , że mówi mi takie rzeczy. -Nie wchodź w moje stosunki z moim ojcem ! -teraz stałam oburzona przy oknie. Przekręciła oczami .-Betty .. . historia kołem się toczy.- powiedziała i wstała. Zaśmiałam się ironicznie .- Tak ? W takim razie , wiemy co stanie się z twoim przyszłym mężem , czy ojcem twoim dzieci ! - wiem , ze nie powinnam tego mówić.Selena spoważniała. - Wychodzę , szefowo .-wstała i trzasnęła drzwiami . Patrzyłam jak podchodzi do swojego biurka , bierze kurtkę , piorunuje mnie wzrokiem po czym kieruje się wściekła do wyjścia. -A idź sobie ! -szepnęłam , przeczesując ręką włosy.
Rose
Mój telefon się zaświecił , a ja odłożyłam swoją książkę.
Możemy się spotkać ? Pogadać ?
Max
Nie widzę powodu.
Rose ... proszę
Co
on sobie myśli ?! Jest ostatnią osobą , którą chce teraz widzieć.
Odłożyłam telefon i znów wzięłam swoją książkę do ręki , ale nie mogłam
się skupić. Odłożyłam ją i ułożyłam sie wygodnie na łóżku. Patrzyłam jak
mój telefon co chwila się zapala.
Już
chciała wziąć go do ręki , ale drzwi moje pokoju się odtworzyły.-Hej .
-uśmiechnęła się moja mama. -Hej.- powiedziałam chowając telefon do
kieszeni.-Postanowiliśmy z tatą , że po twoim występie wyjedziemy , na
małe wakacje.- usiadła na brzegu mojego łóżka
-Wszyscy
? - zapytałam.-Znaczy tata , do nas dojedzie .- uśmiechnęła się a ja
odwzajemniłam uśmiech.-Czyli mam się pakować ? -zapytałam. -Dokładnie.-
pochwyliła się i pocałowała mnie w czubek głowy , po czym wyszła .
Wyjęłam szybko telefon i od razu Go odblokowałam. Nie mogę uwierzyć , że użył słowa ''proszę'' .
Zależy mi na tym spotkaniu , Rose
To nie jest rozmowa na telefon
Błagam Cię ...
Myślę , że mamy już wszystko wyjaśnione .
Zanim się obejrzałam miałam już odpowiedz
Kurwa , Rose spotkaj się ze mną
Nie umiem prosić
Odłożyłam
telefon na łóżko i powoli skierowałam się do okna. Spojrzałam przez nie
i zobaczyłam , że na podjeździe nie ma jego motoru. Już chciałam się
cofnąć , ale nagle usłyszałam ten okropnie głośny ryk . Zrobiłam krok w
tył . Podjechał na podjazd i zdjął kask. Wyglądał jak zawsze ...
świetnie . Przygryzłam wargę i wróciłam po telefon.
Gdzie jesteś ?
Wysłałam wiadomość , po czym patrzyłam na jego reakcję . Przyłożył telefon do
ucha. Przestraszona upuściłam urządzenie. Szybko Go podniosłam. Raz , dwa ,
trzy . Nie dzwoni. Spojrzałam przez okno. Nie stał już sam.
Doskonale kojarzę te kręcone włosy i krótką spódniczkę . Kate podeszła do niego
wypinając się na wszystkie strony. Pocałowała Go w policzek , a ja
zacisnęłam mocno szczękę. Wsiadła na motocykl , a on podał jej telefon.
Wystukała coś na nim , a potem razem ruszyli .
Zresztą już mi nie zależy.
Gdy
przeczytałam te słowa , rzuciłam telefonem o ziemię i złapałam się za
włosy. - Dupek.-szepnęłam . Chciałam krzyknąć , ale zaraz przyszłaby
moja mama. I musiałabym się tłumaczyć .-Pożałujesz. - szepnęłam.
Harry
-Nie
mogę .- powiedziałem rozwieszając zdjęcia. - Harry , proszę ...
odpuścisz sobie tylko jeden ślub.- nalegała Betty . Jeszcze nigdy nie
widziałem jej tak zdesperowanej. -Czemu tobie tak zależy ?- zapytałem
nadal wieszając zdjęcia. -Ponieważ mam dosyć tej całej monotonności .-
usiadła na stołku. - Monotonności ? - zaśmiałem się. Nie odpowiedziała.
-Proszę Cię ... - zaczęła. - Nie chce .- przerwałem jej .- Ten wyjazd
jest dla mnie ważny , wzięłam już urlop.- próbowała mnie przekonać .-
Ten Grey , dał tobie urlop ? - zaśmiałem się stojąc do niej plecami. -
Dał . Bo to porządny i naprawdę fajny facet .- na jej słowa zacisnąłem
szczękę. - To może z nim pojedz .- zaproponowałem. - Harry , o co tobie
chodzi ?- zapytała poirytowana. -O nic. - skłamałem. Wzięła duży wdech .
- Pojedziesz z nami ? -zapytała smutnym głosem. - Betty , nie mogę, i
naprawdę nie chce mi się jechać na jakiś gówniany urlop ! Bo tobie się
nagle zachciało ! -krzyknąłem uderzając w stół. Mój oddech stal się nie
równy .- Tak ? Ok , bo to przecież ja mam zawsze najgłupsze pomysły . Bo
co ?! Bo nie skończyłam gównianych studii ?! Bo nie zarabiam tyle ile Ty
?! Bo urodziłam dziecko w wieku 18 lat ?! No powiedz , o co tobie kurwa
chodzi ?! Raz chce wyjechać na gówniany urlop , a ty postanawiasz , że
nie pojedziesz . żeby zrobić mi na złość ?! - krzyczała. -Wiesz co ?!
Jesteś okropny , nawet nie odwrócisz się do mnie . Stoisz plecami jakbym
była gorsza od ciebie . I żebyś wiedział , ze wolałabym pojechać z moim
szefem niż z tobą ! - krzyknęła , a ja przestałem dychać. -Spróbuj z nim
, a powyrywam komuś nogi z dupy ! - krzyknąłem odwracając się do niej
przodem . Jej tusz był rozmazany , a oczy całe przekrwione. Na
policzkach miała zaschnięte łzy , które pokrywały się nowymi . Musiała
płakać wcześniej . -Betty ... - zacząłem , ale ona odepchnęła mnie i
rzuciła się na mokre zdjęcia . Zaczęła krzyczeć i rozwalać , całą moją
pracę. Złapałem ją w talii i próbowałem ją uspokoić . Po chwili
przestałą krzyczeć.-Puść
mnie .-jej głos się załamał.-Puść mnie.- powtórzyła i wyrwała się z
mojego uścisku. Odtworzyła drzwi i wyszła , zostawiając mnie z
zaciśniętym sercem.
Rose
Drzwi
się odtworzyły , a z nich wyszła zapłakana mama . Miałam szeroko otwarte oczy. Popatrzyła na mnie , po czym mnie ominęła i skierowała się
do drzwi. Nie wiedziałam czy mam sie odezwać. Ubrała na siebie swój
płaszcz i wzięła kluczyki. Wyszła bez żadnego słowa . Odwróciłam się w
stronę pracowni ojca. Cicho podeszłam do framugi drzwi. Tata siedział na
krześle , opierając łokcie na kolanach. Bałam się do niego podejść.
Oddychał bardzo szybko . Gdy podniósł głowę , przestraszyłam się i od
razu pobiegłam do swojego pokoju.
Sięgnęłam
po telefon i wykręciłam numer mamy. Po trzech sygnałach rozłączyłam się
, i zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju. Co się między nimi stało ?
Jeśli on ją uderzył ? Nie ! Rose , tata nie posunął by się do czegoś
takiego. -Jeszcze raz.- powiedziałam do siebie i wykręciłam numer do
mamy. Pierwszy sygnał , drugi , trzeci , czwarty , piąty i poczta.
Usiadłam na parapecie i nadal do niej wydzwaniałam.
-Auć.-powiedziałam
otwierając oczy. Głowa zsunęła się ze ściany i uderzyła o okno.
Sięgnęłam po telefon i już miałam zobaczyć czy dostałam wiadomość ,
kiedy kątem oka zobaczyłam coś na dworze. -Mama.-szepnęłam i zeskoczyłam
z parapetu. Szybko zbiegłam po schodkach. Gdy
odtworzyły się drzwi , rzuciłam się w jej stronę.- Mamo , gdzie byłaś ?
-zapytałam zmartwiona. Nic nie odpowiedziała tylko mnie przytuliła.
Wtuliłam się w nią i postanowiłam poczekać. -Pójdę się ogarnąć , i
zaraz porozmawiamy .- odsunęłam się ode mnie i ruszyła powoli po
w stronę schodów .
-A
potem , będą krzyczeć i wiwatować ! - krzyczał Nick skacząc z mojego
łóżka. - Jasne. - przekręciłam oczami i zamknęłam walizkę. - Ty i
kaskader.- zaśmiałam się , podchodząc do szafy. -No co ?!- matko czy te
dziecko może przestać krzyczeć ?! -Nico ! - podniosłam ton i zaczęłam
się śmiać. -To nie jest śmieszne ! - oburzył się , a ja wyjęłam czarną
sukienkę. -A co to , za krzyki ? - cofnęłam się i zobaczyłam moją mamę w
turbanie na głowie. -Mamo , Rose mi dokucza ! - krzyczał a ja się
zaśmiałam. Na twarzy mamy pojawił sie uśmiech , którego dawno nie
widział . Niestety był to sztuczny uśmiech .- Rose , nie dokuczaj
bratu.- podeszła do niego i złapała Go w swoje ramiona. -Dobra , dobra.-
zaśmiałam się i spojrzałam na mamę. Była smutna , a jej oczy były
przekrwione. -Czas spać , jutro wielki dzień.- powiedziała do Nicka .-
Ale ja nie chce ! Kiedy będę już dorosły to będę spać o której będę
chciał i ... zostanę kaskaderem ! - krzyknął wybiegając z pokoju .
Przekręciłam oczami . -Dobranoc , kochanie.-powiedziała. -Mamo .-
zatrzymałam ją . - Wszystko w porządku ?-zapytałam zmartwiona.
Uśmiechnęła sie smutno i ruszyła w moja stronę . Pocałowała mnie w
czoło. -Wszystko okey.- posłała mi uśmiech , tym razem szczery . Choć
wiem , że nic nie jest w porządku. Po prostu nie chce mnie martwić.
-Dobranoc.-jeszcze raz pocałowała mnie w czoło i wyszła .
-Dobranoc.-szepnęłam .
Harry
Świat kręcił sie na wszystkie strony .
-Jeszcze
jednego.- wydukałem. - Nie wiem , czy to dobry pomysł.- oznajmił
barman. On jest tu on podawania , a nie od mądrzenia się . Po mojej
minie , stwierdził , że lepiej będzie jeśli poda mi alkohol. Nie znam
lepszej metody na gniew. -Jeszcze jeden.- powiedziałem , gdy opróżniłem
zawartość . Kątem oka zobaczyłem grupę śmiejących się ludzi . W tej
grupie stał nie jaki Max . Nastoletni chłopak . Uczeń . Syn. Może
jeszcze wnuk . Mój sąsiad. Były chłopak mojej córki. Mój wróg. Walnąłem
pięścią o stół , rozlewając alkohol. Zacząłem iść w jego stronę . Wyszło
mi to bardzo dobrze. Zero zachwiania . Gdy byłem blisko , usłyszałem :
,,Max , ojciec Rose '' Odwrócił się w moją stronę , a ja w tym momencie
przywaliłem mu w twarz , przez co się
przewrócił się do tyłu .
Rose
-Hej
, będzie dobrze. -moja mama ścisnęła moją rękę , zatrzymując się na
światłach. Uśmiechnęłam się do niej szybko , po czym znów wróciłam do
zestresowanej miny. Okropnie stresuje się tym występem i tym , ze tata
nie wrócił do domu na noc.Boje się okropnie . Jak nigdy . Czuje , że mój
żołądek przewraca się , podchodzi do gardła , spada , a potem znów
przewraca. Zaraz się zrzygam. Rose , uspokój się ! Tacie nic nie jest , a
występ sie uda ! -Jesteśmy .-powiedziała wysiadając z auta. -Kaskader !
-krzyknął Nick wyskakując z samochodu . -Ups.- po tej krótkiej
wypowiedzi , usłyszałam odgłos spadającego telefonu. Na parkingu , leżał
mój telefon. - Nie chciałem.- spojrzał na mnie przestraszony . Trzeba
było mu tego nie dawać , do rąk ! - Zaczęłam zbierać telefon. Szybka
pobita , ale może da się Go naprawić. -Dobra , juz mnie nie wkurzaj .-
wypowiedziałam te słowa zaciskając oczy.
-Przepraszam.-przeprosił
, chowając się za mamą.-To nic , naprawimy .- zapewniała moja mama.
-Powodzenia . - pocałowała mnie w czoło i ruszyła z Nickiem w stronę
wejścia. Wzięłam swoją torbę i ruszyłam do tylnych drzwi.
Betty
Światła
zgasły . A muzyka rozniosła się po całej sali. Chciałam się skupić ,
ale nie mogłam . Okropnie martwiłam się o Harrego . Próbowałam się do
niego do dzwonić , ale nie odbierał. Wyciągnęłam telefon i wysłałam mu
wiadomość , aby się odezwał. -Mamo , patrz Rose.- pociągnął mnie za
rękaw mój syn. Spojrzałam na scenę .
Rose
, wyginała się w piękny sposób w różne strony. Miała poważną i skupioną
twarz. Tańczyła bardzo rytmicznie. Poczułam , ze moja mała córeczka
jest księżniczką . Nie widziałam piękniejszej dziewczyny od niej .
Skakała niczym piórko na wietrze. Gdy muzyka się skończyła , wstałam
pierwsza i zaczęłam klaskać. Nie mogłam przestać się uśmiechać . To było
cudowne. Moja córka uśmiechnęła się do mnie i tanecznym krokiem udała
się za kurtynę .
Rose
Odetchnęłam
z ulgą , kiedy wyszłyśmy ze sceny. Sięgnęłam po butelkę i wzięłam duży
ryk . Kątem oka zobaczyłam , ze Madame coś mówiła , ale miałam to
głęboko gdzieś. Wstałam wyrzuciłam butelkę i poszłam się przebrać. Gdy
tylko zamknęłam się w łazience , zrzuciłam z siebie sukienkę i ubrałam
na siebie zwykłe czarne spodnie i białą koszulkę. Związałam włosy w
kucyka i umyłam twarz zimną wodą . Spojrzałam na swoje odbicie. Jedyne ,
co tam widzę to jedną wielką , spasioną świnie. Ochlapałam lustro wodą i
wyszłam z łazienki. -Rose ! - krzyknęła dziewczyna z mojej grupy
tanecznej . Odwróciłam się do niej . -Ktoś chce z tobą gadać , jest za
tylnymi drzwiami .- oznajmiła i szybko wbiegła do łazienki. Tata .
Proszę , żeby to był on . Ominęłam wszystkie dziewczyny i odtworzyłam
drzwi. -Tato .- wypowiedziałam te słowa , zanim zobaczyłam kto naprawdę
tam stał .
-Co
ty tu robisz ? - zapytałam szybko. -Podobno , nie ... - zaczęłam kiedy
zobaczyła dużą śliwę pod jego okiem . -Max , kto Ci to zrobił ?! -
podeszłam do niego , dotykając delikatnie filetowego miejsca. -Nie ważne ,
przyszedłem z tobą porozmawiać .- zmienił temat. -Najpierw powiedz ,
kto Ci to zrobił .- rozkazałam patrząc mu w oczy. Unikał mojego wzroku.
-Upadłem ... um.. -zaczął sie jąkać , nigdy nie umiał dobrze kłamać.-
Upadłeś , i przewróciłeś się na pięść. - przekręciłam oczami. -Rose ,
nie chce rozmawiać o mnie.- był chyba zmęczony , musiał nie spać w nocy. -Najpierw ,
powiedz kto Ci to zrobił.- rozkazałam , a on walnął ręką o ścianę. -
Kurna .- syknął , kiedy odtworzyły się drzwi. - Rose , wchodzimy na
scenę.-powiedziała ta sama dziewczyna , która była przed chwilą w
łazience , po czym zamknęła drzwi .- Muszę iść.- powiedziałam. -Rose ,
chciałem porozmawiać o nas.-zatrzymałam się dotykając klamkę. -Podobno
Ci nie zależy.- zaczęłam.- Kto Ci naopowiadał takich bzdur ?! - podniósł
ton. Albo naprawdę nie wie o co chodzi . Albo robi ze mnie idiotkę.
-Wiesz , co ? - zaczęłam. -Nas , już nie ma.-dokończyłam , po czym
weszłam szybko do budynku. -Rose ! -usłyszałam , dlatego przyspieszyłam.
Odwróciłam się i zobaczyłam , że przeciska się przez inne ubierające się
dziewczyny. -Gdzie ty byłaś ?! - krzyknęła Madame . -Już ! - pokazała
na ostatnią osobę , która wchodziła na scenę . Podbiegłam do niej ,
ignorując krzyk za mną. Stanęłyśmy w rzędzie , łapiąc się za ręce i
razem się ukłoniłyśmy ze sztucznymi uśmiechami . Brawa trwały może ,
jakieś 5 minut.Kamień z serca mi spadł kiedy zobaczyłam na końcu sali
tatę. W tym momencie , uśmiechnęłam sie naprawdę szczerze .
Gdy
nie było słychać oklasków , nadal patrzyłam na mojego tatę. Stał
uśmiechnięty z dołeczkami w policzkach. -Rose , schodzimy.- pociągnęła
mnie jedna z dziewczyn. Odwróciłam się i zeszłam ze sceny. -Rose.-
przede mną stał już Max.- Co ty tu jeszcze robisz ?!- odepchnęłam jego
ręce.-Porozmawiajmy , na spokojnie.-prosił składając ręce.- Nie mamy o
czym.-odepchnęłam Go i ruszyłam w stronę gdzie leżała moja torba.
-Dlaczego nie chcesz dać mi szansy ?- spytał nadal idąc za mną.Ruszyłam w stronę drzwi.-Rose.- mówił , a ja przekręciłam
oczami.-Podaj mi chociaż jeden powód .-skrzyżowała ręce wychodząc na
zimne powietrze. Zaraz będzie padać.Nie odpowiedział , więc odwróciłam
się.-Bo Cię kocham, ciągle o tobie myślę i nie mogę normalnie
funkcjonować bez ciebie .-serce mi się ścisnęło. Zrobiło mi się ciepło ,
ale przecież to wszystko to jest nie prawda. Spotkał sie Kate ,
traktował mnie wcześniej jak śmiecia i ciągle kłamie. - Z kim się
pobiłeś ? - zapytałam , a on odwrócił wzrok. -Rose , to nie jest
ważne.-powiedział zamykając oczy.-Żegnaj,.- odwróciłam się i zaczęłam
iść. Usłyszałam krzyk , dlatego się odwróciłam , nadal idąc . Krzyknął jeszcze raz
kopiąc w śmietnik. Może jemu naprawdę zależy ? Nie , nie ! Potrząsnęłam
głową i ruszyłam w stronę samochodu .
Jemu nigdy nie zależało
Betty.
Chciałam
podbiec do niego , ale nie mogłam . Nie mogłam pokazać , ze nie jestem już zła . To on mnie skrzywdził . -Tata ! - krzyknął Nick podbiegając do ojca. Harry złapał Go w ramiona i podrzucił. -Hej .- pocałował Go w
policzek. -Jedziesz z nami ? - zapytał Go . - Niestety nie mogę .- gdy
to usłyszałam przygryzłam wargę. - Nick wsiadaj do auta , musimy
jechać.-powiedziałam z skrzyżowanymi rękami. Nasz syn przekręcił oczami i
pocałował Harrego w policzek. -Leć .- odstawił Go i popatrzył w moja
stronę. Gdy drzwi od samochodu sie zamknęły zapytałam. -Gdzie byleś ?
-nadal miałam założone ręce. -Musiałem wszystko przemyśleć
.-odpowiedział poważny. -I przemyślałeś ? -zadał ponownie pytanie.
-Dojadę do Was w ostatni dzień .-mówił , a moje serce się rozpadło na
małe kawałeczki. Nawet nie jest mu żal. Ignoruje mnie , zachowuje się
jakby wczorajsza kłótnia nie miała miejsca. Co się z nim dzieje ? -W
porządku.-szepnęła ze szklanymi oczami i ruszyłam do auta.
Rose
Zrzuciłam
torbę i podbiegłam do niego , rzucając mu się na szyje.-Gdzie byłeś ?
-zapytała mocno sie do niego przytulając. -Musiałem sobie przemyśleć
parę spraw. -odpowiedział . -Jedziesz z nami ? - zadałam kolejne pytanie, odrywając się od niego.-Dojadę do Was .- uśmiechnął sie smutno. - Nie
dasz rady teraz ? - pytałam z nadzieją. -Nie mogę córeczko . - pocałował
mnie w czoło.- Będę za dwa dni.-przytulił mnie mocno. - A teraz leć . -
poklepał mnie po plecach i odszedł , zostawiając mnie w osłupieniu.
Ocknęłam się po chwili i wsiadłam do auta
Odwróciłam
głowę. Nick spał z otwartymi ustami. Jego miś , leżał na kolanach, a
loki przyczepiły mu się do czoła, przez co wyglądał uroczo.-Mamo ? -
zaczęłam. -Hmm ? -wydała z siebie dźwięk .- Um... czy coś się stało
między tobą a tatą ? -zapytałam , a mama zacisnęła swoje ręce na
kierownicy . Spojrzała w lusterko na Nicka , po czym na chwilę na mnie. -
Trochę się pokłóciłyśmy , ale to wszystko .-odpowiedziała ze skupionym
wzrokiem na jezdni. -Ok.- wiedziałam , ze nie chciała o tym rozmawiać.
Może to głupie , ale boję się , ze sie rozwiodą. Choć od pewnego czasu
tata , mnie okropnie wkurza , nie chce widzieć Go tylko w weekendy.
Wyjęłam szybko słuchawki i puściłam sobie muzykę z MP3 , aby moje myśli i wyobraźnia nie pobiegły za daleko .
Betty
Spojrzałam
na śpiącą Rose , a potem na Nicka. Spali sobie jak dwa aniołki. Nie
chce martwic Rose , ale nie umiem . Ona wszystko zawsze dostrzega. Myślę
, że Nick , jest na tyle mądry , że niedługo jego wyobraźnia , wyobrazi
sobie coś czego bym nie chciała . Muszę to wszystko szybko naprawić .
Zachowujemy się jak dzieci. Nałożyłam na ucho słuchawkę . Wykręciłam
numer , a po chwili słyszałam już sygnał. Po trzeci sygnale odebrał. -
Betty ?-usłyszałam . - Hej. -uśmiechnęłam się. - Cos się stało? -
zapytał dysząc. -Nie , nie. - zaprzeczyłam. -Co teraz robisz ? -
zapytałam. - Um... biegam.- odpowiedział. -Okey.-zrobiło się trochę
niezręcznie.
-Harry
, może to nie jest odpowiedzi moment... - zaczęłam. -Chciałam Cię
przeprosić.- przeprosiłam , czekając na jego odpowiedz. - Nic się nie
stało.- odpowiedział bez uczuć , co mnie zraniło. - Okey . -
westchnęłam. - Więc rozłączam się i ... do zobaczenia , kocham
Cię.-podkręciłam dwa ostatnie słowa. -Do zobaczenia.-pożegnał się.
Zabolało mnie to . -Harry , idziesz ? - usłyszałam kobiecy głos , kiedy
telefon się rozłączył .
--------
Komentujemy ! :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz