niedziela, 17 kwietnia 2016

Rozdział 3 cz.2

Betty

- I gotowe.-podałam klientom kartkę. Spojrzeli na siebie , po czym znów na dokument. - Coś nie tak ? - zapytałam. -Nie , nie .- szybko zaprzeczył .- W porządku , tylko .....- zaczął. - Moglibyśmy dać odpowiedz w najbliższym czasie ? -zapytał , na co się uśmiechnęłam . -Doskonale rozumiem , że kupno domu nie jest łatwe.- powiedziałam -Dlatego jak najbardziej. - uśmiechnęłam się. -Dziękujemy bardzo .- oboje wstali. -Do zobaczenia .- pożegnałam się podając im rękę .- Do widzenia .-odpowiedziała kobieta , zabierając torebkę. Gdy tylko wyszli , odwróciłam się do Seleny , która siedziała za szklaną ścianą . - Masakra .- powiedziałam do niej , choć jestem pewna , że tego nie usłyszała. Wstała z krzesła i ruszyła w moją stronę. Gdy tylko otworzyła drzwi , zadzwonił telefon , ale szybko Go zignorowałam . -I jak ? - zapytała siadając a bujanym krześle . -Chcą się jeszcze zastanowić .- przekręciła oczami. -Czyli dzień do dupy.-stwierdziła. -Chyba tak.- odparłam . Nie dość , że nie idzie mi w pracy , to odczuwać dziwne uczucie , że w moim życiu nic się nie dzieje . Ciągle : praca , dom , praca , dom , praca dom . No ile tak można ?! -Betty ! -krzyknęła Selena .-Tak ?- mrugnęłam dwa raz .- Co jest ? - zapytała. Wypuściłam powietrze z ust i zaczęłam patrzeć w jeden punkt na ścianie .-Miałaś , może kiedyś takie odczucie , że twoje życie polega na spaniu , pracy , gotowaniu ? -zapytałam spuszczając wzrok na swoje obcasy. -Nie ?- odpowiedziała.-Chyba powinnaś gdzieś wyjechać i odpocząć.- stwierdziła i podeszła do lustra , wyciągając czerwoną szminkę . W sumie to nie jest zły pomysł . -Zregenerujesz się , odpoczniesz , i spędzisz fajnie czas sam na sam .- mówiła smarując swoje usta. -O nie ! Sam na sam odpada .- wstałam z krzesła i ruszyłam w stronę okna.- No dobra , więc z rodziną.-poprawiła się. W sumie to jest nawet fajny pomysł . Ja i Harry sie odstresujemy , Nick będzie się świetnie bawił , a Rose , może zmądrzeje . Właśnie Rose .- Sel .- odwróciłam się .- Hmmm ? - nadal malowała te swoje wielkie usta. -Mam problem z Rose.-powiedziałam siadając przy komputerze.- Co się dzieje ? -zapytała .- Znalazłam u niej papierosy .-odpowiedziała wyłączając system .- Uuuu .- zaśmiała się. -Sel to nie jest śmieszne ! - przeczesałam ręką swoje włosy. -Zobaczymy , co będziesz mówiła , kiedy będziesz mieć swoje dzieci ! -dodałam. -Dobra , dobra nie spinaj się. - nareszcie schowała szminkę. - Rozmawiałaś z nią ? -usiadła na przeciwko mnie. -Tak , obiecała mi , ze to rzuci , ale ... - położyłam głowę na biurku  - Prosiła mnie , żebym nie mówiła Harremu .- dokończyłam. -Nie dziwie się .- szepnęła. Zaraz ją walnę . -Selena ! Nie rozumiesz , ze to jest jej ojciec ?! -krzyknęłam zrzucając dokumenty na podłogę. -Betty , mówisz tak , bo twój ojciec nie żyje .- poczułam , że przebiła mi moje serce.-Po prostu chcesz , żeby stosunki między Rose a Harrym wyglądały lepiej niż twoje, w jej wieku , z twoim ojcem ! - podniosła ton , a ja nie mogłam uwierzyć , że mówi mi takie rzeczy. -Nie wchodź w moje stosunki z moim ojcem ! -teraz stałam oburzona przy oknie. Przekręciła oczami .-Betty .. . historia kołem się toczy.- powiedziała i wstała. Zaśmiałam się ironicznie .- Tak ? W takim razie , wiemy co stanie się z twoim przyszłym mężem , czy ojcem twoim dzieci ! - wiem , ze nie powinnam tego mówić.Selena spoważniała. - Wychodzę , szefowo .-wstała i  trzasnęła drzwiami . Patrzyłam jak podchodzi do swojego biurka , bierze kurtkę , piorunuje mnie wzrokiem po czym kieruje się wściekła do wyjścia. -A idź sobie ! -szepnęłam , przeczesując ręką włosy.

Rose
 
Mój telefon się zaświecił , a ja odłożyłam swoją książkę.
 
Możemy się spotkać ? Pogadać ?
Max
 
Nie widzę powodu. 
 
Rose ... proszę 
 
Co on sobie myśli ?! Jest ostatnią osobą , którą chce teraz widzieć. Odłożyłam telefon i znów wzięłam swoją książkę do ręki , ale nie mogłam się skupić. Odłożyłam ją i ułożyłam sie wygodnie na łóżku. Patrzyłam jak mój telefon co chwila się zapala.
Już chciała wziąć go do ręki , ale drzwi moje pokoju się odtworzyły.-Hej . -uśmiechnęła się moja mama. -Hej.- powiedziałam chowając telefon do kieszeni.-Postanowiliśmy z tatą , że po twoim występie wyjedziemy , na małe wakacje.- usiadła na brzegu mojego łóżka
-Wszyscy ? - zapytałam.-Znaczy tata , do nas dojedzie .- uśmiechnęła się a ja odwzajemniłam uśmiech.-Czyli mam się pakować ? -zapytałam. -Dokładnie.- pochwyliła się i pocałowała mnie w czubek głowy , po czym wyszła .
Wyjęłam szybko telefon i od razu Go odblokowałam. Nie mogę uwierzyć , że użył słowa ''proszę'' .
 
Zależy mi na tym spotkaniu , Rose
To nie jest rozmowa na telefon
Błagam Cię ...
 
Myślę , że mamy już wszystko wyjaśnione .
 
Zanim się obejrzałam miałam już odpowiedz 
 
Kurwa , Rose spotkaj się ze mną
Nie umiem prosić 
 
Odłożyłam telefon na łóżko i powoli skierowałam się do okna. Spojrzałam przez nie i zobaczyłam , że na podjeździe nie ma jego motoru. Już chciałam się cofnąć , ale nagle usłyszałam ten okropnie głośny ryk . Zrobiłam krok w tył . Podjechał na podjazd i zdjął kask. Wyglądał jak zawsze ... świetnie . Przygryzłam wargę i wróciłam po telefon.  
 
Gdzie jesteś ? 
 
Wysłałam wiadomość , po czym patrzyłam na jego reakcję . Przyłożył telefon do ucha. Przestraszona upuściłam urządzenie. Szybko Go podniosłam. Raz , dwa , trzy . Nie dzwoni. Spojrzałam przez okno. Nie stał już sam.
Doskonale kojarzę te kręcone włosy i krótką spódniczkę . Kate podeszła do niego wypinając się na wszystkie strony. Pocałowała Go w policzek , a ja zacisnęłam mocno szczękę. Wsiadła na motocykl , a on podał jej telefon.
Wystukała coś na nim , a potem razem ruszyli . 
 
Zresztą już mi nie zależy.
 
Gdy przeczytałam te słowa , rzuciłam telefonem o ziemię i złapałam się za włosy. - Dupek.-szepnęłam . Chciałam krzyknąć , ale zaraz przyszłaby moja mama. I  musiałabym się tłumaczyć .-Pożałujesz. - szepnęłam.
 
 
Harry
 
-Nie mogę .- powiedziałem rozwieszając zdjęcia. - Harry , proszę ... odpuścisz sobie tylko jeden ślub.- nalegała Betty . Jeszcze nigdy nie widziałem jej tak zdesperowanej. -Czemu tobie tak zależy ?- zapytałem nadal wieszając zdjęcia. -Ponieważ mam dosyć tej całej monotonności .- usiadła na stołku. - Monotonności ? - zaśmiałem się. Nie odpowiedziała. -Proszę Cię ... - zaczęła. - Nie chce .- przerwałem jej .- Ten wyjazd jest dla mnie ważny , wzięłam już urlop.- próbowała mnie przekonać .- Ten Grey , dał tobie urlop ? - zaśmiałem się stojąc do niej plecami. - Dał . Bo to porządny i naprawdę fajny facet .- na jej słowa zacisnąłem szczękę. - To może z nim pojedz .- zaproponowałem. - Harry , o co tobie chodzi ?- zapytała poirytowana. -O nic. - skłamałem. Wzięła duży wdech . - Pojedziesz z nami ? -zapytała smutnym głosem. - Betty , nie mogę, i naprawdę nie chce mi się jechać na jakiś gówniany urlop ! Bo tobie się nagle zachciało ! -krzyknąłem uderzając w stół. Mój oddech stal się nie równy .- Tak ? Ok , bo to przecież ja mam zawsze najgłupsze pomysły . Bo co ?! Bo nie skończyłam gównianych studii ?! Bo nie zarabiam tyle ile Ty ?! Bo urodziłam dziecko w wieku 18 lat ?! No powiedz , o co tobie kurwa chodzi ?! Raz chce wyjechać na gówniany urlop , a ty postanawiasz , że nie pojedziesz . żeby zrobić mi na złość ?! - krzyczała. -Wiesz co ?! Jesteś okropny , nawet nie odwrócisz się do mnie . Stoisz plecami jakbym była gorsza od ciebie . I żebyś wiedział , ze wolałabym pojechać z moim szefem niż z tobą ! - krzyknęła , a ja przestałem dychać. -Spróbuj z nim , a powyrywam komuś nogi z dupy ! - krzyknąłem odwracając się do niej przodem . Jej tusz był rozmazany , a oczy całe przekrwione. Na policzkach miała zaschnięte łzy , które pokrywały się nowymi . Musiała płakać wcześniej . -Betty ... - zacząłem , ale ona odepchnęła mnie i rzuciła się na mokre zdjęcia . Zaczęła krzyczeć i rozwalać , całą moją pracę. Złapałem ją w talii i próbowałem ją uspokoić . Po chwili przestałą krzyczeć.-Puść mnie .-jej głos się załamał.-Puść mnie.- powtórzyła i wyrwała się z mojego uścisku. Odtworzyła drzwi i wyszła , zostawiając mnie z zaciśniętym sercem.
 
Rose
 
Drzwi się odtworzyły , a z nich wyszła zapłakana mama . Miałam szeroko otwarte oczy. Popatrzyła na mnie , po czym mnie ominęła i skierowała się do drzwi. Nie wiedziałam czy mam sie odezwać. Ubrała na siebie swój płaszcz i wzięła kluczyki. Wyszła bez żadnego słowa . Odwróciłam się w stronę pracowni ojca. Cicho podeszłam do framugi drzwi. Tata siedział na krześle , opierając łokcie na kolanach. Bałam się do niego podejść. Oddychał bardzo szybko . Gdy podniósł głowę , przestraszyłam się i od razu pobiegłam do swojego pokoju.
Sięgnęłam po telefon i wykręciłam numer mamy. Po trzech sygnałach rozłączyłam się , i zaczęłam nerwowo chodzić po pokoju. Co się między nimi stało ? Jeśli on ją uderzył ? Nie ! Rose , tata nie posunął by się do czegoś takiego. -Jeszcze raz.- powiedziałam do siebie i wykręciłam numer do mamy. Pierwszy sygnał , drugi , trzeci , czwarty , piąty i poczta. Usiadłam na parapecie i nadal do niej wydzwaniałam.
-Auć.-powiedziałam otwierając oczy. Głowa zsunęła się ze ściany i uderzyła o okno. Sięgnęłam po telefon i już miałam zobaczyć czy dostałam wiadomość , kiedy kątem oka zobaczyłam coś na dworze. -Mama.-szepnęłam i zeskoczyłam z parapetu. Szybko zbiegłam po schodkach. Gdy odtworzyły się drzwi , rzuciłam się w jej stronę.- Mamo , gdzie byłaś ? -zapytałam zmartwiona. Nic nie odpowiedziała tylko mnie przytuliła. Wtuliłam się w nią  i postanowiłam poczekać. -Pójdę się ogarnąć , i zaraz porozmawiamy .- odsunęłam się ode mnie i ruszyła powoli po
w stronę schodów .
-A potem , będą krzyczeć i wiwatować ! - krzyczał Nick skacząc z mojego łóżka. - Jasne. - przekręciłam oczami i zamknęłam walizkę. - Ty i kaskader.- zaśmiałam się , podchodząc do szafy. -No co ?!- matko czy te dziecko może przestać krzyczeć ?! -Nico ! - podniosłam ton i zaczęłam się śmiać. -To nie jest śmieszne ! - oburzył się , a ja wyjęłam czarną sukienkę. -A co to , za krzyki ? - cofnęłam się i zobaczyłam moją mamę w turbanie na głowie. -Mamo , Rose mi dokucza ! - krzyczał a ja się zaśmiałam. Na twarzy mamy pojawił sie uśmiech , którego dawno nie widział . Niestety był to sztuczny uśmiech .- Rose , nie dokuczaj bratu.- podeszła do niego i złapała Go w swoje ramiona. -Dobra , dobra.- zaśmiałam się i spojrzałam na mamę. Była smutna , a jej oczy były przekrwione. -Czas spać , jutro wielki dzień.- powiedziała do Nicka .- Ale ja nie chce ! Kiedy będę już dorosły to będę spać o której będę chciał i ... zostanę kaskaderem ! - krzyknął wybiegając z pokoju . Przekręciłam oczami . -Dobranoc , kochanie.-powiedziała. -Mamo .- zatrzymałam ją . - Wszystko w porządku ?-zapytałam zmartwiona. Uśmiechnęła sie smutno i ruszyła w moja stronę . Pocałowała mnie w czoło. -Wszystko okey.- posłała mi uśmiech , tym razem szczery . Choć wiem , że nic nie jest w porządku. Po prostu nie chce mnie martwić. -Dobranoc.-jeszcze raz pocałowała mnie w czoło i wyszła .
-Dobranoc.-szepnęłam .
 
Harry 
 
Świat kręcił sie na wszystkie strony .
-Jeszcze jednego.- wydukałem. - Nie wiem , czy to dobry pomysł.- oznajmił barman. On jest tu on podawania , a nie od mądrzenia się . Po mojej minie , stwierdził , że lepiej będzie jeśli poda mi alkohol. Nie znam lepszej metody na gniew. -Jeszcze jeden.- powiedziałem , gdy opróżniłem zawartość . Kątem oka zobaczyłem grupę śmiejących się ludzi . W tej grupie stał nie jaki Max . Nastoletni chłopak . Uczeń . Syn. Może jeszcze wnuk . Mój sąsiad. Były chłopak mojej córki. Mój wróg. Walnąłem pięścią o stół , rozlewając alkohol. Zacząłem iść w jego stronę . Wyszło mi to bardzo dobrze. Zero zachwiania . Gdy byłem blisko , usłyszałem : ,,Max , ojciec Rose '' Odwrócił się w moją stronę , a ja w tym momencie przywaliłem mu w twarz , przez co się
przewrócił się do tyłu .
 
Rose
 
-Hej , będzie dobrze. -moja mama ścisnęła moją rękę , zatrzymując się na światłach. Uśmiechnęłam się do niej szybko , po czym znów wróciłam do zestresowanej miny. Okropnie stresuje się tym występem i tym , ze tata nie wrócił do domu na noc.Boje się okropnie . Jak nigdy . Czuje , że mój żołądek przewraca się , podchodzi do gardła , spada , a potem znów przewraca. Zaraz się zrzygam. Rose , uspokój się ! Tacie nic nie jest , a występ sie uda ! -Jesteśmy .-powiedziała wysiadając z auta. -Kaskader ! -krzyknął Nick wyskakując z samochodu . -Ups.- po tej krótkiej wypowiedzi , usłyszałam odgłos spadającego telefonu. Na parkingu , leżał mój telefon. - Nie chciałem.- spojrzał na mnie przestraszony . Trzeba było mu tego nie dawać , do rąk ! - Zaczęłam zbierać telefon. Szybka pobita , ale może da się Go naprawić. -Dobra , juz mnie nie wkurzaj .- wypowiedziałam te  słowa zaciskając oczy.
-Przepraszam.-przeprosił , chowając się za mamą.-To nic , naprawimy .- zapewniała moja mama. -Powodzenia . - pocałowała mnie w czoło i ruszyła z Nickiem w stronę wejścia. Wzięłam swoją torbę i ruszyłam do tylnych drzwi. 
 
Betty 
 
Światła zgasły . A muzyka rozniosła się po całej sali. Chciałam się skupić , ale nie mogłam . Okropnie martwiłam się o Harrego . Próbowałam się do niego do dzwonić , ale nie odbierał. Wyciągnęłam telefon i wysłałam mu wiadomość , aby się odezwał. -Mamo , patrz Rose.- pociągnął mnie za rękaw mój syn. Spojrzałam na scenę .
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Rose , wyginała się w piękny sposób w różne strony. Miała poważną i skupioną twarz. Tańczyła bardzo rytmicznie. Poczułam , ze moja mała córeczka jest księżniczką . Nie widziałam piękniejszej dziewczyny od niej . Skakała niczym piórko na wietrze. Gdy muzyka się skończyła , wstałam pierwsza i zaczęłam klaskać. Nie mogłam przestać się uśmiechać . To było cudowne. Moja córka uśmiechnęła się do mnie i tanecznym krokiem udała się za kurtynę .
 
Rose
 
Odetchnęłam z ulgą , kiedy wyszłyśmy ze sceny. Sięgnęłam po butelkę i wzięłam duży ryk . Kątem oka zobaczyłam , ze Madame coś mówiła , ale miałam to głęboko gdzieś. Wstałam wyrzuciłam butelkę i poszłam się przebrać. Gdy tylko zamknęłam się w łazience , zrzuciłam z siebie sukienkę i ubrałam na siebie zwykłe czarne spodnie i białą koszulkę. Związałam włosy w kucyka i umyłam twarz zimną wodą . Spojrzałam na swoje odbicie. Jedyne , co tam widzę to jedną wielką , spasioną świnie. Ochlapałam lustro wodą i wyszłam z łazienki. -Rose ! - krzyknęła dziewczyna z mojej grupy tanecznej . Odwróciłam się do niej . -Ktoś chce z tobą gadać , jest za tylnymi drzwiami .- oznajmiła i szybko wbiegła do łazienki. Tata . Proszę , żeby to był on . Ominęłam wszystkie dziewczyny i odtworzyłam drzwi. -Tato .- wypowiedziałam te słowa , zanim zobaczyłam kto naprawdę tam stał .
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
-Co ty tu robisz ? - zapytałam szybko. -Podobno , nie ... - zaczęłam kiedy zobaczyła dużą śliwę pod jego okiem . -Max , kto Ci to zrobił ?! - podeszłam do niego , dotykając delikatnie filetowego miejsca. -Nie ważne , przyszedłem z tobą porozmawiać .- zmienił temat. -Najpierw powiedz , kto Ci to zrobił .- rozkazałam patrząc mu w oczy. Unikał mojego wzroku. -Upadłem ... um.. -zaczął sie jąkać , nigdy nie umiał dobrze kłamać.- Upadłeś , i przewróciłeś się na pięść. - przekręciłam oczami. -Rose , nie chce rozmawiać o mnie.- był chyba zmęczony , musiał nie spać w nocy. -Najpierw , powiedz kto Ci to zrobił.- rozkazałam , a on walnął ręką o ścianę. - Kurna .- syknął , kiedy odtworzyły się drzwi. - Rose , wchodzimy na scenę.-powiedziała ta sama dziewczyna , która była przed chwilą w łazience , po czym zamknęła drzwi .- Muszę iść.- powiedziałam. -Rose , chciałem porozmawiać o nas.-zatrzymałam się dotykając klamkę. -Podobno Ci nie zależy.- zaczęłam.- Kto Ci naopowiadał takich bzdur ?! - podniósł ton. Albo naprawdę nie wie o co chodzi . Albo robi ze mnie idiotkę. -Wiesz , co ? - zaczęłam. -Nas , już nie ma.-dokończyłam , po czym weszłam szybko do budynku. -Rose ! -usłyszałam , dlatego przyspieszyłam. Odwróciłam się i zobaczyłam , że przeciska się przez inne ubierające się dziewczyny. -Gdzie ty byłaś ?! - krzyknęła Madame . -Już ! - pokazała na ostatnią osobę , która wchodziła na scenę . Podbiegłam do niej , ignorując krzyk za mną. Stanęłyśmy w rzędzie , łapiąc się za ręce i razem się ukłoniłyśmy ze sztucznymi uśmiechami . Brawa trwały może , jakieś 5 minut.Kamień z serca mi spadł kiedy zobaczyłam na końcu sali tatę. W tym momencie , uśmiechnęłam sie naprawdę szczerze .
Gdy nie było słychać oklasków , nadal patrzyłam na mojego tatę. Stał uśmiechnięty z dołeczkami w policzkach. -Rose , schodzimy.- pociągnęła mnie jedna z dziewczyn. Odwróciłam się i zeszłam ze sceny. -Rose.- przede mną stał już Max.- Co ty tu jeszcze robisz ?!- odepchnęłam jego ręce.-Porozmawiajmy , na spokojnie.-prosił składając ręce.- Nie mamy o czym.-odepchnęłam Go i ruszyłam w stronę gdzie leżała moja torba. -Dlaczego nie chcesz dać mi szansy ?- spytał nadal idąc za mną.Ruszyłam w stronę drzwi.-Rose.- mówił , a ja przekręciłam oczami.-Podaj mi chociaż jeden powód .-skrzyżowała ręce wychodząc na zimne powietrze. Zaraz będzie padać.Nie odpowiedział , więc odwróciłam się.-Bo Cię kocham, ciągle o tobie myślę i nie mogę normalnie funkcjonować bez ciebie .-serce mi się ścisnęło. Zrobiło mi się ciepło , ale przecież to wszystko to jest nie prawda. Spotkał sie Kate , traktował mnie wcześniej jak śmiecia i ciągle kłamie. - Z kim się pobiłeś ? - zapytałam , a on odwrócił wzrok. -Rose , to nie jest ważne.-powiedział zamykając oczy.-Żegnaj,.- odwróciłam się i zaczęłam iść. Usłyszałam krzyk , dlatego się odwróciłam , nadal idąc . Krzyknął jeszcze raz kopiąc w śmietnik. Może jemu naprawdę zależy ? Nie , nie ! Potrząsnęłam głową i ruszyłam w stronę samochodu .
Jemu nigdy nie zależało 
 
Betty. 
 
Chciałam podbiec do niego , ale nie mogłam . Nie mogłam pokazać , ze nie jestem już zła . To on mnie skrzywdził . -Tata ! - krzyknął Nick podbiegając do ojca. Harry złapał Go w ramiona i podrzucił. -Hej .- pocałował Go w policzek. -Jedziesz z nami ? - zapytał Go . - Niestety nie mogę .- gdy to usłyszałam przygryzłam wargę. - Nick wsiadaj do auta , musimy jechać.-powiedziałam z skrzyżowanymi rękami. Nasz syn przekręcił oczami i pocałował Harrego w policzek. -Leć .- odstawił Go i popatrzył w moja stronę. Gdy drzwi od samochodu sie zamknęły zapytałam. -Gdzie byleś ? -nadal miałam założone ręce. -Musiałem wszystko przemyśleć .-odpowiedział poważny. -I przemyślałeś ? -zadał ponownie pytanie. -Dojadę do Was w ostatni dzień .-mówił , a moje serce się rozpadło na małe kawałeczki. Nawet nie jest mu żal. Ignoruje mnie , zachowuje się jakby wczorajsza kłótnia nie miała miejsca. Co się z nim dzieje ? -W porządku.-szepnęła ze szklanymi oczami i ruszyłam do auta. 
 
Rose
 
Zrzuciłam torbę i podbiegłam do niego , rzucając mu się na szyje.-Gdzie byłeś ? -zapytała mocno sie do niego przytulając. -Musiałem sobie przemyśleć parę spraw. -odpowiedział . -Jedziesz z nami ? - zadałam kolejne pytanie, odrywając się od niego.-Dojadę do Was .- uśmiechnął sie smutno. - Nie dasz rady teraz ? - pytałam z nadzieją. -Nie mogę córeczko . - pocałował mnie w czoło.- Będę za dwa dni.-przytulił mnie mocno. - A teraz leć . - poklepał mnie po plecach i odszedł , zostawiając mnie w osłupieniu. Ocknęłam się po chwili i wsiadłam do auta
Odwróciłam głowę. Nick spał z otwartymi ustami. Jego miś , leżał na  kolanach, a loki przyczepiły mu się do czoła, przez co wyglądał uroczo.-Mamo ? - zaczęłam. -Hmm ? -wydała z siebie dźwięk .- Um...  czy coś się stało między tobą a tatą ? -zapytałam , a mama zacisnęła swoje ręce na kierownicy . Spojrzała w lusterko na Nicka , po czym na chwilę na mnie. - Trochę się pokłóciłyśmy , ale to wszystko .-odpowiedziała ze skupionym wzrokiem na jezdni. -Ok.- wiedziałam , ze nie chciała o tym rozmawiać. Może to głupie , ale boję się , ze sie rozwiodą. Choć od pewnego czasu tata , mnie okropnie wkurza , nie chce widzieć Go tylko w weekendy.
Wyjęłam szybko słuchawki i puściłam sobie muzykę z MP3 , aby moje myśli i wyobraźnia nie pobiegły za daleko .
 
Betty 
 
Spojrzałam na śpiącą Rose , a potem na Nicka. Spali sobie jak dwa aniołki. Nie chce martwic Rose , ale nie umiem . Ona wszystko zawsze dostrzega. Myślę , że Nick , jest na tyle mądry , że niedługo jego wyobraźnia , wyobrazi sobie coś czego bym nie chciała . Muszę to wszystko szybko naprawić . Zachowujemy się jak dzieci. Nałożyłam na ucho słuchawkę . Wykręciłam numer , a po chwili słyszałam już sygnał. Po trzeci sygnale odebrał. - Betty ?-usłyszałam . - Hej. -uśmiechnęłam się. - Cos się stało? - zapytał dysząc. -Nie , nie. - zaprzeczyłam. -Co teraz robisz ? - zapytałam. - Um... biegam.- odpowiedział. -Okey.-zrobiło się trochę niezręcznie.
-Harry , może to nie jest odpowiedzi moment... - zaczęłam. -Chciałam Cię przeprosić.- przeprosiłam , czekając na jego odpowiedz. - Nic się nie stało.- odpowiedział bez uczuć , co mnie zraniło. - Okey . - westchnęłam. - Więc rozłączam się i ... do zobaczenia , kocham Cię.-podkręciłam dwa ostatnie słowa. -Do zobaczenia.-pożegnał się. Zabolało mnie to . -Harry , idziesz ? - usłyszałam kobiecy głos , kiedy telefon się rozłączył .



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz