wtorek, 19 sierpnia 2014

Rozdział 10 !

- Mówiłem ,że Cię znajdę . - Harry popatrzył się w moją stronę . Siedział tak blisko mnie , jego malinowe usta aż prosiły ,żeby je pocałować . - Gdzie byłaś ? - spytał odtrącając mnie od myśli . - U ciotki . - odpowiedziałam patrząc za okno . Powoli się ściemniało . Było tak mrocznie . - Dlaczego nie odbierałaś ? - spytał zestresowany bawiąc się swoimi palcami . - Ja Cię nie znam . - powiedziałam ciszej patrząc na jego zielone oczy . - Bardzo Cię przepraszam . - powiedziałam ciszej , starając się odsunąć od niego . - Wiesz , znam Cię miesiąc i dokładnie .. - spojrzał na zegarek . - Dwa dni , godzinę i 30 ,31.. - dodał licząc sekundy zaśmiałam się . - A mógłbym przysiąc ,że nie widziałem Cię wieczność . - spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem . Patrzył mi w oczy . Nie mogłam oderwać od niego wzroku . Wyciągnął rękę i założył mi kosmyk włosów za ucho . Pod jego dotykiem zadrżałam . - A teraz odnalazłem Cię , i już mi nie uciekniesz . - szeptał. W pociągu nie było dużo osób , w sumie razem z nami było 5 osób , ale odwróconym do nas plecami . - Dlaczego mi uciekasz ? - spytał szeptem . Był tak blisko ,  poczułam jego oddech . Jego ręka spoczywała na moim policzku . Lekko pocierał mój policzek . Byłam sparaliżowana . - Kocham Cię , a ty mi nie wierzysz . - powiedziała .- Gdybym Cię nie kochał nie wsiadł bym , za tobą do pociągu . Nie wiedząc , gdzie pociąg jedzie . - powiedział odrywając swoją rękę od mojego policzka . -Muszę do łazienki . - wymamrotałam . Widział jaki ból mu sprawiłam . Wstałam . Cały pociąg się ruszał . Pociąg podskoczył , a ja straciłam równowagę . Wywaliłam się na Harrego . Oplótł mnie w talii . Zarumieniłam się . - Przepraszam . - powiedziałam . - Przepraszasz mnie za to ,że pociąg podskoczył , i za to ,że cię uratowałem ? - spytał . Nie odpowiedziałam  . Wstałam i skierowałam się do łazienki . Przechodząc zobaczyłam długą kolejkę . - Przepraszam , dokąd ta kolejka idzie ? - spytałam starszą panią .  - Do łazienki . - powiedziała drżącym głosem. - To chyba się nie dostane . - powiedziałam sama do siebie . - Chodź kochana powiem Ci coś . - powiedziała kobieta drżącym głosem , pokazując na miejsce koło niej . Usiadłam niepewnie . - Ten chłopiec , chyba Cie polubił . - powiedziała uśmiechając się pokazując zmarszczki i odchylając się do tyłu . Spojrzałam za siebie . Harry siedział oparty brodą o fotel i patrzył na mnie . Nic nie mogłam odczytać z jego twarzy .-Do widzenia . - uśmiechnęłam się do starszej pani . - Do zobaczenia . - pomachał mi dłonią . - Zaczęłam iść . - Co ty wyprawiasz ? - spytałam spokojnie .  - Pilnuję ,żebyś nie uciekła . - powiedział smutnym głosem . Wstał , i pokazał ręką ,żeby pierwsza poszła . Zaczęłam iść , mam nadzieję ,że nikt nie ukradnie mi nic z plecaka . Doszliśmy do siedzeń . - Usiądź  pierwszy. - pokazał ręką na siedzenie  . -Nie , bo mi uciekniesz . - powiedział poważnym głosem .Nie chciałam się z nim kłócić . Chodź niech sobie nie myśli ,że jestem jego . Odblokowałam telefon . Jest dziewiętnasta . Byłam strasznie zmęczona , zamknęłam oczy i próbowałam zasnąć . Już prawie zasnęłam , gdy nagle głowa spadła mi na ramię Harrego . Gwałtownie podniosłam głowę . - Przepraszam . - szepnęłam zakładając kosmyk włosów za ucho .Nie odpowiedział . Znów próbowałam zasnąć , ale moja głowa nagle zaczęła waży z dziesięć ton . Głowa opadła , mi na jego ramię , ale nie miałam już siły . 
Harry .
Zasnęła mi na ramieniu . Poczułem jej zapach , tak pięknie pachniała . Oparłem swoją głowę na jej i zacząłem zasypiać .Gdy się obudziłem zobaczyłem ,że już nie spała , ale dalej miałem swoją głowę na jej ramieniu . - Przepraszam , dlaczego mnie nie obudziłaś ,żebym z ciebie zszedł ? - spytałem wycierając oczy . Na mój głos , Betty odwróciła wzrok od szyby i szybko wytarła policzki . Dlaczego płakała ? - Betty .. - szepnąłem wyciągając rękę w jej stronę . Cofnęła głowę . - Co się stało ? - spytałem zmartwiony . - Nie nic , umm po prostu ja .. ym wpadło mi coś do oka . - kłamała wycierając policzki i uśmiechnęła się . Wiedziałem ,że nie chce abym widział ,że płacze . Nie chce ,żebym wiedział . To mnie zabolało . Zabolało mnie to ,że mi nie ufa . - Na następnym wysiadam . - powiedziała swoim drżącym głosem . Pokiwałem głowę i wstałem .Pociąg delikatnie staną a drzwi się odtworzyły . Betty wyszła pierwsza a ja za nią . Było strasznie dużo ludzi . Przypomniało mi się , jak ludzie patrzyli się na nas , jak wygłupiałem się , żeby Bet mnie zauważyła . Pamiętam śmiała się wtedy , chodź wiedziałem ,że chciała to ukryć . A teraz? Teraz próbuje ukryć uśmiechem ,płacz . Wyszliśmy z ogromnego budynku , i od razu rzuciły mi się w oczy żółte taksówki . Betty zaczęła przeciskać się przez tłum , mówiąc przepraszam . W końcu złapaliśmy taksówkę . - Na lotnisko poproszę . - powiedziała do taksówkarza . Bet patrzyła smutnym wzrokiem za okno . Kierowca miał około sześćdziesiąt lat  , włączył radio i zaczął śpiewać . Przypominał trochę świętego mikołaja , jego długa biała broda sięgała prawie do pasa . A włosy miał kręcone , puszyste do ramion . I te okulary przeciwsłoneczne . - Dokąd to się wybieracie ? - spytał . - Jeśli można spytać ? - dodał .-Do rodziny . - powiedziała Betty . Nie wiem czy kłamała , czy na prawdę jechała do rodziny . - Oj kochany nie wiem , czy Cie polubią z tymi wszystkimi kolczykami i tatuażami . - zaśmiał się śmiechem Mikołaja . Betty zaczerwieniła się , ale nic nie odpowiedziała  . - Mam nadzieję ,że mnie polubią . - powiedziałem kierując wzrok ku Betty . - Powinni polubić , człowieka , który kocha ich córkę . - powiedziałem . Betty lekko się uśmiechnęła . Na tym zakończyła się rozmowa . - Dojechaliśmy .- Betty wyciągnęła rękę z pieniędzmi do mężczyzny . Facet uśmiechnął się . Wysiedliśmy i znów tłum . Betty nałożyła swój wielki plecak na tak małe ciało . Przełożyłem torbę na ramię i zacząłem za nią iść . Stanęliśmy w kolejce do kasy i czekaliśmy .  - Betty chyba zamierzasz się do mnie odezwać ? - spytałem .- Tak jasne . - odpowiedziała uśmiechając się . To nie był prawdziwy uśmiech . Nie odezwaliśmy się do końca kolejki . Gdy kupiliśmy bilety poszliśmy na odprawę . Przeszukali nas i poszliśmy do samolotu . Gdy już siedzieliśmy zasnąłem .
Betty
Spał tak spokojnie , ale za każdym razem , gdy się poruszałam  on otwierał o czy . Lecieliśmy już siedem godzin . Byłam zmęczona . Zasnęłam . - Betty wylądowaliśmy  . - powiedział Harry . Miał na sobie mój plecak i swoją torbę . Nie chciałam się z nim kłócić , strasznie bolały mnie plecy .W samolocie nie było już nikogo . - Która godzina ? - zimne londyńskie powietrze uderzyło mnie w twarz . - Jest siedemnasta .- odpowiedział . Widziałam jak Go raniłam . Wzięliśmy taksówkę i pojechaliśmy pod ten adres .- Betty rozumiem ,że jestem na mnie zła . -zaczął mówić . - Ale zrozum kocham cię .- dodał . Też cię kocham Harry .- Czemu Londyn ? - spytał .Nie odpowiedziałam . Halo Betty chyba jemu musisz zaufać . - Proszę powiedz mi . - prosił patrząc na mnie . Odtworzyłam torbę i wyjęłam z niego list . Wyciągnęłam z niego list i wyciągnęłam w jego stronę rękę . Chciał wziąć ode mnie Go , ale dalej Go trzymałam . - Ufasz mi ? - spytał .- Tak . - odezwałam się i puściłam list  . Patrzyłam na niego , gdy czytał . Wyciągnęłam rękę i schowałam ją w kieszeni . Powoli wyjęłam zdjęcie . Patrzyłam na nie . Dlaczego nikt mi nie powiedział ? - Betty ty nic nie wiedziałaś ? - spytał . Potrząsnęłam przecząco głową . 

- Nie . - odpowiedział . Harry rozpiął swój pas i usiadł jak najbliżej mnie . Położył na mnie swoje ramię i przytulił mnie . Tego właśnie potrzebowałam . Jego zapachu i dotyku . - Będzie dobrze damy radę . - powiedział . Wtuliłam się w niego . - Mam tu rodzinę , pojedziemy do niech i tam się zatrzymamy okej ? - spytał . Ciesze się ,że się mnie spytał . - Dojechaliśmy .- powiedział taksówkarz . Zaczęłam szukać pieniędzy w kieszeni , już je miałam , gdy Harry podał mu pieniądze . - Chodź . - powiedział uśmiechając się .  Odwzajemniłam uśmiech . Staliśmy przy domku jedno rodzinnym . Podeszłam do drzwi , ale zatrzymałam się przed nimi .Harry podszedł do mnie i złapał mnie za rękę .  - Będzie dobrze . - powiedział po czym zapukał . Drzwi się powoli odtworzyły . - Betty ?- spytała blondynka . Miała na sobie dresy i białą bokserkę , przez którą było widać zaokrąglony brzuch . - Wejdźcie . - powiedziała otwierając szerzej drzwi . W małym przytulnym korytarzu stały dwie walizki . - Alan  , Tom ! - krzyknęła Margaret . Po chwili pojawił się jej mąż . Był wysokim brunetem . Wyciągnął do mnie rękę .- Tom .- powiedział - Dzień dobry Betty - uścisnęłam jego rękę . Potem wyciągnął rękę do Harrego. -  Tom . - Harry .- Ze schodów schodów schodził smutny chłopiec , którego widziałam na zdjęciu . - Alan to jest twoja siostra Betty . - powiedziała pokazując na mnie . Uśmiechnęłam się do niego , ale ten po postu jakby nas nie było schodził . Margaret przytuliła Go . - Proszę nie gniewaj się na mnie . - powiedziała płacząc . - Alan także ją przytulił , a z jego oczu leciały zły . Tom poszedł do nich i też ich przytulił . - Dzwon o każdej porze . - powiedziała wycierając policzki . Harry podszedł do jego walizek i wziął je . - Chodź , musimy iść . - powiedziałam . - Żegnajcie . - to było pierwsze słowo ,które powiedział i pewnie ostatnie , które kierował do Toma i Margaret .
 

                      
Komentować ! Bardzo dziękuje dziewczyny za komentarze :*  

1 komentarz:

  1. cudo* kocham i pozdrawiam. Czekam na next
    zapraszam na mój blog
    mylifeistoass-harrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń