
Wziął ode mnie zdjęcie . Najpierw popatrzył na ojca , a potem zaczął patrzeć na mamę . - Piękna była , nie ? - stwierdziłam . - Taka uśmiechnięta . - uśmiechnął się . - Mogę .. - zaczął pytać , ale nie dokończył .- Hmm no spytaj . - zachęcałam Go . - Mogę Cię przytulić ? - spytał . Serce mi zmiękło . Podsunęłam się do niego i przytuliłam . - Jedziemy do taty ? - spytał mnie . - Nie możemy . - odpowiedziałam szybko , nie chce Go okłamywać . - Dlaczego ? - spytał zdziwiony .- Ponieważ .. mogę tobie zaufać ? - spytałam .Pokiwał głową . - Ojciec nie wie ,że po ciebie przyjechałam . - powiedziałam bardzo cicho . - Czyli tata mnie nie chciał ?! - krzyknął wstając . Lekko się zachwiał . - Nie Alan posłuchaj , proszę . - czułam ,że łzy zaczynają mi napływać do oczu . -Ja bałam się ,że ojciec nic z tym nie zrobi . I ,że zostaniesz tam . - powiedziałam . -Brawo zniszczyłaś mi życie ! Mogłem mieć normalną rodzinę , ale nie bo Ci zachciało się mieć brata ! - krzyczał , po czym opadł na siedzenia przed mną . - Bardzo Cię przepraszam ,że chciałam poznać swojego brata ! - nie będzie mi tu krzyczeć gówniarz . Nagle drzwi się odtworzyły , a do środka wszedł Harry . - Chociaż zamieniliście się miejscami , to już coś . - zaśmiał się . Także się zaśmiałam . Popatrzyłam na Alana , który patrzył z przerażeniem na Harrego . Boi się Go? Zastanawiałam się dlaczego powiedział mi ,że zniszczyłam mu życia , ta jakby to była nie prawda . Harry usiadł koło mnie i położył swoją rękę na moim ramieniu .- Zendaya wysłała mi zdjęcie . - uśmiechnął się Harry . - No tak to już trzeci miesiąc pokaż ! - byłam podekscytowana . Harry odblokował tapetę na , której znajdowałam się ja . - Harry proszę Cie usuń tą tapetę Błagam ! - krzyknęłam śmiejąc się zawstydzona . -Spadaj . - powiedział i wszedł w galerie .

Uśmiechnęłam się na widok jej brzucha . - Jak oni sobie radzą . - spytałam zabierając komórkę Harremu i oglądając zdjęcia . - Zendaya , ma na razie dobre wyniki , jeśli chodzi o jej chorobę . Postanowiła ,że jak urodzi dziecko podejmie się chemii . A David pracuję w restauracji , strasznie się o nią boję . - dokończył swoje słowa ciszej . - Harry , musisz zrozumieć , że każda kobieta w ciąży by tak postąpiła . - pocałowałam Go w policzek . - Ale lekarze mówią ,że to może zagrażać jej życiu . - powiedział cichym głosem kładąc dłonie na twarzy . Wstałam i usiadłam na nim , po czym Go przytuliłam . -Hej będzie dobrze , zobaczysz . - Harry mocno mnie ścisnął .
Podróż zajęła nam 5 godzin , ale w końcu dotarliśmy do miasteczka Harrego . Harry wziął taksówkę . Nie musieliśmy nawet płacić , bo taksówkarzem był mąż jego kuzynki . Teraz stoimy przed drzwiami domu babci Harrego . Harry zapukał trzy razy , a po chwili drzwi się otworzyły . Stała tam starsza pani , gdy tylko zobaczyła swojego wnuka , zaczęła Go przytulać . - Harry kochanie .- powiedziała płacząc . - A cóż to za piękność ?- popatrzyła na mnie . - Betty, a to jej brat Alan . - przestawił nas Harry . - Dzień dobry . - powiedzieliśmy razem z Alanem . Dom był bardzo przytulny na ścianach wisiały zdjęcia . Było ich mnóstwo . Babcia Harrego , a raczej Barbara kazała mi tak do siebie mówić , robiła teraz razem z Harry obiad a Alan bawił się z synem kuzynki Harrego . Na zdjęciach był mały Harry bez zębów . Zendaya w kucykach i chyba ich rodzice .Postanowiłam pomóc Babc.. Barbarze przy obiedzie . - Harry przestań wyżerać jedzenie ! - śmiała się Barbara . - O Betty dobrze ,że jesteś Harry jest okropny .- powiedziała lekko zdenerwowana Barbara . Zaśmiałam się . - Wnusiu co u Zendaya ? - spytał się. Harry spojrzał w moją stronę i pokręcił głową . - Dobrze jakoś się trzyma . - powiedział spokojnie Harry z poważną miną . - Aha.. Harry kochanie kiedy przestaniesz mnie okłamywać ? - spytała się starsza kobieta Harrego . - Wiesz jak ja was bardzo kocham , Zendaya do mnie dzwoniła i wszystko powiedziała . - powiedziała Barbara siadając na krześle opierając łokciem głowę . - Nie martwię się o to ,że Zendaya jest chora i będzie mieć dziecko tak młodo , tylko o to ,że mnie okłamujecie . - Barbara otarła łzy . Harry podszedł do niej i ją przytulił . - Przepraszam to mnie przerasta . - powiedział Harry . - Pójdę zobaczyć co u chłopaków . - poinformowałam ich . Weszłam szybko po schodach . Usłyszałam krzyki . Szybko wbiegłam do pokoju . To co zobaczyłam wystraszyło mnie . Alan opierał się o drzwi od szafy . A w szafie siedział Piter . - Błagam wypuść mnie , nie mam czym oddychać . - mówił zasapany Piter . - Alan co ty robisz ?! - krzyknęłam odepchnęłam Go i otworzyłam szafę . Piter leżał ledwo oddychając w szafie . Miał zamknięte oczy . - Zawołaj Harrego ! - krzyknęłam . Alan miał całe oczy w łzach . Jego usta były ułożone w cienką linię . - Harry ! - zaczęłam krzyczeć . - Harry ! - krzyknęłam . Po chwili drzwi się odtworzyły . - Co się stało Piter !? Hej mały obudź się . -Harry lekko poklepał Pitera po policzku . - Dzwoń po karetkę . - powiedział Harry .
Właśnie karetka zabrała Alana do szpitala . W tym czasie zdążyła przyjechać matka Pitera , która pojechała z nim . - I co ? - spytałam zaniepokojona . Harry przytulił mnie . - Nic mu nie będzie , lekarz powiedział ,że wyjdzie z tego . - całe szczęście . - Harry dlaczego on to zrobił ? - Płakałam w jego koszulkę stojąc w ciemnym podwórku .- Jutro . - gładził mnie Harry . Poszliśmy na górę . Zajrzeliśmy do pokoju , gdzie powinien być Alan . Na szczęście spał spokojnie . Położyliśmy się razem a Harry , mnie mocno przytulił . Na chwilę zasnęłam , ale obudziły mnie krzyki . Alan. Szybko zeskoczyłam z łóżka i pobiegłam do jego pokoju. Ruszał się gwałtownie . - Nie .. bij .. Tom ! - krzyczał . Szybko usiadłam na krawędzi łóżka i zaczęłam Go budzić . Uspokoił się a ja położyłam się koło niego . Przykryłam nas kołdrą i głaskałam Go .
Hej na początku chciałam Was bardzo przeprosić ,że tak długo . I bardzo Wam dziękuję jest już ponad 1000 wyświetleń a dokładnie 1034 jeee . Mam teraz szkołę i nie mam zbytnio czasu następny rozdział za tydzień .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz