niedziela, 28 września 2014

Rozdział 11

Siedzimy w bardzo niezręcznej ciszy . Za oknem pada deszcz . Alan zasnął a Harry lekko pociera moją rękę , aby dodać mi otuchy . Mój mały braciszek , opiera głowę o okno . Mam nadzieję ,że nie będzie Go potem bolała . Tu są straszne dziury . Co ja mam teraz zrobić ? Może nie powinnam tu przyjeżdżać . Może powinnam zostać w Ameryce . Ciocia próbowała się do mnie dodzwonić , ale na mornę . Właśnie jedziemy starym pociągiem , do rodziny Harrego . Ma podobno tu babcię . Nie chce się narzucać , ale obawiam się ,że gdyśmy nocowali w hotelu łatwo byłoby nas znaleźć . Mam wyrzuty sumienia ,że wpraszam się z Alanem do jego rodziny , ale ciesze się ,że chce mnie przestawić rodzinie . - Będzie dobrze , hej rozchmurz się . - uśmiechnął się do mnie Harry . Wyciągnął rękę i przytulił mnie . Uśmiechnęłam się do niego . Podniosłam głowę i pocałowałam Go szybko w usta . - Tylko tyle hej , to nie sprawiedliwe . - udawał ,że się obraził . -trzeba zasłużyć młodzieńcze . - zaśmiałam się .- Kocham cię . - szepnął w moje ucho po czym przygryzł moje ucho .Zarumieniłam się . - Harry , przestań .. - rozkoszowałam się jego pocałunkami wzdłuż szyi . Chciałam ,żeby ta chwila trwała wiecznie , ale każda bajka kiedyś się kończy .  Przerwał nam niejaki Bob , który sprawdzał bilety . Gdy tylko sprawdził nam bilety wyszedł . Harry znów się do mnie przysunął . - Harry Alan tu jest . - lekko Go odepchnęłam . - Śpi ! - lekko się zdenerwował . - Bet tak dawno Cię nie całowałem , proszę . - powiedział błagalnym głosem .-Przysunęłam się do niego i dałam mu , krótkiego buziaka . - Tylko tyle ? - spytał jak małe dziecko , które dostało tylko jednego cukierka . Zaśmiałam się , po czym pogłębiłam nasz pocałunek . Harry miał rację dawno się nie całowaliśmy . Nasze nosy co chwila się stykały , ale za chwile weszliśmy w prawe . - Jesteście obleśni . - usłyszała Alana . Gwałtownie odskoczyłam od Harrego .  Moje policzki przybrały kolor krwistej czerwieni . Spojrzałam na Harrego . Harry się tylko uśmiechną . - Też tak kiedyś będziesz całował swoją dziewczynę . - powiedział Harry do Alana . - Fuu nie , nigdy ! - zaprzeczał Alan czerwieniąc się jak ja . Harry się zaśmiał , ale szturchnęłam Go aby się opamiętał . - Alan opowiedz coś o sobie . - skierowałam na niego wzrok . Spojrzał na mnie , w jego oczach widziałam smutek i złość . - Jestem nie kochany . - szepnął odwracając wzrok za szybę . To mnie zabolało . Szybko przeniosłam się na miejsce koło niego . - Hej to nie prawda . - zaprzeczyłam . - Ja cię kocham . - uśmiechnęłam się do jego odwróconej twarzy . - Nawet mnie nie znasz . - szepnął tak cicho ,że ledwo usłyszałam . - Idę do toalety . - Harry wstał i uśmiechnął się do mnie pocieszająco . Zamknął drzwi i już Go nie było . - Alan , może i cię nie znam ,a le chce cię poznać . Wiesz jak mocno się ucieszyłam , gdy dowiedziałam się ,że mam brata . - próbowałam Go pocieszyć . Zacisnął mocno powieki . - Gdybym Cię nie kochała nie przyjechałabym po ciebie , przez pół świata .- lekko dotknęłam jego ramienia . Sięgnęłam do kieszeni moich spodni , po portfel . Wyjęłam z niego zdjęcie mamy i taty . - To była nasza mama , zmarła parę lat temu , a to tata , jest na wózku . - wyciągnęłam do niego zdjęcie 

Wziął ode mnie zdjęcie . Najpierw popatrzył na ojca , a potem zaczął patrzeć na mamę . - Piękna była , nie ? - stwierdziłam . - Taka uśmiechnięta . - uśmiechnął się . - Mogę .. - zaczął pytać , ale nie dokończył .- Hmm no spytaj . - zachęcałam Go . - Mogę Cię przytulić ? - spytał . Serce mi zmiękło . Podsunęłam się do niego i przytuliłam . - Jedziemy do taty ? - spytał mnie . - Nie możemy . - odpowiedziałam szybko , nie  chce Go okłamywać . - Dlaczego ? - spytał zdziwiony .-  Ponieważ .. mogę tobie zaufać ? - spytałam .Pokiwał głową . - Ojciec nie wie ,że po ciebie przyjechałam . - powiedziałam bardzo cicho . - Czyli tata mnie nie chciał ?! - krzyknął wstając . Lekko się zachwiał . - Nie Alan posłuchaj , proszę . - czułam ,że łzy zaczynają mi napływać do oczu . -Ja bałam się ,że ojciec nic z tym nie zrobi . I ,że zostaniesz tam . - powiedziałam . -Brawo zniszczyłaś mi życie ! Mogłem mieć normalną rodzinę , ale nie bo Ci zachciało się mieć brata ! - krzyczał , po czym opadł na siedzenia przed mną . - Bardzo Cię przepraszam ,że chciałam poznać swojego brata ! - nie będzie mi tu krzyczeć gówniarz . Nagle drzwi się odtworzyły , a do środka wszedł Harry . - Chociaż zamieniliście się miejscami , to już coś . - zaśmiał się . Także się zaśmiałam . Popatrzyłam na Alana , który patrzył z przerażeniem na Harrego . Boi się Go? Zastanawiałam się dlaczego powiedział mi ,że zniszczyłam mu życia , ta jakby to była nie prawda . Harry usiadł koło mnie i położył swoją rękę na moim ramieniu .- Zendaya wysłała mi zdjęcie . - uśmiechnął się Harry . - No tak to już trzeci miesiąc pokaż ! - byłam podekscytowana . Harry odblokował tapetę na , której znajdowałam się ja . - Harry proszę Cie usuń tą tapetę Błagam ! - krzyknęłam śmiejąc się zawstydzona . -Spadaj . - powiedział i wszedł w galerie .



Uśmiechnęłam się na widok jej brzucha . - Jak oni sobie radzą . - spytałam zabierając komórkę Harremu i oglądając zdjęcia . - Zendaya , ma na razie dobre wyniki , jeśli chodzi o jej chorobę . Postanowiła ,że jak urodzi dziecko podejmie się chemii . A David pracuję w restauracji , strasznie się o nią boję . - dokończył swoje słowa ciszej . - Harry , musisz zrozumieć , że każda kobieta w ciąży by tak postąpiła . - pocałowałam Go w policzek . - Ale lekarze mówią ,że to może zagrażać jej życiu . - powiedział cichym głosem kładąc dłonie na twarzy . Wstałam i usiadłam na nim , po czym Go przytuliłam . -Hej będzie dobrze , zobaczysz . - Harry mocno mnie ścisnął .
Podróż zajęła nam 5 godzin , ale w końcu dotarliśmy do miasteczka Harrego . Harry wziął taksówkę . Nie musieliśmy nawet płacić , bo taksówkarzem był mąż jego kuzynki . Teraz stoimy przed drzwiami domu babci Harrego . Harry zapukał trzy razy , a po chwili drzwi się otworzyły . Stała tam starsza pani , gdy tylko zobaczyła swojego wnuka , zaczęła Go przytulać . - Harry kochanie .- powiedziała płacząc . - A cóż to za piękność ?- popatrzyła na mnie . - Betty, a to jej brat Alan . - przestawił nas Harry . - Dzień dobry . - powiedzieliśmy razem z Alanem . Dom był bardzo przytulny na ścianach wisiały zdjęcia . Było ich mnóstwo . Babcia Harrego , a raczej Barbara kazała mi tak do siebie mówić , robiła teraz razem z Harry obiad a Alan bawił się z synem kuzynki Harrego . Na zdjęciach był mały Harry bez zębów . Zendaya w kucykach i chyba ich rodzice .Postanowiłam pomóc Babc.. Barbarze przy obiedzie . - Harry przestań wyżerać jedzenie ! - śmiała się Barbara . - O Betty dobrze ,że jesteś Harry jest okropny .- powiedziała lekko zdenerwowana Barbara . Zaśmiałam się . - Wnusiu co u Zendaya ? - spytał się. Harry spojrzał w moją stronę i pokręcił głową . - Dobrze jakoś się trzyma . - powiedział spokojnie Harry z poważną miną . - Aha.. Harry kochanie kiedy przestaniesz mnie okłamywać ? - spytała się starsza kobieta Harrego . - Wiesz jak ja was bardzo kocham , Zendaya do mnie dzwoniła i wszystko powiedziała . - powiedziała Barbara siadając na krześle opierając łokciem głowę . - Nie martwię się o to ,że Zendaya jest chora i będzie mieć dziecko tak młodo , tylko o to ,że mnie okłamujecie . - Barbara otarła łzy . Harry podszedł do niej i ją przytulił . - Przepraszam to mnie przerasta . - powiedział Harry . - Pójdę zobaczyć co u chłopaków . - poinformowałam ich . Weszłam szybko po schodach . Usłyszałam krzyki . Szybko wbiegłam do pokoju . To co zobaczyłam wystraszyło mnie . Alan opierał się o drzwi od szafy . A w szafie siedział Piter . - Błagam wypuść mnie , nie mam czym oddychać . - mówił zasapany Piter . - Alan co ty robisz ?! - krzyknęłam odepchnęłam Go  i otworzyłam szafę . Piter leżał ledwo oddychając w szafie . Miał zamknięte oczy . - Zawołaj Harrego ! - krzyknęłam . Alan miał całe oczy w łzach . Jego usta były ułożone w cienką linię . - Harry ! - zaczęłam krzyczeć . - Harry ! - krzyknęłam . Po chwili drzwi się odtworzyły . - Co się stało Piter !? Hej mały obudź się . -Harry lekko poklepał Pitera po policzku . - Dzwoń po karetkę . - powiedział Harry .
Właśnie karetka zabrała Alana do szpitala . W tym czasie zdążyła przyjechać matka Pitera , która pojechała z nim . - I co ? - spytałam zaniepokojona . Harry przytulił mnie . - Nic mu nie będzie , lekarz powiedział ,że wyjdzie z tego . - całe szczęście . - Harry dlaczego on to zrobił ? - Płakałam w jego koszulkę stojąc w ciemnym podwórku .- Jutro . - gładził mnie Harry . Poszliśmy na górę . Zajrzeliśmy do pokoju , gdzie powinien być Alan . Na szczęście spał spokojnie . Położyliśmy się razem a Harry , mnie mocno przytulił . Na chwilę zasnęłam , ale obudziły mnie krzyki . Alan. Szybko zeskoczyłam z łóżka i pobiegłam do jego pokoju. Ruszał się gwałtownie . - Nie .. bij .. Tom ! - krzyczał . Szybko usiadłam na krawędzi łóżka i zaczęłam Go budzić . Uspokoił się a ja położyłam się koło niego . Przykryłam nas kołdrą i głaskałam Go . 
                             
Hej na początku chciałam Was bardzo przeprosić ,że tak długo . I bardzo Wam dziękuję jest już ponad 1000 wyświetleń a dokładnie 1034 jeee . Mam teraz szkołę i nie mam zbytnio czasu następny rozdział za tydzień .  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz