Ross
Od tygodnia szukamy wszędzie Betty . Wujek strasznie jest zmęczony . Po nocach siedzi i czeka na telefon od policji . Moja mama pociesza Laure . Ja też się boje nie wiem co mogła się jej stać . Nagle mój telefon się poruszył . Nieznany numer . - Tak .- powiedziałem kładąc się na łóżko . - Hej Ross . - do słuchawki dobiegł mi znajomy głos. Betty . - Betty ?! Gdzie ty jesteś ?! Wszyscy się o ciebie martwią ! - byłem tak szczęśliwy ,że dzwoniła i zły ,że dopiero teraz . - Chciałabym się z tobą spotkać jutro . - powiedziała poważnym tonem . - Gdzie ? - spytałem spokojnie .- Wyślę Ci adres , Ross mam nadzieję ,że Twoja mama , Laura i ojciec się nie dowiedzą , ufam Ci, i cię kocham . - mówiła jakby ktoś jej kazał to mówić . - Dobrze , ja ciebi.. - nie dokończyłem rozłączyła się . Suka .
- Gdzie idziesz ? - spytała mnie mama , która oglądała z Laurą jakieś telenowele .Spotkać się z Betty .-Przejść się . - skłamałem . Lekko się uśmiechnęła. Założyłem swoje trampki i wyszedłem . Gdy ominąłem
dom wujka , zadzwoniłem po taksówkę , która po pięciu minutach już była . Jechaliśmy jakieś 30 minut . Nie znałem Los Angeles , ale wiem ,że ta dzielnica , chyba nie jest jedna z bezpieczniejszych . Wszedłem do bloku, o którym napisała Betty w esemesie . Numer 156 . I jestem . Lekko zapukałem. Jest tu dość zimno . Odtworzył mi Wysoki dobrze zbudowany chłopak z lokami. Miał dużo kolczyków na twarzy i tatuaży . -Wejdz . - powiedział Zachrypniętym głosem . Bylem pewny ,że pomyliłem adres . Szedłem za nim , aż doszedłem do salonu , gdzie na dużej kanapie siedziała Bet . Szybko wstała i rzuciła się na mnie . Mocno ją przytuliłem . - Idiotka , kurwa gdzie ty byłaś . - łzy leciały mi po twarzy . - Muszę z tobą porozmawiać . - powiedziała. Puściła mnie i usiadła na kanapie , aja koło niej . - Przepraszam ,że nie dzwoniłam , ale miałam powód . Jest mi bardzo przykro ,że dowiedziałam się w taki sposób ,że mam brata .- co ona bredzi . - Kogo ?! - spytałem . Gdy mi wszystko , opowiedziała nie mogłem w to uwierzyć . -Gdzie on jest ? - spytałem . - Harry zawołasz Go ! - krzyknęłam Betty . Po chwili do pokoju wszedł Mały chłopiec . - To jest Alan .- powiedziała .- Alan to jest nasz kuzyn Ross . Alan patrzył na mnie jakby chciał mnie zabić . Usiadł koło Betty .- Hej . - uśmiechnąłem się . Nie odpowiedział tylko wstał i wziął ciasteczko z stolika i poszedł . -Widzisz .- zwracała się do mnie .- Co teraz zamierzasz zrobić ? - spytałem . - Nie wiem chciałam iść na studia , ale nie wiem jak to zrobić . -powiedziała bawiąc się nerwowo dłońmi . -Hej dasz sobie radę pomogę wam . - uśmiechnąłem się . Betty wstała i usiadła mi na kolanach . - Dziękuje Ci bardzo . - mocno mnie ścisnęła . - Proszę tylko nie mów nikomu ,ze tu jestem . - dodała . - Dobrze . - mocno ją ścisnąłem .
Harry .
-Będzie dobrze . - stałem na progu w łazience i pocieszałem Betty . -Mam nadzieję . - poprawiała sobie makijaż
- Wiesz w sumie nigdy nie widziałem jak malujesz . - oplotłem ją wokół talii i zacząłem składać jej mokre pocałunki na szyi . - Harry zaraz mam rozmowę .- zaśmiała się odwracając się do mnie .Poczułem jej piękne usta na moich . - Ale potem . - oderwała się ode mnie i zaczęła się malować .Koło drzwi stanął Alan i zaczął się przyglądać Betty . - Hej młody jest moja . - Alan się zaczerwienił po czym usiadł na podłodze . - Alan będę musiała wyjść , a ty zostaniesz z Harrym . - powiedziała Betty . Spojrzałem na Alana . Na jego twarzy było przerażenie . - Coś nie tak , przecież cię nie skrzywdzę . - powiedziałem . Powoli wstał i poszedł . - On się mnie boi ? - spytałem siadając na pralce . - Pamiętasz jak byliśmy w Anglii ? - spytała mnie Bet . Przytaknąłem . - W nocy płakał i krzyczał przez sen , aby Tom Go zostawił . - powiedziała zakręcając tuż do rzęs i odwróciła się do mnie . - Myślisz ,że ... - zacząłem . -Sama nie wiem . - powiedziała po czym wyszła z łazienki .
- Będę za jakieś dwie godziny . - uśmiechnęła się i pocałowała mnie . -A ty Alan nie bój się on Ci nic nie zrobi . - podeszła do niego i Go przytuliła . - Pa . - pomachała mi i poszła . - To co robimy ? - spytałem .Alan wstał i udał się do pokoju w , którym spał . - Okej rozumiem . - złamałem się na kark . Szedłem za nim . - Jaki jest Tom ? - spytałem . Jego czy spojrzały na mnie przelotnie . - Miły . - szepnął . - Hej , mi możesz powiedzieć . - położyłem się na jego łóżku i zacząłem podrzucać piłeczką . Alan przez chwilę nie odpowiadał , więc wstałem . Podwinął swój rękaw , a na jego ręku było pełno siniaków . - Już nie musisz się bać . - powiedziałem . - Tu jesteś bezpieczny . - dodałem . - Ty nie rozumiesz ! - przerwał mi . - Margaret wysłała mnie tu bo ją też bił . A teraz urodzi im się dziecko , i ona się boi . - powiedział .
Betty
Do widzenia ! - pożegnałam się z dyrektorem szkoły . Wyszłam . Mam nadzieję ,że mnie przyjmą do tej szkoły . W mojej kieszeni zabrzmiał telefon . - No hej moja mamuśko . - odebrałam . - Hej curuś . - odezwała się Zendaya . - To co wpadniecie do Nas dziś ? - spytała . - No pewnie o siódmej ? - spytałam . - Tak . - szybko odpowiedziała .-Dobra ja kończę do zobaczenia ! - dodałam . - Pa . - rozłączyła się . Dzisiejszy dzień zapowiada się się świetnie . Margaret wysłała mi list , w którym załatwiła mi prawa do wychowywania Alana . Od dzisiaj ja i Harry musimy Go pilnować . Ciesze się ,że nie odbyło się to z sądem . Margaret ma matkę , która wszystko załatwiła . Jestem jej bardzo wdzięczna .
- Hej ! - krzyknęłam wchodząc do mieszkania . Poczułam piękny zapach . - Co tak pachnie ? - spytałam wchodząc do kuchni . Przez chwilę przypomniałam sobie ,że kiedyś leżała tu Zendaya . - Aa babeczki , dzwoniła do ciebie moja siostra ? - Harry podszedł do mnie i pocałował mnie . -Możecie nie robić tego przy mnie ? - spytał z obrzydzeniem Alan grając w jakieś strzelanki na komórce Harrego . Zaśmiałam się . - Harry ! - krzyknęłam mu do ucha . - Patrz ! - zaczęłam szukać w mojej torbie koperty z Anglii . Podała mu ją .Czytał jakieś dwie minuty . - Świetnie - uśmiechnął się i znów mnie pocałował . - Dobra ubierajcie się idziemy do Zenday . - powiedział Harry
Po pięciu minutach byłam gotowa Harry też . Alan wyszedł z pokoju . To mnie zaskoczyło chłopak ma styl . - No no braciszku . - zaśmiałam się . - Coś nie tak ?- spytał poprawiając się . - Nic chodźmy . Zeszliśmy do garażu , weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy .
- Hejka . - Zendaya przytuliła Harrego . -Zendaya . - powiedziałam po czym ją przytuliłam . -Wyglądasz świetnie . - skłamałam . Wyglądała okropnie . Była cała blada i wychudzona . - To jest mój brat Alan . - przestawiłam jej Go . Już myślałam ,że nie zachowa się dobrze . - Dzień dobry . - powiedział . - Siemka , wchodź .
Siedzieliśmy wszyscy w salonie . Harry Alan i David oglądali jakiś mecz . A ja i Zendaya oglądałyśmy ubranka dla dzieci , które kupiła . Zabrzmiał mi telefon . - Przepraszam usze odebrać , może dzwonią z tej szkoły . - uśmiechnęłam się . - Halo ? - spytałam . - Panna Betty Madison ? - spytał niski głos . - Tak , a o co chodzi? - spytałam . - Jestem adwokatem pani ojca. - powiedział. Zendaya patrzyła na mnie uważnie .

I jak ? Komentujemy ! I dziękuje ,że zrobiliście to w poprzednich komentarzach ! <3
Hey super rozdział, jaki adwokat ?! oj ojczulku coś ty zrobił.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam cię i czekam na next ;) :D Love U
Wielkie dzięki ,że komentujesz <3
Usuń