- Dlaczego wszystko musi się zepsuć , jak zaczęło się układać ?! - Betty była cała w łzach . - Uspokój się damy sobie radę ! - krzyknąłem . Umilkła i zacisnęła mocno oczy . Ukucnąłem przed nią . - Hej .- powiedziałem ciszej . Odtworzyła swoje piękne oczy . - Wiem ,że życie dorosłego nie jest łatwe . - dodałem . Zeszła z krzesła i usiadła na mnie przytulając mnie . - Dziękuje .- szepnęła . -I przepraszam . - szepnęła o wiele ciszej . - Za co ? - spytałem zdziwiony . Wstałem . Stała na przeciwko mnie . - Za to ,że nigdy nie pytam się co u ciebie , czy wszystko w porządku czy jesteś szczęśliwy . - podniosła ton .- Jestem durna . - zakryła twarz rękami . Zaśmiałem się . - Wszystko u mnie okej , i jestem szczęśliwy . - przytuliłem ją mocno . - Kocham Cię . - szepnąłem . - Ja ciebie też . - odpowiedziała .
Betty
Byłam już prawie gotowa . Zrobiłam sobie lekki makijaż i się ubrałam . Nigdy bym nie przypuszczała ,że będę w sądzie mając 18 lat . Bałam się ,że sąd odbierze mi prawa do wychowywania Alana . Bałam się tego cholernie . Alan i Harry muszą zjawić się ze mną w sądzie .Alan wyszedł ubrany w wąskie rurki i białą koszulę na nogach miał białe conversy . - Coś się stało ? - spytał . Podeszłam do niego i Go przytuliłam . - Jesteś dla tak bardzo ważny nie chce Cię stracić . - powiedziałam powstrzymując płacz . - Ja też nie chce cię stracić . - powiedział . Oderwałam się od niego i uśmiechnęłam . - Może być ? - spytał Harry wychodząc z pokoju . - Wyglądasz nieziemsko .- powiedziałam . - Ty też . - podszedł do mnie i lekko mnie pocałował . Alan tylko przewrócił oczami . - Idziemy . - powiedział Harry .
Siedziałam w sali , koło Parrie . Parrie jest dziś moim prawnikiem . Miała równo zawiązany kucyk i togę . - Będzie dobrze . - powiedziała i się uśmiechnęła . Harry siedział w ławce , a Alan był przesłuchiwany przez psychologa . Nagle drzwi się odtworzyły . Do sali wjechał mój ojciec z ochroniarzem .- Proszę wstać sąd idzie . - powiedziała młoda kobieta .
Minęła już godzina . Harry , ja i mój ojciec zostaliśmy przesłuchani . - Po , krótkiej rozmowie , powiemy państwu kto został prawnym opiekunem dziecka . - powiedział sędzia . Wyszliśmy z sali .- Będzie dobrze . - Harry ciągle mnie przytulał . - Prawnik twojego ojca jest , jednym z lepszych prawników . - powiedziała Parrie . Jak mój własny ojciec ,mógł mnie pozwać do sądu . Jak ?! Jak się dowiedział ? To przecież oczywiste Ross .A ja myślałam ,że mogę mu zaufać . Zabawne . - Muszę do łazienki . - powiedziałam odrywając sie od Harrego . Podeszłam powoli do swojego kuzyna . Zanim doszłam do niego łzy leciały mi po policzkach . - Co Ci zrobiłam ?! - krzyknęłam wycierając łzy . Ross patrzył na mnie ze współczuciem . - Betty .. - zaczęła ciotka . - Nie wtrącaj się ! - krzyknęłam . Popatrzyła na swoje buty . - Ty też mnie okłamałaś ! Wiedziałaś o Alanie ! - krzyczałam . Poczułam na sobie czyjeś ramiona . Harry . - Chodźmy Betty . - powiedział spokojnie . - Nie ! - krzyknęłam . - Czemu mi nie powiedziałaś ?! - czułam ,że wyglądam teraz okropnie , jakbym była opętana . - A ty . - pokazałam na Ross . - Nawet nie wiesz jakie miałam do ciebie zaufanie . - moje zdanie dokończyłam szeptem . - Nie sądziłam ,że będziecie po jego stronie . - miałam na myśli ojca .- Ja po prost.. - zaczęłam . - Prosimy na salę . - przerwał mi głos . Weszłam powoli na salę . - Sąd zadecydował ,że Alan zostanie u . - zaczął sąd . - Pana Madinson . - moje nogi były jak z waty . Nie mogłam stać . Gwałtownie usiadłam i zakryłam dłonią usta . Sędzia popatrzył na mnie ze współczuciem .-Panna Betty Madison popełniła przestępstwa jak przeczytanie nie swojego listu i okłamanie Pani Margaret ,ale dalej może spotykać się z dzieckiem . - powiedział sąd - Rozprawa skończona . - Sędzia wyszedł . - Przepraszam - zaczęła Parrie .Pokręciłam głową . -Zaraz przyjdę .- ominęłam Harrego . Wybiegłam na korytarz . Zobaczyłam ojca , który podjechał w stronę Alana . Zaczęłam szybko biec. Alan popatrzył na mnie i też zaczął biec .Złapałam Go w swoje ramiona i rozpłakałam się .Siedziałam na podłodze a na mnie siedział Alan . Mocno ściskał mnie rękami . -Ciii.nie płacz będę dzwonił , i będziemy się spotykać . - zaczął głaskać mnie po włosach . Popatrzyłam na niego .- Smarkaczu wiesz ile musiałam złamać praw ,żeby cię tu przywieść . - zaśmiałam się . Uśmiechnął się do mnie . - Koch.. - zaczął . - Przepraszam musimy iść . - Zaczął ochroniarz , którego znałam . - Henry . - zaczęłam. Stanęłam . Lekko się uśmiechnął , ale po chwili wrócił do miny goryla . - Jeszcze dziś do ciebie przyjadę . - powiedziałam . Alan złapał się Henryka i poszli . Patrzyłam na nich jak odchodzili . Poczułam duże ręce na swoim ciele .Zacisnęłam mocno powieki . - Cii . - Harry przytulił mnie mocno.
Jest tu tak cicho. - Betty muszę wyjść ślub czeka . - uśmiechnął się Harry . Powoli wstałam i podeszłam do niego . - Poprawie Ci koszulę . - uśmiechnęłam się . Nic nie odpowiedział . - Ja pojadę do Alana . - powiedziałam .

- Co ? - spytałam .- Ja po prostu nie mogę znieść ,że ty ciągle myślisz o nim , a nie o mnie . - powiedział zrezygnowanie i usiadł . Miał rację nie poświęcam mu za dużo czasu . - Ja przyjdę wychodzimy , rozumiesz na prawdziwą randkę . - powiedział poważnie . Zaśmiałam się . - Dobrze . - przytuliłam Go mocno .
Nie wieże ,że boję się wejść do domu mojego ojca . Wg się nie zmienił . Podeszłam do furtki . Pamiętam hasło , ale czy powinnam ? Furtka się odtworzyła sama . Jonny . Uśmiechnęłam się i chciałam zapukać do drzwi , ale nie zdążyłam . - Betty kochanie . - zaczęła przytulać mnie Laura . Nie odwzajemniłam się . Spojrzała na mnie , a potem przypomniała sobie wszystko . Jonny musiał widzieć całą tą sytuację , bo widziałam Go odchodzącego . - Gdzie jest Pan Madison ? - spytałam . Mina Laury wyglądała jakby ktoś wbił jej nóż w serce . Zaczęła iś c , więc ja za nią . Weszłam do gabinetu ojca . - Napijesz się czegoś ? - spytała . - Nie dziękuję . - odpowiedziałam szybko . Usiadłam przy stole . Po chwili ujrzałam już ojca na wózku .Podjechał do stołu .- Możesz się z nim widywać kiedy chcesz . - powiedział . - Miałam nadzieję ,że taka będzie Pana odpowiedz . - odpowiedziałam oschle . - Pana ? - zdziwił się .- Czy ojciec okłamałby swoją córkę ? - spytałam powstrzymując łzy . - Zrobiłby to dla jej dobra . - odpowiedział . - To on cię tak zmienił . - stwierdził . - Nie on po prostu nauczył mnie tego , aby myśleć też on sobie . - mój ton głosu się podniósł . Nikt nie będzie obrażał mojego Harrego . Chwila niezręcznej ciszy . -Mam nadzieję ,ze wiesz ,że drzwi tego domu są zawsze otwarte . - powiedział . -Przepraszam , ale mieliśmy rozmawiać o Alanie. - powiedziałam , gdy ktoś zapukał do drzwi . - Proszę . - powiedział ojciec . Do pokoju wszedł Alan . Uśmiechnęłam się i od razu wstałam . Podbiegłam do niego i Go przytuliłam . - Hejka . - powiedziałam . - Jesteśmy już umówieni , prawda? - spytałam piorunując Go wzrokiem . Skiną głową . Wyszłam z jego gabinetu . - To co robimy ? - spytałam Go . - Chodź pokaże Ci mój pokój . - uśmiechnął się . Weszliśmy po schodach . Ominęłam swój pokój . Alan stanął przed drzwiami pokoju gościnnego . Odtworzył drzwi pokój nie był już takim pokojem jak przedtem , ten pokój był o wiele lepszy . - Świetny nie ? - spytał z radością . Zabolało mnie ,że nie mogę dać mu tego samego . - Jest nawet ściana wspinaczkowa . - uśmiechnęłam się . - Hej nie martw się i tak wolałbym mieszkać z wami . - Kocham cię Alan . -Ale niestety mam też już książki . - skrzywił się . Zaśmiałam się po czym położyłam się na jego łóżku . Szybko do mnie wskoczył i przytulił się do mnie . - Ej Alan skąd masz to zdjęcie ? - spytałam patrząc na zdjęcie . - Harry mi dał . - uśmiechnął się . -Zabiję Go . - powiedziałam . Cisza . - Hej Betty chyba się nie obraziłaś , ja po prostu chciałem widzieć cię codziennie gdy wstaje . - powiedział najbardziej urocze słowa , które chyba były jedynymi . - Nie oczywiście ,że nie ja też chce mieć twoje zdjęcie . - powiedziałam i wyjęłam komórkę .- Uśmiech . - powiedziałam po czym uderzyłam Go fleszem . - Haha patrz . - pokazał mu zdjęcie .Uśmiechnął się . Leżeliśmy razem w jego łóżku . - Betty ? - spytał . -Yhh? - te zdjęcie jest okropne . - Co będzie z Margaret ? - na śmierć zapomniałam . - Zrobię co tylko będę mogła , aby jej pomóc . - odpowiedziałam .
- Mamo . -śmiałam się .- No co bardzo ładny jest . - odpowiedziała uśmiechając się . - Gdzie są Ci nasi chłopacy ? - mama zdjęła okulary i zaczęła się rozglądać .- Zaraz przyjdą . - uśmiechnęłam się . - Jesteśmy rodziną , nie odszedłby . Zawsze musimy się wspierać - zaczęła mama . - Co ? O co Ci chodzi ? - śmiałam się . - Mówię poważnie . - mama miała poważną twarz . Nagle krzyk . Okropny krzyk . Laura . Ciemność . - Pomóżcie mu . - błagał głos Laury . - Proszę .. - płaczący głos Alana . - Betty pomóż mu ! - darł się głos mojej mamy . Mam szeroko otwarte oczy i przyśpieszony oddech . Spojrzałam na Alana . Spał spokojnie . Szybko wstałam i przykryłam Go kocem . Pocałowałam i wyszłam . Starałam się iść powoli po schodach , aby się nie wywrócić . - Betty wszystko ok ? - spytała mnie Laura . - Tak, przepraszam ,a le muszę iść . Proszę dzwonić , jeśli coś się będzie działo . - ominęłam ja i wyszłam .
Harry
-Siadamy tu na ławce ? - spytałem uśmiechając się do niej . - Tak . - potaknęła .- Dobre te frytki nie ? - spytałem . - Hej co jest ? - spytałem . - Nic głuptasie , mieliśmy spędzić miły wieczór nie ? - uśmiechnęła się . Pochyliłem się lekko . Nasze usta się złączyły . Tak za tym tęskniłem . Kiedyś muszę do tego wrócić , przecież wiem ,że coś jest nie tak . - Może pójdźmy po prostu do domu ? - spytała przez pocałunek . Gdzie ta grzeczna Betty ? -Ok . - Oderwałem się od niej .
-Jaki jesteś wolny . - śmiała się ze mnie jak ja z trudem próbowałem odtworzyć mieszkanie . - Już . - odtworzyłem . Weszła do środka , a ja zamknąłem drzwi . Gwałtownie na mnie naskoczyła i zaczęła całować . Zdjąłem kurtkę a ona wciąż na mnie wisiała . Wszedłem do pokoju nie odrywając pocałunku . Delikatnie położyłem ja na łóżku . - Kocham Cię . - szepnąłem . - Ja tez Cie kocham . - odpowiedział
I jak ? kOMENTUJEMY ! <3 PRZEPRASZAM ,ŻE TAKI KRÓTKI . ZAPRASZAM NA MOJEGO DRUGIEGO BLOGA . http://darkeddd.blogspot.com/
zajebi*ty rozdział :D czekam z niecierpliwością na następny :D:D:D:D:D:D:D:D
OdpowiedzUsuńkocham i pozdrawiam ;)
Dziękuje Ci bardzo ,że komentujesz moje rozdziały . Ostatnio przy 13 rozdziale było 55 wyświetleń <3
Usuń