- I jak ? - spytałam . Harry jest bardzo przekonujący . - Wyglądasz seksownie .- poruszał zabawnie brwiami . Spojrzałam na niego błagalnym wzrokiem . -Przestań . - oglądałam się w lustrze . - Nie mogę uwierzyć , że zakładam tak krótką sukienkę . - spojrzałam na Harrego . - Hej musisz się zabawić . - uśmiechnął się do mnie. - Widzisz w co się wpakowała Zendaya ? - spytał . - Nie może palić ani pić . - mówił jakby to było najpotrzebniejsza rzecz na świecie . - Nie Harry palenie i picie , nie można równać z dzieckiem . -wyglądam jak dziwka . Przewrócił oczami .
-Wielki ten dom . -wysiadłam z samochodu . - Chodź się zbawić mała . - co się z nim dzieje . Wszędzie byli ludzie . Obściskiwali się po kątach , chlali i palili . Może mój ojciec miał racje ?. Nie! Nie miał ! Matko co ja robię ! - Hazza! - krzyknął wysoki brunet. - Louis ! - Harry i on uścisnęli się . -A co to za piękność ? - spytał . Czuje ,że robię się czerwona . - To moja dziewczyna Betty . - wyciągnęłam do niego rękę. Ten nawet na nią nie popatrzył tylko przytulił mnie i dał mi całusa w policzek . - Louis jestem ! - krzyknął przez głośną muzykę . - Betty ! - mam nadzieję ,że usłyszał . Harry złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić . -To Liam i Sophie , Zayn i Parrie znasz , Louis i El. - szybciej się nie da ? Pomachałam do nich . Liam popatrzył na mnie i się uśmiechnął . Nie pasuję tu! -Liam super impreza , gdzie starzy ? - krzyczał Harry i popijał piwo . - Za tydzień wrócą . - zaśmiał się i zaczął całować Sophie .Idiota . Zayn i Parrie musieli iść , bo dzieci . Louis i El poszli tańczyć. - Co tam piękność ? - Harry nieźle się upił . - Jesteś pijany . - powiedziałam odwracając się . Pochylił sie od mnie . - Nie będzie Cię całować jak jesteś pijany ! - krzyknęłam . - No kochanie napij się . - uśmiechał sie . Nie wiem czy to dobry pomysł .Bo ja przecież nigdy nie piłam . To nie znaczy ,że jestem gorsza , prawda? Wyciągnęłam rękę w stronę piwa . Napiłam się napoju . Ohyda! - I jak ? - spytał . - Jak zawsze. - odpowiedziałam . Zaśmiał się . Mijały minuty a ja wypiłam chyba już piąty . - Wszystko ok ? - spytała mnie lekko pijana El . - Tak , kochana a czemu miało by być źle . - śmiałam się jak opętana. Wstałam ledwo utrzymując równowagę . - Poszukam Harrego . - powiedziałam . Ten dom jest ogromny . Zobaczyłam ,że siedzi z Liamem i Louisem przy stole z jakimiś dziewczynami . Grali w butelkę ? Stanęłam i nie mogłam się ruszyć . Butelka pokazywała na jakąś dziewczynę . Zobaczyłam ,że Louis poruszał ustami . Nie wiedziałam co powiedział , bo muzyka była za głośno . W tym momencie , dziewczyna wstała i podeszła do Harrego , który się śmiał . Usiadła mu na kolanach . Zaczęła Go całować . Nie sprzeciwiał się . Łzy zaczęły spływać mi po policzkach . Nie mogłam na to patrzeć , ale dziewczyna wstała . Harry też . Zdjęła z niego koszulkę . Złapała za rękę i zaczęła iść na górę . Co za dupek ! A ja Go kochałam .Popatrzyłam na Louisa . Śmiał się i pił piwo . Złapał ze mną kontakt wzrokowy . Przestał . Musiałam wyglądać okropnie . Szepnął coś do Liama . Liam szybko wstał i zaczął iść w moją stronę . Odwróciłam się i zdjęłam buty . Biegłam tak szybko jak potrafiłam . Pojedyncze łzy spływały mi po policzku . - Betty zaczekaj ! - krzyczał Liam. Wybiegłam na dwór . - Bet.. - zaczął . - Czego chcesz ?! - oddychałam szybko . -To tylko zabawa . - mówił spokojnie . - Zabawa ?! - wybuchłam śmiechem . -Ciekawe co byś ty zrobił , gdybyś ty był na moim miejscu ?! A tam byłaby Sophia ? Hhmm ? Co byś zrobił ?! - krzyczałam . Odwróciłam się i zaczęłam powoli iść. Liam złapał mnie za rękę . - Nie odtykaj mnie ! -krzyknęłam . Wyjęłam telefon i wybrałam numer do Zenday . Pierwszy sygnał drugi , trzeci . - Halo ? - spytała zaspanym głosem . - Hej Zend... - wybuchłam płaczem . -Możesz po mnie przyjechać ? - płakałam . - Gdzie jesteś zaraz będę . - była zaniepokojona . Podałam jej adres i rozłączyłam się . -Betty proszę cię nie idź . - mówił . - Liam , cholerny gnojku , ty nic nie rozumiesz ?- spytała podchodząc do niego . - On mnie zdradził ! - krzyknęłam . Wpadłam w jakąś paranoje . Zaczęłam Go bić . Na szczęście lub nie, jest silniejszy i złapał mnie za nadgarstki .- Zostaw mnie! - krzyczałam . - Zostaw ją ! - krzyknął znajomy głos . Odwróciłam się i zobaczyłam Davida .Liam puścił mnie a ja szybko podbiegłam do jego samochodu .Z przodu siedziała Zendaya i David . Zaczęłam wsiadać do auta . - Betty ! - usłyszałam moje imię . Odwróciłam się i zamknęłam drzwi . - Jedzmy proszę . - płakałam płacząc . Zobaczyła Harrego , który biegnie do samochodu , ale David był szybszy i odjechał . - Betty co się stało ? - Zendaya odwróciła się do mnie . Podkuliłam nogi . - Twój .. twó..br..at - szlochała .
- Cii . Nie płacz kochana , będzie dobrze . -uspokoiła mnie Zenday
- Co to było ? - odtworzyłam oczy . - To tylko dzwonek do drzwi , nie wychodź , zaraz przyjdę . - powiedział i wyszła . - Chce ją zobaczyć ! - krzyczał . Harry . Zaczęłam płakać jak opętana . Co ja robię ? Przychodzę tu do Zendaya , a ona jest w dziewiątym miesiącu ciąży .
Harry
- Zostaw mnie , wiem ,że tu jest ! - krzaczyłem . Co ja zrobiłem . - Uspokój się zobaczysz ją jutro , teraz śpi ! - krzyczał David . Ledwo się trzymałem na nogach . Moja siostra patrzyła na mnie ze złością . - Co ty jej zrobiłeś ? - spytała ciszo . - Nie twoja sprawa . - alkohol ,źle na mnie działa . - Jak się do niej odzywasz ? ! - David mnie szarpał . - Zostaw mnie gnoju . -popchnąłem Go . - Harry ... - moja siostra siedziała z mocno zamkniętymi oczami na krześle . -Zendaya , kochanie .. - ukucnąłem koło niej . - Co Ci jest ? - pytałem . Znów ten grymas . - Ona rodzi ! -krzyknąłem .
Betty
- Ona rodzi ! - usłyszałam Harrego . Szybko wstałam . Wybiegłam z pokoju . Zobaczyłam Harrego klękającego przy Zendaya i Davida , który pomagał jej wstać . -Zendaya . - szepnęłam . Harry spojrzał na mnie . - Betty kochanie .- zaczął wstawać . - Betty pomóż mu , i chodźcie do samochodu . - powiedział David .
-Będzie dobrze nie martw się . - pocieszałam Davida . - Betty proszę porozmawiajmy . - błagał mnie Harry . W ciągu tych półtorej godziny , zdążył trochę wytrzeźwieć . - Nie teraz. - odpowiedziałam.Bardzo martwiłam się o moja przyjaciółkę . W jednej chwili poczułam ,że jest dla jak rodzina . Boję się ,że może być coś nie tak . Ona ma dopiero niedawno ukończone 18 lat , i już jest w ciąży , ma raka i beznadziejnego brata. - Który jest ojcem dziecka ? - spytała pielęgniarka . David wstał . - Proszę za mną . - powiedziała i zniknęła za drzwiami . -Betty ja um byłem pijany . - mówił wycierając ręką twarz .- I co teraz mi powiesz ,że do niczego nie doszło ?! - podniosłam ton .Nic nie odpowiedział .Jego milczenie mnie dobiło. - Wybacz mi obiecuję ,że nigdy już się nie upije i jeśli nie będziesz chciała to nie pójdziemy na imprezę . - wstał. - Przepraszam , Pan David prosi państwa do pokoju . - uśmiechnęła się młoda pielęgniarka . Szybko wstałam . Weszliśmy do pokoju , gdzie był David z dzieckiem na rękach . - To dziewczynka . - uśmiechnął się , a z jego twarzy leciały łzy . łzy szczęścia . Uśmiechnęłam się . - Gdzie moja siostra? - spytał Harry . - Pojechała po chemię .-jego twarz posmutniała . Podeszłam do Davida . - Mogę ? - spytałam . Pokiwał głową . Miało ciemną skórę po Zendaya . Ale nie była tak mocno . - Jest śliczna . - uśmiechnęłam się do niej . - Piękna jesteś . - nie mogłam przestać się uśmiechać .
Harry
Wyglądała tak pięknie z moją siostrzenicą . Rodzice by mnie zabili , gdyby dowiedzieli się ,że Zendaya ma dziecko w wieku 18 lat . Mama zawsze , gdy rozmawiała o naszej przyszłości mówiła ,że ma nadzieję ,że Zendaya będzie mieć dziecko w jej kolorze skóry . Mój tata był ciemno skóry , a mama biała . Trochę się zmieszało .Mam nadzieję ,ze z nią jest w porządku . -Mogę ? - spytałem . David spojrzał na mnie . - Harry .. - zaczął . -Usiądę . - dokończyłem .David pokiwał głową . Usiadłem na łóżku , a David wyszedł dowiedzieć się co z Zendaya . Betty usiadła koło mnie . Wziąłem ją od niej .- Jest taka drobna . - szepnąłem . Betty tylko lekko się uśmiechnęła . - Wybaczysz mi kiedyś ? - odwróciłem się do Betty . Lekko się uśmiechnęła . - Nie mówmy teraz o tym .- zaczęła .- Muszę do wszystko przemyśleć . - uśmiechnęła się .- Betty musisz wiedzieć ,że bardzo Cię kocham. - Bet się zaczerwieniła .- Daj mi ją , a ty idź zobacz co u Zendaya , ok ? -spytała . Pokiwałem głową . Podałem ją jej i wyszedłem .
Wygląda okropnie . Moja mała siostrzyczka . Łzy spływają mi po policzkach kiedy widzę , ją tak nieszczęśliwą , jak i szczęśliwą . David położył się koło niej a Zendaya trzyma małą Cassie . - Pięknie wyglądają nie ? - usłyszałem głos Bet . - Też bym tak chciał .Gdybyś mi tylko wybaczyła . - patrzyłem na jej piękna twarz. Zobaczyłem jedną łze na jej policzku . - Nie płacz proszę . -podniosłem dłoń ,aby wytrzeć jej policzek . - Przepraszam . - odwróciła ise i wyszła .Harry ty idioto .
Betty
Betty ty idiotko . Co ty robisz ? Czemu ja nie mam dobre przyjaciółki , której zawsze mogę sie wygadać ? Wyjęłam szybko telefon . Wybrałam numer i zadzwoniłam .Pierwszy , drugi , trzeci sygnał . -Hej możemy się spotkać . - spytałam .
- Dziękuję . - powiedziałam kelnerce , która przyniosła mi herbatę . Usłyszałam dźwięk odwiercających się drzwi . Odwróciłam się i lekko się uśmiechnęłam . Odwzajemnił mój uśmiech .- Betty , martwiłem się . - podszedł do mnie i mnie przytulił. -Gdzie ty byłaś ? -spytał blondyn siadając na przede mną .- Bardzo Cie przepraszam .-powiedziałam. - Hej nie przepraszaj tylko powiedz co się stało.-uśmiechnął się . Opowiedziałam mu całą historię.-Powiedz coś proszę . - prosiłam .- Ja ja po prostu myślałem ,że coś nas łączy .A ty naprawdę , już kogoś miałaś .A wg wyglądasz okropnie . Przepraszam ,że to mówię , ale ja nigdy bym do tego nie doprowadził - mówił nerwowo przeczesując włosy . - Nie to nie tak , on po prostu tak myślał .-próbowałam wszystko złagodzić . -Betty wiem ,że on Cię zdradził , ale nie wiem do czego ja jestem tu potrzebny. Przepraszam ,że się zakochałem -zaśmiał się
Szybko wstał i założył na siebie kurtkę . Nie wiedziałam co powiedzieć , moje policzki były czerwone od wstydu.- Żegnaj . - ostatni raz się uśmiechnął i wyszedł. Idiotko , po co do niego wg dzwoniłaś ?! On się zakochał . Może to jest miłość twojego życia , a nie gówniany Harry . Betty nie płacz ! Ciągle tylko płaczesz !Gdzie ja mam teraz pójść , przecież nie mam nikogo .Wyglądam okropnie . Dobrze ,że Harry nie wrócił do domu .Szybko się przebrałam i wyszłam .
- Ale dużo liści . - mówiłam . - Fajnie ! - krzyknął Alan . Postanowiłam ,ze zabiorę Go do parku . - Kto pierwszy na huśtawki ! - krzyknęłam i zaczęłam biec. Zaczął się śmiać i biec . - Co tak kaszlesz , nie udawaj ! - śmiałam się .Odwóciałam się i zobaczyłam ,że jest strasznie czerwony . - Alan! - krzyknęłam podbiegła do niego , ale było za późno upadł . Sprawdziłam czy oddychał . O cholera . - Proszę mi pomóc . - krzyknęłam do pewnej kobiety , ale ona popatrzyła na mnie jak na ducha i uciekła .- Boże!- mówiłam . - Proszę pani wszystko ok ? - spytał mnie słodki głosik dziewczynki . - Nie weź mój telefon i zadzwoń po karetkę . - Dobrze . - podałam jej telefon . . Uklękłam i zaczęłam 30 uciśnięć . Liczyłam cicho pod nosem . - 30 . - szepnęłam . Odchyliłam mu głowę do tyłu i zrobiłam dwa wdechy . Wtedy usłyszałam karetkę . - Prosze się odsunąć ! - krzyczał lekarz . - Nie , nie . - płakałam . Ktoś wziął mnie za ramiona i odsunął . - Alan ! - krzyczałam . To za dużo jak na jeden dzień , a jest dopiero 15 .
Harry t
Pukałem do drzwi Louisa . Może raczej waliłem . -Hej Harry .. - nie dokończył bo wymierzyłem mu cios w twarz . - Harry -pisnęłam El . Louis przewrócił się . - Co ty robisz ?! - krzyknęła . - Spytaj się swoje chłopaka co zrobił Betty ! - krzyknąłem a El podskoczyła . - Nie ja tylko ty ! - wziąłem Go za koszulę i podniosłem .Znów walnąłem Go w twarz . - To twój cholernie zasrany pomysł . - mówiłem przez zaciśnięte zęby . Puściłem Go a on upadł . Trzasnęłam drzwiami i wyszedłem . Szedłem chodnikiem . - Uważaj jak idziesz . - powiedział wysoki blondyn .
Betty ,
Siedze na krześle i płacze jak opentana .Z windy wyjechał mój ojciec . Podjechał do mnie . - Tato , to .. - szlochałam . - Cii . - uspokajał mnie . - Będzie dobrze . - powiedział . - Odtworzyłam szeroko oczy . To samo powiedział , gdy mama miała wypadek . Z sali wyszedł lekarz .- Panie doktorze , co z nim .? - szybko stałam .Popatrzył na mnie ze smutnął miną .Nie prosze nie !
I jak ? Trochę smutny nie ? Komentujemy ! :)
Że co ?! nie no ty sobie żartujesz ?! Trochę smutny !! Ja tu ryczę ! :'( . Rozdział jest ksfbhisrthrhrtksfuhu nie do opisania :) Kocham i pozdrawiam, życzę weny :) I nie musisz dziękować że komentuje ;) .
OdpowiedzUsuń