środa, 12 listopada 2014

Rozdział 15

 Dedykacja dla
W życiu są takie , chwilę , kiedy myślisz ,że wszystko się już nie liczy.Najgorsza jest strata kogoś , kogo sie kocha .Czemu ? Może ... sama nie wiem . Alan niewinne dziecko , przez swoje krótkie życie dużo cierpiało . W końcu , los sie do niego uśmiechnął , po czym znów się od niego odwrócił .Nigdy bym sie nie domyśliła ,że te dziecko miało dziesięć komór otwartych w sercu. Jutro jest jego pogrzeb .Nie chce na niego iść . Boję się ,że nie wytrzymam psychicznie . Będzie pochowany koło swojej mamy.  Dlaczego to on nie mógł przeżyć ? Gdybym wtedy Go nie zabrała na ten cholerny spacer . Gdybym nie zaczęła biec. Mieszkam tymczasowo u Zenday i Davida , ale dziś postanowiłam ,że wrócę do Harrego. Wszystko docenia sie wtedy kiedy cos się straci.Boję się ,że mogę Go stracić .Harry codziennie pisze do mnie emesesy .Nie powiedziałam mu o Alanie. Nie chce , aby martwił się. Powiinnam zapukać czy wejsć? Postanowiłam zapukać. Po paru sekundach drzwi się odtworzy . - Betty . - podszedł do mnie i mnie przytulił . Wybuchłam płaczem . Czułam ,że jestem do niczego. - Już dobrze . - szeptał .Trzymając mnie w objęciach wszedł do mieszkania , i nogą zamkną drzwi . Odczepiłąm się od niego . Wyjęłam z torby białą kopertę i podałam mu ją . - Co to jest ? - spytał cicho. - Odtwórz . - zdjęcłam kurtkę i buty . Usiadłam na taborecie. - Zaproszenie na pobrzeb ? - gdy to powiedział zamknęłam swoją buzię ręką.Uklęknął przy mnie i objął mnie w pasie.- Nie martw się przyjdę tam z tobą . - szepnął. - On nie żyje . - szeptałam . - Wszystko przez mnie . Gdyby nie ja , nie umarł by . - szlochałam . - Nawet tak nie mów .- zaprzeczył . - To była jedyna osoba , która łączyła mnie w moją rodziną . A tak się cieszył ze swojego pokoju . - uśmiechnęłam się .
Byłam już gotowa. Mam nadzieje ,że pod tym kapeluszem nie będą widzieli mojej twarzy.
Na cmentarzu stoją tylko Ross , ciocia , ojciec , Laura ja i Harry . Z daleka zobaczyzłam , blondynkę z dużym brzuchem . Margaret .Płakała w objęciach jakiegoś faceta , ale nie był to Tom . Złapałam sie za rękę Harrego. Gdy tylko mnie zauważyła , spojrzała na mnie okropnym spojrzeniem. Jej brzuch był coraz większy
- Aa teraz rodzina może wrzucić kawałek ziemi . - powiedział ksiądz . Margaret już dawno nie było. Rozejrzałam się , wszyscy popatrzyli się na mnie. Wzięłam karść ziemi i wrzuciłam ją. - Mogłaby panienka podejsć do pani ojca ? - spytał mnie ochroniasz. Przytaknęłam. Ojciec wyciągnął do mnie różę . Białą piękną róże. Lekko się uśmiechną na co oczywiście odwzajemniłam uśmiech. Podeszłam jeszcze raz i wrzuciłam różę. Podeszłam do Harrego. Dwóch masywnych mężczyzn przykryło grób wielkimi balami. Już nigdy Go nie zobaczę. Nidgy . - Alan ! - wybuchłam płaczem , na co Harry szybko złapał mnie i przytulił . - Aaaallaan . - wszyscy sie na mnie patrzyli. Ksiądz już poszedł . Na cmentarzu zostałam tylko ja , Harry i Laura  . Ojciec zaprosił nas na obiad . Z grzeczności potwierdziłam nasze przyjście. - Chodzmy już . - powiedział Harry . -Pa braciszku .-pomachała do grobu. Laura patrzyła na mnie jak odchodziłam.
- Proszę . - pokazał dłonią abyśmy weszli z Harrym do środka. W domu było jak zawsze . Czyto i ciemno . - Wow .- powiedział Harry. Ciotka pomagała nowej sprzątaczce a Ross robił coś na telefonie . Spojrzał na mnie ,a ja pokazałam mu fucka . Wiem zachowałam się jak małe dziecko . Ojciec siedział juz przy stolę .Usiadła koło niego a z drugiej strony siedział Harry .
Po cichym obiedzie wstałam . - Gdzie idziesz ? - spytał mnie Harry . - Do toalety . - odpowiedziałam . Gdy tylko zniknęłam na jadalnią weszłam powoli po schodach . Skierowałam się do mojego pokoju . Odtworzyłam drzwi . Pokój był taki jak wcześniej . W łazience leżała piżama a na lustrze było moje zdjęcie .To pismo Laury . Tęsknie . - Ja też . - szepnęłam do siebie . Ale po tym wszystkim nie moge jej tak po prostu wybaczyć . Wyszłam z pokoju i skierowałam się od pokoju Alana . Odwtorzyłam drzwi . W pokoju panował lekki nie porządek . Alan kochanie .Łzy leciały mi po policzkach ., ale to tylko łzy . Usiadłam na jego łóżku . Przy łóżku wisiało moje zdjęcie . - Wróć . - szepnęłam . Podeszłam do biórka . Leżał tam zeszyt , odtworzyłam Go . Jedna łza kapnęła na kartkę .
Wiem ,że to głupie bo jestem chłopakiem ,ale 
chyba nikomu nie zaszkodzi jak napisze coś w 
durnym zeszycie . Moje krótkie życie bardzo się zmieniło
poznałem moją kochaną siostrę .Nie mieszkam 
już z facetem , który bił mnie. Mieszkam w pałacu . Jest 
tu miła pani ,która nazywa 
się Laura . Mówi ,że jestem podobny , do siostry . 
Jest tez mój tata . Codziennie razem oglądamy mecz . 
Jest tu super! Nie wiem czemu moja siostra nie lubi
naszego taty . Ostatnio zadzwoniła do mnie Margaret ,
powiedziała,że mam się nie martwić , bo odeszła 
od Toma i niedługo urodzi .
Powiedziała też ,że bardzo mnie kocha i niedługo przyjedzie .
Może nie powinienem , ale w nocy się trochę boję 
Dlatego zawsze idę do pokoju mojej siostry i siadam w szafie . 
Biorę latarkę i przyklejam zdjęcia . Mam nadzieję ,że się nie obrazi . 
Znalazłem tez zdjęcie naszej mamy . Była 
piękna jak Betty
Nie mogę dłużej pisać tych moich przemyśleć , bo Betty dzwoniła,że chce 
ze mną wyjść i zaraz będzie . 
Na pewno jeszcze coś napiszę . :) 

- Szafa . -szepnęłam. Szybko ale cicho wyszłam z jego pokoju i skierowałam się do mojego . Podeszłam do szafy . Odtworzyłam ją i zobaczyłam jego rysunki . Szybko je zdjęłam i włozyłam do torebki .
Poszłam do kuchni . Stała tam Laura . Zobaczyłam mnie , a ja rzuciłam się w jej ramiona . - Przepraszam . - szlochałam . - Ja też . - głaskała mnie. Jak ja mogłam być tak głupia odsuwając od siebie moją kochaną Laurę . - Wybacz Rossowi , to dobry chłopak . - mówiła nie odrywając mnie od siebie .- Nie . Przepraszam nie jestem w stanie. - wytarłam łzy i oderwałam się od niej.- Musze iść . Ja nie jestem w stanie tu teraz siedzieć , zadzwonie . - uśmiechnęłam się. Jeszcze raz mnie przytuliła i puściła.
 - Dziękujęmy za obiad . - powiedziałam do ojca i wstała z Harry od stału . - Jesteście tu zawsze mile widziany .- usmiechnął sie i podał Harremu rękę . Uscisnęli się i wyszliśmy .
-Daleko macie tą łazienkę , co nie ? - powiedział Harry . -Przepraszam- szepnęłam. - Zajedźmy do Zenday i Davida. - zaproponowałam. - Jesteś pewna ? - spytał zmieniając biegi .Przytaknęłam głową . - Ale najpierw do centrum handlowego . -uśmiechnęłam się .
- Może to ? - spytał się mnie Harry pokazując strój dla chłopca. - Harry wiem ,że chciałeś aby to był chłopiec , al to dziewczynka . - przytuliłam Go.- A to ? - spytałam pokazują na bluzeczkę z Hello Kity . - I jeszcze to , plus to i to . - wybierałam  . - I do tego te piękne buciki . - dodałam . - Kochanie dla niej chyba nie ma rozmiaru . - powiedział Harry . - To nic, bierzemy to . -wzięłam ubranka i poszłam . Cały zestaw wyglądał świetnie . Myślę ,że kupiłam tyle ,rzeczy , aby zopomnieć chodz na chwilę o Alanie .- Pojedziemy jeszcze do domu sie przebrać ok ? - spytałam . -Myślałem ,ze oto nie zapytasz . - westchnął Harry a ja się zaśmiałam .
W domy byliśmy krótko , ja się przebrałam i wyszliśmy .
- To dla Cassie .-podałam Zenday ładną reklamówkę . - Dziękuję- przytuliła mnie.- Gdzie ona jest ? - spytał Harry .- Bawi się z tatusiem . - odpowiedziała i przytuliła brata . Za Zendaya zjawił się David . - Hej . Kochanie muszę iśc  do pracy . - powiedział i podał jej Cassie .- Pa . - odpowiedziała i szybko pocałowali się w usta . Wyglądają razem słodko. - Potrzymasz?Ja zrobię herbatę . - odpowiedziała i podała mi te małe stworzenie . - Hej malutka . - uśmiechnęłam się. Weszłam do salonu i usiadłam z nią na rozłożonym grubym , kolorowym kocu . Jej male loczki były bardzo mocno zakręcone . Była tak samo podobna do Zenday jak i Davida .
Harry .
- Jak ona to znosi ? - spytała mnie Zendaya . - Gdybym tylko mógł zabrać jej trochę tego cierpienia . -przeczesałem swoje włosy. -Musisz być teraz dla niej wszystkim , nie ma nikogo pamiętaj . - usiadła na przeciwko mnie . -  Ma ojca ,tą sprzątaczkę , cioctkę kuzyna..; - nie dokończyłem .- Ale nie zależy jej na nich , tak jak na tobie, Harry nie spieprz tego . - powiedziała poważnie.- Weś herbaty i chodź . - powiedziała i wzięła ciastka . Zaniosłem tace na stolik . Betty siedziała z Cassie na podłodze. - Herbata Bet . - powiedziałem . - Zaraz . - dalej uśmiechała się do tego dziecka .- Mogłabyś być jej siostrą , masz dopiero 18 lat . - powiedziałem popijając herbatę . - Ale jestem matką .- odpowiedziała poważnie.-Harry . - dotknęła mojej ręki .- Jestem szczęśliwa . - powiedziała .Nie jestem tak bardzo przekonany. - I właśnie dlatego dziś wychodzę z Davidem.-uśmiechnęła się.-A dziec.. Cassie . - poprawiłem się . - Właśnie chciałam Was o to prosić , abyście z nią zostali. - powiedziała . - Oczywiście . - powiedziała Betty . Może to i lepiej , aby Betty została z moją siostrzenicą . Bet chodź na chwilę przestanie myśleć o Alanie.I pomyśleć ,że przez jedną głupią butelkę mogła się wszystko zniszczyć.- Jestem nastoletnią mamą idę zaszaleć ! - krzyknęła Zendaya. Dostała pierwszą chemię , włosy nie długo zaczną jej wypadać - Byłas w sądzie ? - spytałem .Zendaya odwróciła się w moją stronę . - Tak , powiedzieli ,że jeśli mam skończone osiemnaście lat, a mój chłopak ojciec dziecka ma dziewiętnaście , spokojnie możemy mieć dziecko tylko będziemy mieć jedną wizytę kuratora . Zobaczy jak mieszkamy i wg . - uśmiechneła się . Jeszcze nigdy nie widziałem jej tak szczęśliwej.- Dobra muszę zobaczyć w co mam się ubrać , bo za trzy godziny wychodzimy ! - krzyknęła i wybiegła z pokoju .Nigdy nie widziałem jej szczęśliwszej .
- Harry ? - spytała mnie Betty usypiając Cassie . - Hmmm? - mruknąłem pod nosem patrząc za okno . - Chiałbyś mieć kiedyś dzieci ? - spytała patrząc na Cassie 

 Usmiechnałem sie . - Z tobą zawsze . - usiadłem koło niej .- Harry !- walnęła mnie w rękę , a jej policzki zrobiły się czerwone .-Nie chodzi mi o samą przyjemność jak je sie robi tylko o to jak sie juz urodzą . - mówiła odkładając Cassie do łóżeczka .- Może kiedyś. - podszedłem do niej i oplotłem ją swoimi rękami w talii. - I jak? -szepnęła Zendaya wchodząc do pokoju . Miała na sobie kolorową spódnice . - Za krótka . - powiedziałem a one się zasmiały . - Przestań . - powiedziała Betty i podeszła do Zenday. - Pasują Ci wyprostowane włosy . - powiedziała Bet. - Korzystam z nich puki mogę . -uśmiechnęła sie smutno . Betty mocno ją ścisnęła . Czemu to ja nie mogę być chory ?! Czemu zawsze wszystko spada na Zendaya .
- Co robiiiiiiimy ? - spytała mnie Bet przeciągając ,,i''.Umilkłem sam niewiem c możemy robić w domu mojej siostry z jej dzieckiem , które śpi. -Harry ? - spytała.Spojrzałem na nią . Leżała na moich kolanach . Bawiłem się jej włosami . -Myślisz ,że Alan ma teraz lepiej? - spytała. Czuje się jakby jakieś małe dziecko zapytało mnie czy mikołaj istnieje. Podniosłem jej głowę a ona usiadła. Wziąłem ją w moje ramiona. Zaczęła cicho płakać.Nie iwedziałem co mam jej powiedzieć .- Wyjdziemy do jakiejś knajpy ? - spytałem . - A Cassie ? - spytała uśmiechając się .- Zendaya chyba ma wózek .- pochyliłem się i pocałowałem ją.
Betty
- Co za gówno ! - krzyczał Harry próbując rozłożyć wózek . Zasmiałąm się pod nosem. - Jest ! - uśmiechnał się pokazując swoje dołeczki .Włożyłam Cassie to wozka , wcześciej ją ciepło ubierając . Jest jesień , niedługo święta więc coraz zimniej. - Wszystko jest ? - spytałam . - Tak ,pieluchy , chusteczki , butelka , smoczek i ubranka na zmiane . - podniosł torbę.  Usmiechnełam się i złapałam za wózek . Harry szedł koło mniej trzymając ręce w kieszeni . - Słodka jest . - powiedziałam . - yhy . - spojrzał na mnie Harry . - Zazdroscisz jej ? - spytałam . - Tak bo ty ją ciągle faworyzujesz . - nie mogłam opanować śmiechu. -Jesteś piękny , seksowny , kochany i bardzo Cię kocham . zatrzymałam wózek i dałam mu szybkiego buziaka . Weszliśmy do mołej knajpki . Usiedliśmy przy stoliku po czym zdjęłam z siebie tą grubą kurtkę. -Rozbierzesz ją ? - spytałam . Przewórcił oczami i wyją ręce w stronę wózka . Zaczęłam się rozglądać po knajpce . Ludzie śmiali się i rozmawiali .- Mogę przyjąć zamówienie od mlodych rodziców ? - spytała starsza kobieta . - Nie to nie nas... - zaczęłam . - Tak oczywiście . - usmiechnął się do mnie Harry po czym podaliśmy zamówienie . -Betty ! - krzyknął dziewczęcy głosik .Odwróciłam się i zobzczyłam piękną brunetkę . - Jeeny ! -podbiegła do mnie i mnie przytuliła .-Jeeny mówiłam Ci ... - usłyszałam głos Parrie . - Hej . - uśmiechnęła się trzymając Mike na rekach. Spojrzała na mnie i zrobiła wielkie oczy .- Nie ,nie to nie nasze . - szybko powiedziałam .- Uff - powiedział Zayn . Podszedł do Harrego i podałmi rękę.- Usiądziecie z nami ? - spytałam . Parrie spojrzała na Zayna a on przytaknął . Ja przesiadłam się na stronę Harrego . Wózke stał z brzegu Po drugiej stronie siedział z brzegu Zayn potem Jeeny i Parrie . Mike siedział na kolanach Zayna , a obok stał wózek . - Fuuu ! Mamo Mike znów się ślini . - pisnęła Jeeny . - Zayn - Parrie zwróciła się do niego . - Moja ręka. - na jego twarzy pojawił się grymas. Harry nie mógł powstrzymać śmiechu . To wszytsko wyglądało komicznie .Po chwili przyszło do nas nasze jedzenie i ich. - Jak w szkolę ? - spytała Jeeny - Fajnie mam dużo przyjaciół . - uśmiechnęła się . Ja niestety nie miałam. - Tak jest też taki jeden Joe . - Parrie poruszała śmiesznie brwiami .- To tylko jej kolega . - Zayn ścisnął mocno widelec. - Joe jest bardzo miły , lubi grać na gitarze jak ja , śpiewa ,nie wstydzi się mnie bo inni chłopacy nie bawią się z dziewczynami i jest bardzo ładny . - mówiła szybko a jej uśmiech nie schodził z jej twarzy .
 - Brzydki . - powiedział Zayn . - Zayn ! - pisnęła Parrie .Przewrócil oczami i zaczął karmić Mika .- A co u Alana spotykacie się ? - uśmiechnęła sie Parrie . Poczułam łzy w oczach . - Przepraszam- mój głos się załamał . Wstała i podbiegłam do łazienki .Nie mogę być na nia zła bo nie wiedziała .Patrzyłam na siebie w lustrze . Wyglądasz okropnie . Za moimi plecami pojawiła się postać blondynki .-Betty , nie wiedziałam . - po jej twarzy spływały łzy .Przytuliłam ją a ona zaczęła głaskać mnie po plecach. -Dziś był pogrzeb . - szlochałam .- Przepraszam . - także płakała . 
-Co oglądamy ? - spytał nie Harry . -Jakąś komedie tylko cicho bo Cassie śpi . -powiedziałam .Przewrócil oczami . -Możesz się do mnie nie odzywać ! - usłyszałam głos Zendaya . - Ok ! -krzyknął David. Spjrzałam na Harrego .Chciał wstac ,a le wiem ,że to nie skończyło by się dobrze . Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami . A po chwili zobaczyłam postać Zendaya , która przeszła przez pokój i weszła do łazienki. Nie zdążyła się nawet spytać co się stało .
       
I jak ? Bardzo mało wyświeleń , Przepraszam osobę , która komentuję moje rozdziały , ale następny będzie gdy będzie więcej niż 20 wyświetleń :( . komentujemy .... ;(

3 komentarze:

  1. Spoko rozumiem :). Co do rozdziało OMG!! Co tu się wydarzyło ?!Najlepszy tekst Harry-co za gówno !
    -Jest !-
    haha dobre I co się stało Zendaya ?!
    Kocham Cię i pozdrawiam :) Życzę duuuuuuużo wenki na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ciebie też , pozdrawiam :) :* <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Uuu, rozdział jest PER-FECT! Omg! Kocham twoje blogi :* Czekam na nexta <3

    OdpowiedzUsuń