Zmęczeni
?- zapytała nas mama , gdy staliśmy przy ladzie. -Troszeczkę-odparłam z
leniwym uśmiechem , i spojrzałam na Nicka , który bawił sie swoim
misiakiem. -Kaskader ! - krzyknął , na coś recepcjonistka się zaśmiała ,
a ja razem z nią. Mama tylko lekko się uśmiechnęła. - Proszę. Domek
numer 12.- podała nam kluczyki. -Dziękujemy.- podziękowałam za moja mamę
, która ruszyła w stronę drzwi.Co się z nia dzieje ? Moze , nie
powinnam pytać o tatę? Spokojnie , na pewno jest zmęczona i tyle .
Dodałam sobie otuchy i ruszyłam za nią.
Otworzyłam
powoli oczy rozglądając sie dookoła. Po chwili postanowiłam wstać. Nick
, smacznie spał z otwartą buzią. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegar
. Jest czwarta nad ranem. Sięgnęłam po telefon , zapominając , że
przecież nie działa. Przewróciłam oczami i skierowałam się cicho do
drzwi. Otworzyłam je powoli , aby nie wydać żadnego dźwięku . Podeszłam
do zapalonej lampki , i już chciałam ją zgasić , ale spojrzałam na mamę.
Koło niej leżały porozrzucane chusteczki. Policzki miała całe
spuchnięte od łez ,włosy
poplątane , a na twarzy miała grymas. Zrobiłam krok w tył i szybko
skierowałam się do drzwi wyjściowych . Ubrałam moje buty i delikatnie
nacisnęłam klamkę , nadal patrząc na mamę. Wyszłam najciszej jak się da.
Gdy byłam za drzwiami wypuściłam powietrze . Nic z tego nie rozumiem.
Założyłam gumkę na włosy i zaczęłam biec. Co się dzieje ? Dlaczego
wyjechaliśmy ? Może to nie jest zwykły wycieczkowy wyjazd ? Może mama
chce nam powiedzieć na wyjeździe, że rozwodzą się z tatą ?! Że juz Go
nie kocha ? Albo gorzej ... On jej. Nie , nie , nie !
To nie możliwe .
Ale dlaczego ? Przecież wszystko było dobrze. Jeszcze tydzień temu było dobrze
! Dobrze !
No przecież było dobrze!
Może
moja mama pokochała kogoś innego ? Może miała romans ? Ostatnio dużo
pracowała . A moze to tata ? Jego częściej nie było . Co chwila ma te
gówniane śluby . A na nich jest dużo zdesperowanych sióstr panny młodej ,
albo pana młodego . Nie , nie . A co jeśli tata , jest chory ? Może
dlatego tu przyjechaliśmy ? Aby zapomnieć o nim. Żebyśmy nie cierpieli ,
jak On umrze . Nie , nie , nie ! Może to mama jest chora , i chce
spędzić z nami jak najwięcej czasu ?! Nie , nie , nie ! Rose , przestań !
Poczułam , ze odbiłam się od czegoś , a po chwili leżałam już na
dupsku. - Wyglądałaś jakbyś biła się sama z sobą . - zaśmiał sie męski
głos. Podniosłam głowę i zobaczyłam przystojnego bruneta , bez koszulki .
Od razu oblałam sie rumieńcem . - Um.. przepraszam , zamyśliłam się .-
przeprosiłam zawstydzona.-Od razu widać , że z tobą coś nie tak .-
zaśmiał się uroczo .Po chwili sie skrzywiłam . - Coś nie tak ? - nie
zrozumiałam. -Nie codziennie widzę dziewczynę , biegając w piżamie z
myszki Mikey .- ponownie się zaśmiał . Spojrzałam na siebie , i
uśmiechnęłam się . -Zac.-przedstawił sie wyciągając rękę w moją stronę .
-Rose.- pociągnął mnie , przez co w łatwością wstałam. -Nic Ci się nie
stało ? - zapytał. -Nie , tyłek mnie tylko trochę boli. - oklepałam się ,
a on się zaśmiał . Brawo Rose , ośmieszyłaś się przed nieziemsko
przystojnym chłopakiem. -A więc , co Cię sprowadza do tego lasu ? -zadał
kolejne pytanie. -A ciebie ? - odpowiedziałam pytaniem. - Właściwie ,
to ja tu mieszkam . - zaczął iść. Okropnie rozpraszały mnie te jego
umięśnione plecy. -Teraz ty.- odwrócił sie w moja stronę , idąc tyłem .-Dokładnie...
wycieczka.- odpowiedziałam , wyrównując z nim krok. - Wycieczka ? Hmm ?
To znaczy , że jest was więcej .- oznajmił . - Was ? - zaśmiałam się.
-No tak , pięknych dziewczyn . Rozumiem , że to szkolna wycieczka , a
raczej biwak. - zabawny jest. - To raczej wyjazd rodzinny .- poprawiłam ,
ignorując komplement. -No , więc zostajesz mi tylko Ty.- powiedział
cicho . Udałam , że tego nie usłyszałam. -Odprowadzę Cię , okey ? -
zaproponował. -Okey .- mam dziwne uczucie , czuje się jakbym zdradzała
Maxa. Rose , zapomniałaś chyba , ze nie jesteście już razem ! Wzięłam
głęboki wdech i zamknęłam oczy. Po chwili , poczułam , że ktoś tu się
ciągle na mnie gapi . - Nie gap się .- powiedziałam szybko z zamkniętymi
oczami. Zaśmiał się.-Skąd wiesz ? - ten człowiek sprawia , ze chce się
śmiać. - Ja wiem wszystko.- odtworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Nie
widziałam bielszych zębów. O mamusiu ... Rose , tylko się nie rozpłyń .
-A tak w ogóle , ile masz lat ? - zapytałam , próbując oderwać się od
jego twarzy. - A ty ? - odpowiedział pytaniem , a ja przekręciłam oczami
. - Szesnaście .- nie jestem z tego dumna.- Dwadzieścia .-odpowiedział
szybko . Wow , uznałam , że gdy usłyszy ile mam lat , zaraz ucieknie.
-Stary jesteś .- zaśmiałam się wchodząc na ścieżkę , prowadzącą do
naszego domku. - A ty ? - uśmiechnął sie odwracając się do mnie . - W
tej wsi , mieszkają same dziesięciolatki .- przewrócił zabawnie oczami ,
przez co wybuchłam śmiechem. -Wiem , jestem zabawny. - nie zdążyłam nic
powiedzieć . - Jesteśmy .- oznajmił , gdy staliśmy jakieś dwa pięć
metrów od domku . -Skąd wiedziałeś ? -zapytałam zdziwiona. - Ja wszystko
wiem. - poruszał zabawnie brwiami .-Jasne.-zaśmiałam się . - A teraz mów , skąd wiesz.- dodałam szybko. - To pensjonat , mojej mamy.-uśmiechnął sie.Czemu
on ciągle , się uśmiecha ? -Dobra , dobra nie chwal się.- szepnęłam i
skierowałam sie do drzwi .- To do zobaczenia ! - krzyknął za mną , a
kąciki moich ust podniosły się do góry. -Do zobaczenia ! - powiedziałam
do siebie. Nacisnęłam na klamkę i weszłam do środka. Zdjęłam cicho buty i
popatrzyłam w stronę łóżka. Nie było jej. Łóżko było pościelone , a po
chusteczkach nie było śladu. Ruszyłam w stronę kuchni .- Mamo ? -
zawołałam cicho , aby nie obudzić Nicka. Mama stała przy blacie i i
kroiła pomidory. - Hejka , już wstałaś ? -zapytała z uśmiechem. Po
rozmazanym makijażu, poplątanych włosach nie było już śladu , choć nie
było mnie może jakieś czterdzieści minut. - Umm ... poszłam biegać , nie
mogłam rano spać.-odpowiedziałam podchodząc do lodówki. Odtworzyłam ją i
wyjęłam pomarańczowy sok. -I jak się biegało ? - zapytała wrzucając
pomidory do miski. -Dobrze.-napiłam sie napoju. Ciekawe czy mi
powie.Usiadłam na krzesło i zaczęłam sie jej przyglądać. Miała na sobie
swoje ulubione dresy i białą bokserkę , które idealnie na niej leżały. W
sumie wszystko na niej leży świetnie.Nie ma co sie dziwić , urodziła
mnie w wieku osiemnastu lat. Czasami żałuje , że zniszczyłam jej życie.
Odstawiłam butelkę w połowie pełną do lodówki.- Dziś podobno organizują
pikniki , pójdziesz z nami ?- postawiła na stół sałatkę .- Pewnie.-
odparłam bez zastanowienia się.
Betty
Siedziałam
na ganku czekając na swoje dzieci. Ptaki śpiewały a mi wydawało się ,
że wszystko byłoby piękne , gdyby nie te okropne myśli. Ten głos
kobiety. Choć nie miałam pewności , czułam to . Czułam zdradę . Wszystko
łączyło sie w jedność całość . Jego śluby , zdenerwowanie , brak
poczucia winy. Nie wiedziałam jak spojrzeć mu w oczy. Miałam nadzieje ,
że nie przyjedzie. Gdy o tym myślałam , do oczu napływały mi łzy , ale
nie mogłam się rozpłakać. -Kaskader ! krzyknął Nick , skacząc ze
schodów. Uśmiechnęłam się do niego , choć było trudno , bo przypominał
mi Harrego. Podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił . - Idziemy ? -
zapytał patrząc na mnie swoimi dużymi oczami . -A Rose ? -
odpowiedziałam pytaniem , przeczesując jego włosy . - Stroi się. -
przekręcił oczami . - Hmm , a dla kogo ? -zapytałam zdziwiona . -No ,
właśnie nie wiem. - gdy to powiedział , drzwi sie odtworzyły. Moja córka
, stała w sukience w kwiaty . Wyglądała pięknie. - Uuu , ktoś tu się
stroi .- zaśmiał sie Nick , a ona popatrzyła na niego ze złością. - Po
prostu miałam ochotę założyć tą sukienkę , coś nie pasuje ? - pokazała
mu język , a ja się zaśmiałam.-Dobra , idziemy .- wzięłam do ręki koszyk
i zaczęłam iść .
a
-Jeszcze
raz ! - krzyczał Nick , gdy Rose wrzucała winogrono do ust. - Mamo ,
mamo patrz ! - ciągnął mnie za bluzkę. Moja córka pokazała mi i swojemu
bratu owoc ,a następnie podrzuciła Go do góry. Gdy juz prawie miała je w
buzi , ono zniknęło. - Ej ! - powiedziała , patrząc na chłopaka , który
włożył sobie winogrono do ust. -Mogę sie
przysiąść ? - zapytał patrząc na mnie , a potem na Rose. Spojrzałam w jej stronę czekając na jej pozwolenie. -Siadaj.-przesunęła się w moja
stronę . - Mamo , to jest Zac.- przestawiła mi Go a on wyciągnął do mnie
swoją dłoń . Uścisnęłam ją uśmiechając się. - A ty jesteś pewnie Nick
.- popatrzył na mojego syna , który sie zawstydził. - Hej , pokazać Ci
coś ? - zapytał uśmiechając się. - Patrz , tam ! - pokazał w stronę
dużego drzewa , wokół stali ludzie. -Wiesz co tam jest ? - mówił , po
czym schylił się do niego i wyszeptał mu coś na ucho . Nick od razu
wstał . - Mamo , mogę iść z nim ? - zapytał ze złożonymi rękami. -Ok ,
ale niech Rose też idzie.- bedę czuć się bezpieczniej , bo przecież nie
znam Go. -Rose? - zwrócił się do niej , ta przekręciła oczami i wstała.
-Kaskader ! - krzyknął skacząc i zaczął biec. -Niech pani sie nie
martwi.- uśmiechnął sie uroczo , a ja odwzajemniłam uśmiech.
Rose
Przecisnęliśmy
się przez tłum ludzi , a Zac wziął Nicka na barki. -Co tak wolno ? -
zaczęli się śmiać , a ja uznałam to za wyzwanie . Zaczęłam biec , lekko
ich popychając.Po chwili , ominęliśmy drzewo , i zaczęliśmy zbiegać z
górki . Zac zdjął z siebie mojego brata . - Kaskader ! - krzyczał
zbiegając . Nie mogłam przestać się śmiać. Odwróciłam głowę , Zac był
coraz bliżej , dlatego przyspieszyłam. Niestety po chwili oderwałam się
od ziemi. Głośno pisnęłam . - Zwariowałeś ! - krzyknęłam. Zaczął zbiegać
w stronę pomostu , -Jak to zrobisz , to cię zabije ! - powiedziałam mu.
- To mnie powstrzymaj .- uśmiechnął się , zwalniając aby Nick mógł nas
dogonić .- Wrzucamy ją ? - zaytał się . - Tak ! - krzyknął szybko . Nie
ma to jak brat . - Zabije Was ! -zapewniłam. Po chwili , poczułam , ze
idziemy po deskach. - Raz ! Dwa ! -zaczęli wspólnie odliczać .- Stop ! -
zaprotestowałam . - Pójdźmy na jakiś układ . - zaproponowałam , a
chłopak mnie odstawił -Hmm .- Zac oblizał usta .
a
-Nie
! Wrzucamy ją ! - kocham swojego brata. - Nie , nie poczekaj...- zaczął
sie zastanawiać. -Może , chcesz abym zrobiła coś za ciebie ?-zaproponowałam-Może
to i dobry pomysł.- dodał z chytrym uśmiechem , a Nick przekręcił
oczami . Był bardzo niecierpliwy. -Pomyślmy. - odwrócił sie do mnie
plecami . Zanim się obejrzałam , straciłam równowagę. Nie zdążyłam
złapać powietrza. Tak sie przestraszyłam , że nie poczułam , ze woda
jest zimna. Machałam nogami , ale nie mogłam się wynurzyć. Leciałam w
dół. Traciłam siły , zaczęłam w środku płakać . To koniec. Zamknęłam
oczy.
Betty
-Nick
, gdzie ?! -krzyknęłam szybko oddychając stojąc na wzgórzu .- Na tamtym
pomoście ! - pokazał , a ja zaczęłam biec , jak najszybciej. Rose ,
proszę Cie , zęby to był jakiś głupi żart. Po chwili byłam na pomoście ,
a z wody wynurzył sie chłopak , który trzymał w objęciach moja córkę . -
Rose ! - krzyknęłam , schylając się w jego stronę . Złapałam ją pod
pachami i próbowałam ją wciągnąć , ale nie miałam siły. -Niech sie pani
odsunie.- rozkazał Zac , który stał już na pomoście. Wciągnął ją bez
problemu i posadził . - Kochanie , Rose .- odgarnęłam jej włosy z twarzy
. Chłopak ścisnął jej brzuch. Wyglądała jak marionetka. -Rose.-
pisnęłam. Zrobił to jeszcze raz. Woda wyleciała z jej ust , a ona
zaczęła kaszleć. Kamień z serca mi spadł.
-Co
wy robiliście ?! -krzyknęłam . - Mamo , jak nie wiedziałem , ze ona się
nie wynurzy.- Nick , stał koło mnie. - Wrzuciłeś , własną siostrę do
wody ?! - nie mogłam się uspokoić. -Jesteście
normalni ?! -złapałam sie za włosy. Nie odzywali się. To dla mnie za
dużo . -Idziemy.-rozkazałam i złapałam Nicka , za rękę.
Rose.
-Przeszło
twojej mamie ? - zapytał , gdy siedzieliśmy w recepcji. -Nie odezwała
się do nas , od powrotu.-odpowiedziałam , patrząc na kwiaty. -Przejdzie
jej .- szturchnął mnie w ramie. - Zobaczysz.- dodał , a ja smutno się
uśmiechnęłam. -Jutro wyjeżdżam. - zaczęłam .- Wiem , szkoda zacząłem Cie
lubić. - zaśmiał się , a mnie przeszły dreszcze. Zaczął nucić piosenkę ,
która leciała w radiu. -Ładnie śpiewasz. - zaśmiałam się - Umiem , też
tańczyć. -wstał i zaczął tańczyć , ze swoją udawaną tancerką. Patrzyłam
na niego z poirytowaniem. -Aż tak , żle ? - odwrócił się tańcząc. -
Beznadziejnie.-skomentowałam. - Przepraszam Panią , ale Pani
beznadziejnie tańczy.- przerwał taniec ze swoją dziewczyną , po czym
wyciągnął do mnie dłoń. Złapałam ją , a on podniósł mnie z łatwością .
Objął mnie w talii i zaczęliśmy tańczyć. Odwrócił mnie trzy razy , a
potem pochylił mnie ku ziemi. Zaczęłam sie śmiać , z jego beznadziejnego
tańca. -Jesteś jak wujek , z którym nikt nie chce tańczyć na weselach.-
powiedziałam. -Bardzo
śmieszne.- serio , tańczy beznadziejnie. -Rose .- zaczął . - Tak ?-
próbowałam prowadzić. -Masz może chłopaka ? -niestety to wybiło mnie z
rytmu. - Skąd te pytanie ? - trochę się zestresowałam. - Bo ten koleś
dziwnie , się na nas patrzy.-odwrócił się , tak , ze teraz ja stałam
przodem do drzwi. -Tata ? -oderwałam sie od chłopaka. -Co ty tu robisz ?
- zapytałam , podchodząc do niego. -Też miło Cię widzieć-odpowiedział
stawiając torbę , na ziemi. -Umm , miałeś być jutro.- zupełnie się Go
tutaj nie spodziewałam. - Z resztą , nie ważne . Zaprowadzę Cię do
domku.-nie dopuściłam Go do głosu. -Dobry wieczór.- powiedział Zac , a ja
pokręciłam przecząco głową. Już nie żyje. -Nie wiadomo , czy taki
dobry.-odpowiedział mój tata. -Pa Zac.-pożegnałam się z nim i ruszyłam
do naszego domku. Gdy szliśmy po ścieżce , tata w ogóle się do mnie nie
odzywał.- Więc , dlaczego przyjechałeś dziś ? - próbowałam rozluźnić
atmosferę. -Ponieważ , muszę Was pilnować.-odpowiedział. -Kto by
pomyślał , że gdy raz nie będę mnie z wami , prawie sie utopisz.- Nick.
Musiał do niego zadzwoń. - Ale jak widzisz , nic mi nie jest.-igram z
ogniem , nie odezwał się , ponieważ staliśmy
już przed schodami. Weszłam po nich jak najszybciej , aby nie zaczynać z
nim rozmowy. - Mamo ! - krzyknęłam otwierając drzwi. Rozejrzałam się
do salonie , ale nikogo nie było .- Nick ?-weszłam do pokoju. - Gdzie
oni są .. - powiedziałam do siebie , gdy tata położył walizkę na ziemi.
-Pewnie poszli na spacer , jest tu naprawdę pięknie.- poczułam się
trochę nieswojo w jego towarzystwie. - Pójdę ich poszukać , idziesz ze
mną ? - zapytał z powagą i poirytowaniem. -Nie.- odpowiedziałam szybko ,
lekko zła . Nic nie odpowiedział tylko wyszedł. Harry
-Kaskader
! -odwróciłem sie natychmiast , kiedy usłyszałem głos Nicka.
Rozejrzałem się i dostrzegłem Betty i naszego syna , siedzących na
pomoście. -Mamo , patrz ! - śmiał się i wyrzucał w górę piasek.
Uśmiechnąłem się na ten widok. Zeskoczyłem z ostatniego kamienia i
zacząłem biec . Po chwili , Nick mnie zobaczył , przez co oboje sie
uśmiechnęliśmy. -Tata ! - wstał i ruszył w moją stronę. -Jak mój
kaskader przytył !. - podniosłem Go i udawałem , że nie mogę Go
utrzymać. -Tak ? - pisnął a ja pocałowałem Go w czoło . -Cześć
.-powiedziałem do Betty , która siedziała odwrócona na pomoście.
Spojrzała na mnie z udawanym uśmiechem .- Hej.- schyliłem się , żeby ja
pocałować , ale szybko przekręciła głowę .
Betty
-Rose ! - krzyknęłam wkładając ostatnią walizkę do bagażnika. Popatrzyłam w jej stronę . Stała z uśmiechem , rozmawiając z tym chłopakiem. Niezbyt za nim przepadam , ostatnio sie popisał swoją głupią zabawą , a moja córka prawie się utopiła . -Jedziemy ! - krzyknęłam a ona ruszyła w naszą stronę . Usiadłam na siedzeniu , nawet nie patrząc na Harrego . - Betty ... - zaczął . - Zapięci ? - zapytałam odwracając się do dzieci . - Tak .- uśmiechnęli się oboje , chciałam odwzajemnić uśmiech , ale nie umiałam. -To jedziemy.-szepnęłam. Mój mąż odpalił samochód i ruszył , gdy tylko wyjechaliśmy z pensjonatu Rose zaczęła próbować naprawiać swój telefon , a Nick patrzył uważnie co ona robi. W pewnym momencie poczułam rękę Harrego na moim udzie . Szybko ją odepchnęłam. - Rose , co jest ? -zapytał zdezorientowany. Nie odezwałam się tylko zamknęłam oczy. Chciałam zasnąć , ale nie umiałam. W radiu minęły już jakieś z cztery piosenki , a ja dalej się męczyłam . Ostatnie czego chce , to siedzieć koło niego . Zaśnij , dasz radę. - Naprawione ! - krzyknął Nick .- Szybka jest nadal zbita , ale da sie Go używać .- poprawiła Go Rose. Znów zamknęłam oczy , ale nie na długo. -Tato ? -zaczęła Rose. - Tak ? - skręciliśmy w stronę autostrady. -Gdzie byłeś , dzień przed moim występem ? -zadała to pytanie , a ja zaczęłam sie przysłuchiwać. Harry złapał mocniej kierownice . -U kolegi. - w pewnością kłamie .-Tak ?! Ciekawe ! Mówił Ci ktoś kiedyś , ze jesteś dupkiem ?! - podniosła swój ton. Odwróciłam sie w jej stronę .-Rose ! - krzyknęłam zdziwiona. -No co ?! Chcesz wiedzieć , co zrobił twój mąż ?! Pobił mojego byłego chłopaka ! - była całą czerwona . Popatrzyłam na Harrego. - Należało mu się. - powiedział złośliwie. -Należało ?! Oszalałeś ?! Jesteś chory , powinieneś się leczyć na głowę ! -Harry niezbyt dobrze reaguje na takie słowa. -Co powiedziałaś gówniaro ?!-odwrócił się na chwilę w jej stronę , po czym znów spojrzał na drogę. -Przestańcie ... - zaczęłam . - Ja jestem gówniarą ?! -była okropnie zdenerwowana. -Ty jesteś pieprzonym gnojem ... - zaczęła , a Harry odwrócił sie w jej stronę. -Tato... - zaczął tym razem Nick . - Czego ?! -krzyknął . -Boje się tego samochodu. - pokazał na tir przed nami. -Harry ! - krzyknęłam
Selena
-Popcorn ? -krzyknęłam z kuchni do mojej mamy. - Tak , poproszę ! - uśmiechnęłam się i wsypałam Go do miski . W podskokach ruszyłam w jej stronę . Usiadłam koło niej , i wtuliłam się w nią. -Co oglądamy ? - zapytałam .- A na co masz ochotę ? - pogłaskała mnie po głowie. - Lecimy po kanałach ? -zaśmiałam się. - To co lubimy najbardziej. - wrzuciłam popcorn do ust. -Poczekaj ... -wyrwałam jej pilot . -Sel kochanie , to wiadomości , przecież ich nienawidzisz .- zaśmiała się , a ja podeszłam do ekranu. -Poważny wypadek na autostradzie , jak podają informacje ze skutkiem śmiertelnym. -mówił dziennikarz , a moje serce się zatrzymało . - Selena ? -podeszła do mnie mama . Łzy zaczęły spływać mi po policzkach . - Mamo ... to samochód Betty i Harrego .- spojrzałam na zmiażdżone auto . Po chwili kamera przeniosła się misia , który leżał na ulicy. -Betty ...- nie mogłam oddychać .
Cześć, pomagam jednej dziewczynie zdobyć czytelników. Ta historia jest o nowym serialu "Soy Luna". Uwielbiam czytać tą historię i moim zadaniem jest naprawdę jest uniwersalna. Nawet jak historia nie przypadnie Ci do gustu prosiłabym abyś skomentowała choć jeden rozdział i dodała się do obserwatorów :)
OdpowiedzUsuńBLOG LIVI : http://story-by-livia.blogspot.com
Mam nadzieje że pomożesz ��