sobota, 4 czerwca 2016

Rozdział 4 cz. 2

Rose
Zmęczeni ?- zapytała nas mama , gdy staliśmy przy ladzie. -Troszeczkę-odparłam z leniwym uśmiechem , i spojrzałam na Nicka , który bawił sie swoim misiakiem. -Kaskader ! - krzyknął , na coś recepcjonistka się zaśmiała , a ja razem z nią. Mama tylko lekko się uśmiechnęła. - Proszę. Domek numer 12.- podała nam kluczyki. -Dziękujemy.- podziękowałam za moja mamę , która ruszyła w stronę drzwi.Co się z nia dzieje ? Moze , nie powinnam pytać o tatę? Spokojnie , na pewno jest zmęczona i tyle . Dodałam sobie otuchy i ruszyłam za nią.
Otworzyłam powoli oczy rozglądając sie dookoła. Po chwili postanowiłam wstać. Nick , smacznie spał z otwartą buzią. Uśmiechnęłam się i spojrzałam na zegar . Jest czwarta nad ranem. Sięgnęłam po telefon , zapominając , że przecież nie działa. Przewróciłam oczami i skierowałam się cicho do drzwi. Otworzyłam je powoli , aby nie wydać żadnego dźwięku . Podeszłam do zapalonej lampki , i już chciałam ją zgasić , ale spojrzałam na mamę. Koło niej leżały porozrzucane chusteczki. Policzki miała całe spuchnięte od łez ,włosy poplątane , a na twarzy miała grymas. Zrobiłam krok w tył i szybko skierowałam się do drzwi wyjściowych . Ubrałam moje buty i delikatnie nacisnęłam klamkę , nadal patrząc na mamę. Wyszłam najciszej jak się da. Gdy byłam za drzwiami wypuściłam powietrze . Nic z tego nie rozumiem. Założyłam gumkę na włosy i zaczęłam biec. Co się dzieje ? Dlaczego wyjechaliśmy ? Może to nie jest zwykły wycieczkowy wyjazd ? Może mama chce nam powiedzieć na wyjeździe,  że rozwodzą się z tatą ?! Że juz Go nie kocha ? Albo gorzej ... On jej. Nie , nie , nie !
To nie możliwe .
Ale dlaczego ? Przecież wszystko było dobrze. Jeszcze tydzień temu było dobrze
! Dobrze !
No przecież było dobrze! 
 Może moja mama pokochała kogoś innego ? Może miała romans ? Ostatnio dużo pracowała . A moze to tata ? Jego częściej nie było . Co chwila ma te gówniane śluby . A na nich jest dużo zdesperowanych sióstr panny młodej , albo pana młodego . Nie , nie . A co jeśli tata , jest chory ? Może dlatego tu przyjechaliśmy ? Aby zapomnieć o nim. Żebyśmy nie cierpieli , jak On umrze . Nie , nie , nie ! Może to mama jest chora , i chce spędzić z nami jak najwięcej czasu ?! Nie , nie , nie ! Rose , przestań ! Poczułam , ze odbiłam się od czegoś , a po chwili leżałam już na dupsku. - Wyglądałaś jakbyś biła się sama z sobą . - zaśmiał sie męski głos. Podniosłam głowę i zobaczyłam przystojnego bruneta , bez koszulki . Od razu oblałam sie rumieńcem . - Um.. przepraszam , zamyśliłam się .- przeprosiłam zawstydzona.-Od razu widać , że z tobą coś nie tak .- zaśmiał się uroczo .Po chwili sie skrzywiłam . - Coś nie tak ? - nie zrozumiałam. -Nie codziennie widzę dziewczynę , biegając w piżamie z myszki Mikey .- ponownie się zaśmiał . Spojrzałam na siebie , i uśmiechnęłam się . -Zac.-przedstawił sie wyciągając rękę w moją stronę . -Rose.- pociągnął mnie , przez co w łatwością wstałam. -Nic Ci się nie stało ? - zapytał. -Nie , tyłek mnie tylko trochę boli. - oklepałam się , a on się zaśmiał . Brawo Rose , ośmieszyłaś się przed nieziemsko przystojnym chłopakiem. -A więc , co Cię sprowadza do tego lasu ? -zadał kolejne pytanie. -A ciebie ? - odpowiedziałam pytaniem. - Właściwie , to ja tu mieszkam . - zaczął iść. Okropnie rozpraszały mnie te jego umięśnione plecy. -Teraz ty.- odwrócił sie w moja stronę , idąc tyłem .-Dokładnie... wycieczka.- odpowiedziałam , wyrównując z nim krok. - Wycieczka ? Hmm ? To znaczy , że jest was więcej .- oznajmił . - Was ? - zaśmiałam się. -No tak , pięknych dziewczyn . Rozumiem , że to szkolna wycieczka , a raczej biwak. - zabawny jest. - To raczej wyjazd rodzinny .- poprawiłam , ignorując komplement. -No , więc zostajesz mi tylko Ty.- powiedział cicho . Udałam , że tego nie usłyszałam. -Odprowadzę Cię , okey ? - zaproponował. -Okey .- mam dziwne uczucie , czuje się jakbym zdradzała Maxa. Rose , zapomniałaś chyba , ze nie jesteście już razem ! Wzięłam głęboki wdech i zamknęłam oczy. Po chwili , poczułam , że ktoś tu się ciągle na mnie gapi . - Nie gap się .- powiedziałam szybko z zamkniętymi oczami. Zaśmiał się.-Skąd wiesz ? - ten człowiek sprawia , ze chce się śmiać. - Ja wiem wszystko.- odtworzyłam oczy i spojrzałam na niego. Nie widziałam bielszych zębów. O mamusiu ... Rose , tylko się nie rozpłyń . -A tak w ogóle , ile masz lat ? - zapytałam , próbując oderwać się od jego twarzy. - A ty ? - odpowiedział pytaniem , a ja przekręciłam oczami . - Szesnaście .- nie jestem z tego dumna.- Dwadzieścia .-odpowiedział szybko . Wow , uznałam , że gdy usłyszy ile mam lat , zaraz ucieknie. -Stary jesteś .- zaśmiałam się wchodząc na ścieżkę , prowadzącą do naszego domku. - A ty ? - uśmiechnął sie odwracając się do mnie . - W tej wsi , mieszkają same dziesięciolatki .- przewrócił  zabawnie oczami , przez co wybuchłam śmiechem. -Wiem , jestem zabawny. - nie zdążyłam nic powiedzieć . - Jesteśmy .- oznajmił , gdy staliśmy jakieś dwa pięć metrów od domku . -Skąd wiedziałeś ? -zapytałam zdziwiona. - Ja wszystko wiem. - poruszał zabawnie brwiami .-Jasne.-zaśmiałam się . - A teraz mów , skąd wiesz.- dodałam szybko. - To pensjonat , mojej mamy.-uśmiechnął sie.Czemu on ciągle , się uśmiecha ? -Dobra , dobra nie chwal się.- szepnęłam i skierowałam sie do drzwi .- To do zobaczenia ! - krzyknął za mną , a kąciki moich ust podniosły się do góry. -Do zobaczenia ! - powiedziałam do siebie. Nacisnęłam na klamkę i weszłam do środka. Zdjęłam cicho buty i popatrzyłam w stronę łóżka. Nie było jej. Łóżko było pościelone , a po chusteczkach nie było śladu. Ruszyłam w stronę kuchni .- Mamo ? - zawołałam cicho , aby nie obudzić Nicka. Mama stała przy blacie i i kroiła pomidory. - Hejka , już wstałaś ? -zapytała z uśmiechem. Po rozmazanym makijażu, poplątanych włosach nie było już śladu , choć nie było mnie może jakieś czterdzieści minut. - Umm ... poszłam biegać , nie mogłam rano spać.-odpowiedziałam podchodząc do lodówki. Odtworzyłam ją i wyjęłam pomarańczowy sok. -I jak się biegało ? - zapytała wrzucając pomidory do miski. -Dobrze.-napiłam sie napoju. Ciekawe czy mi powie.Usiadłam na krzesło i zaczęłam sie jej przyglądać. Miała na sobie swoje ulubione dresy i białą bokserkę , które idealnie na niej leżały. W sumie wszystko na niej leży świetnie.Nie ma co sie dziwić , urodziła mnie w wieku osiemnastu lat. Czasami żałuje , że zniszczyłam jej życie. Odstawiłam butelkę w połowie pełną do lodówki.- Dziś podobno organizują pikniki , pójdziesz z nami ?- postawiła na stół sałatkę .- Pewnie.- odparłam bez zastanowienia się.
Betty 
 Siedziałam na ganku czekając na swoje dzieci. Ptaki śpiewały a mi wydawało się , że wszystko byłoby piękne , gdyby nie te okropne myśli. Ten głos kobiety. Choć nie miałam pewności , czułam to . Czułam zdradę . Wszystko łączyło sie w jedność całość . Jego śluby , zdenerwowanie , brak poczucia winy. Nie wiedziałam jak spojrzeć mu w oczy. Miałam nadzieje , że nie przyjedzie. Gdy o tym myślałam , do oczu napływały mi łzy , ale nie mogłam się rozpłakać. -Kaskader !  krzyknął Nick , skacząc ze schodów. Uśmiechnęłam się do niego , choć było trudno , bo przypominał mi Harrego. Podbiegł do mnie i mocno mnie przytulił . - Idziemy ? - zapytał patrząc na mnie swoimi dużymi oczami . -A Rose ? - odpowiedziałam pytaniem , przeczesując jego włosy . - Stroi się. - przekręcił oczami . - Hmm , a dla kogo ? -zapytałam zdziwiona . -No , właśnie nie wiem. - gdy to powiedział , drzwi sie odtworzyły. Moja córka , stała w sukience w kwiaty . Wyglądała pięknie. - Uuu , ktoś tu się stroi .- zaśmiał sie Nick , a ona popatrzyła na niego ze złością. - Po prostu miałam ochotę założyć tą sukienkę , coś nie pasuje ? - pokazała mu język , a ja się zaśmiałam.-Dobra , idziemy .- wzięłam do ręki koszyk i zaczęłam iść .
-Jeszcze raz ! - krzyczał Nick , gdy Rose wrzucała winogrono do ust. - Mamo , mamo patrz ! - ciągnął mnie za bluzkę. Moja córka pokazała mi i swojemu bratu owoc ,a następnie podrzuciła Go do góry. Gdy juz prawie miała je w buzi , ono zniknęło. - Ej ! - powiedziała , patrząc na chłopaka , który włożył sobie winogrono do ust. -Mogę sie przysiąść ? - zapytał patrząc na mnie , a potem na Rose. Spojrzałam w jej stronę czekając na jej pozwolenie. -Siadaj.-przesunęła się w moja stronę . - Mamo , to jest Zac.- przestawiła mi Go a on wyciągnął do mnie swoją dłoń . Uścisnęłam ją uśmiechając się. - A ty jesteś pewnie Nick .- popatrzył na mojego syna , który sie zawstydził. - Hej , pokazać Ci coś ? - zapytał uśmiechając się. - Patrz , tam ! - pokazał w stronę dużego drzewa , wokół stali ludzie. -Wiesz co tam jest ? - mówił , po czym schylił się do niego i wyszeptał mu coś na ucho . Nick od razu wstał . - Mamo , mogę iść z nim ? - zapytał ze złożonymi rękami. -Ok , ale niech Rose  też idzie.- bedę czuć się bezpieczniej , bo przecież nie znam Go. -Rose? - zwrócił się do niej , ta przekręciła oczami i wstała. -Kaskader ! - krzyknął skacząc i zaczął biec. -Niech pani sie nie martwi.- uśmiechnął sie uroczo , a ja odwzajemniłam uśmiech.
Rose 
 Przecisnęliśmy się przez tłum ludzi , a Zac wziął Nicka na barki. -Co tak wolno ? - zaczęli się śmiać , a ja uznałam to za wyzwanie . Zaczęłam biec , lekko ich popychając.Po chwili , ominęliśmy drzewo , i zaczęliśmy zbiegać z górki . Zac zdjął z siebie mojego brata . - Kaskader ! - krzyczał zbiegając . Nie mogłam przestać się śmiać. Odwróciłam głowę , Zac był coraz bliżej , dlatego przyspieszyłam. Niestety po chwili oderwałam się od ziemi. Głośno pisnęłam . - Zwariowałeś ! - krzyknęłam. Zaczął zbiegać w stronę pomostu , -Jak to zrobisz , to cię zabije ! - powiedziałam mu. - To mnie powstrzymaj .- uśmiechnął się , zwalniając aby Nick mógł nas dogonić .- Wrzucamy ją ? - zaytał się . - Tak ! - krzyknął szybko . Nie ma to jak brat . - Zabije Was ! -zapewniłam. Po chwili , poczułam , ze idziemy po deskach. - Raz ! Dwa ! -zaczęli wspólnie odliczać .- Stop ! - zaprotestowałam . - Pójdźmy na jakiś układ . - zaproponowałam , a chłopak mnie odstawił -Hmm .- Zac oblizał usta .
 
a
 
 -Nie ! Wrzucamy ją ! - kocham swojego brata. - Nie , nie poczekaj...- zaczął sie zastanawiać. -Może , chcesz abym zrobiła coś za ciebie ?-zaproponowałam-Może to i dobry pomysł.- dodał z chytrym uśmiechem , a Nick przekręcił oczami . Był bardzo niecierpliwy. -Pomyślmy. - odwrócił sie do mnie plecami . Zanim się obejrzałam , straciłam równowagę. Nie zdążyłam złapać powietrza. Tak sie przestraszyłam , że nie poczułam , ze woda jest zimna. Machałam nogami , ale nie mogłam się wynurzyć. Leciałam w dół. Traciłam siły , zaczęłam w środku płakać . To koniec. Zamknęłam oczy.
Betty
-Nick , gdzie ?! -krzyknęłam szybko oddychając stojąc na wzgórzu .- Na tamtym pomoście ! - pokazał , a ja zaczęłam biec , jak najszybciej. Rose , proszę Cie , zęby to był jakiś głupi żart. Po chwili byłam na pomoście , a z wody wynurzył sie chłopak , który trzymał w objęciach moja córkę . - Rose ! - krzyknęłam , schylając się w jego stronę . Złapałam ją pod pachami i próbowałam ją wciągnąć , ale nie miałam siły. -Niech sie pani odsunie.- rozkazał Zac , który stał już na pomoście. Wciągnął ją bez problemu i posadził . - Kochanie , Rose .- odgarnęłam jej włosy z twarzy . Chłopak ścisnął jej brzuch. Wyglądała jak marionetka. -Rose.- pisnęłam. Zrobił to jeszcze raz. Woda wyleciała z jej ust , a ona zaczęła kaszleć. Kamień z serca mi spadł.
-Co wy robiliście ?! -krzyknęłam . - Mamo , jak nie wiedziałem , ze ona się nie wynurzy.- Nick , stał koło mnie. - Wrzuciłeś , własną siostrę do wody ?! - nie mogłam się uspokoić. -Jesteście normalni ?! -złapałam sie za włosy. Nie odzywali się. To dla mnie za dużo . -Idziemy.-rozkazałam i złapałam Nicka , za rękę.
Rose.
-Przeszło twojej mamie ? - zapytał , gdy siedzieliśmy w recepcji. -Nie odezwała się do nas , od powrotu.-odpowiedziałam , patrząc na kwiaty. -Przejdzie jej .- szturchnął mnie w ramie. - Zobaczysz.- dodał , a ja smutno się uśmiechnęłam. -Jutro wyjeżdżam. - zaczęłam .- Wiem , szkoda zacząłem Cie lubić. - zaśmiał się , a mnie przeszły dreszcze. Zaczął nucić piosenkę , która leciała w radiu. -Ładnie śpiewasz. - zaśmiałam się  - Umiem , też tańczyć. -wstał i zaczął tańczyć , ze swoją udawaną tancerką. Patrzyłam na niego z poirytowaniem. -Aż tak , żle ? - odwrócił się tańcząc. - Beznadziejnie.-skomentowałam. - Przepraszam Panią , ale Pani beznadziejnie tańczy.- przerwał taniec ze swoją dziewczyną , po czym wyciągnął do mnie dłoń. Złapałam ją , a on podniósł mnie z łatwością . Objął mnie w talii i zaczęliśmy tańczyć. Odwrócił mnie trzy razy , a potem pochylił mnie ku ziemi. Zaczęłam sie śmiać , z jego beznadziejnego tańca. -Jesteś jak wujek , z którym nikt nie chce tańczyć na weselach.- powiedziałam. -Bardzo śmieszne.- serio , tańczy beznadziejnie. -Rose .- zaczął . - Tak ?- próbowałam prowadzić. -Masz może chłopaka ? -niestety to wybiło mnie z rytmu. - Skąd te pytanie ? - trochę się zestresowałam. - Bo ten koleś dziwnie , się na nas patrzy.-odwrócił się , tak , ze teraz ja stałam przodem do drzwi. -Tata ? -oderwałam sie od chłopaka. -Co ty tu robisz ? - zapytałam , podchodząc do niego. -Też miło Cię widzieć-odpowiedział stawiając torbę , na ziemi. -Umm , miałeś być jutro.- zupełnie się Go tutaj nie spodziewałam. - Z resztą , nie ważne . Zaprowadzę Cię do domku.-nie dopuściłam Go do głosu. -Dobry wieczór.- powiedział Zac , a ja pokręciłam przecząco głową. Już nie żyje. -Nie wiadomo , czy taki dobry.-odpowiedział mój tata. -Pa Zac.-pożegnałam się z nim i ruszyłam do naszego domku. Gdy szliśmy po ścieżce , tata w ogóle się do mnie nie odzywał.- Więc , dlaczego przyjechałeś dziś ? - próbowałam rozluźnić atmosferę. -Ponieważ , muszę Was pilnować.-odpowiedział. -Kto by pomyślał , że gdy raz nie będę mnie z wami , prawie sie utopisz.- Nick. Musiał do niego zadzwoń. - Ale jak widzisz , nic mi nie jest.-igram z ogniem , nie odezwał się , ponieważ staliśmy już przed schodami. Weszłam po nich jak najszybciej , aby nie zaczynać z nim rozmowy. - Mamo ! - krzyknęłam otwierając drzwi. Rozejrzałam się do salonie , ale nikogo nie było .- Nick ?-weszłam do pokoju. - Gdzie oni są .. - powiedziałam do siebie , gdy tata położył walizkę na ziemi. -Pewnie poszli na spacer , jest tu naprawdę pięknie.- poczułam się trochę nieswojo w jego towarzystwie. - Pójdę ich poszukać , idziesz ze mną ? - zapytał z powagą i poirytowaniem. -Nie.- odpowiedziałam szybko , lekko zła . Nic nie odpowiedział tylko wyszedł. Harry
-Kaskader ! -odwróciłem sie natychmiast , kiedy usłyszałem głos Nicka. Rozejrzałem się i dostrzegłem Betty i naszego syna , siedzących na pomoście. -Mamo , patrz ! - śmiał się i wyrzucał w górę piasek. Uśmiechnąłem się na ten widok. Zeskoczyłem z ostatniego kamienia i zacząłem biec . Po chwili , Nick mnie zobaczył , przez co oboje sie uśmiechnęliśmy. -Tata ! - wstał i ruszył w moją stronę. -Jak mój kaskader przytył !. - podniosłem Go i udawałem , że nie mogę Go utrzymać. -Tak ? - pisnął a ja pocałowałem Go w czoło . -Cześć .-powiedziałem do Betty , która siedziała odwrócona na pomoście. Spojrzała na mnie z udawanym uśmiechem .- Hej.- schyliłem się , żeby ja pocałować , ale szybko przekręciła głowę .
Betty 
-Rose ! - krzyknęłam wkładając ostatnią walizkę do bagażnika. Popatrzyłam w jej stronę . Stała z uśmiechem , rozmawiając z tym chłopakiem. Niezbyt za nim przepadam , ostatnio sie popisał swoją głupią zabawą , a moja córka prawie się utopiła . -Jedziemy ! - krzyknęłam a ona ruszyła w naszą stronę . Usiadłam na siedzeniu , nawet nie patrząc na Harrego . - Betty ... - zaczął . - Zapięci ? - zapytałam odwracając się do dzieci . - Tak .- uśmiechnęli się oboje , chciałam odwzajemnić uśmiech , ale nie umiałam. -To jedziemy.-szepnęłam. Mój mąż odpalił samochód i ruszył , gdy tylko wyjechaliśmy z pensjonatu Rose zaczęła próbować naprawiać swój telefon , a Nick patrzył uważnie co ona robi. W pewnym momencie poczułam rękę Harrego na moim udzie . Szybko ją odepchnęłam. - Rose , co jest ? -zapytał zdezorientowany. Nie odezwałam się tylko zamknęłam oczy. Chciałam zasnąć , ale nie umiałam. W radiu minęły już jakieś z cztery piosenki , a ja dalej się męczyłam . Ostatnie czego chce , to siedzieć koło niego . Zaśnij , dasz radę. - Naprawione ! - krzyknął Nick .- Szybka jest nadal zbita , ale da sie Go używać .- poprawiła Go Rose. Znów zamknęłam oczy , ale nie na długo. -Tato ? -zaczęła Rose. - Tak ? - skręciliśmy w stronę autostrady. -Gdzie byłeś , dzień przed moim występem ? -zadała to pytanie , a ja zaczęłam sie przysłuchiwać. Harry złapał mocniej kierownice . -U kolegi. - w pewnością kłamie .-Tak ?! Ciekawe ! Mówił Ci ktoś kiedyś , ze jesteś dupkiem ?! - podniosła swój ton. Odwróciłam sie w jej stronę .-Rose ! - krzyknęłam zdziwiona. -No co ?! Chcesz wiedzieć , co zrobił twój mąż ?! Pobił mojego byłego chłopaka ! - była całą czerwona . Popatrzyłam na Harrego. - Należało mu się. - powiedział złośliwie. -Należało ?! Oszalałeś ?! Jesteś chory , powinieneś się leczyć na głowę ! -Harry niezbyt dobrze reaguje na takie słowa. -Co powiedziałaś gówniaro ?!-odwrócił się na chwilę w jej stronę , po czym znów spojrzał na drogę. -Przestańcie ... - zaczęłam . - Ja jestem gówniarą ?! -była okropnie zdenerwowana. -Ty jesteś pieprzonym gnojem ... - zaczęła , a Harry odwrócił sie w jej stronę. -Tato... - zaczął tym razem Nick . - Czego ?! -krzyknął . -Boje się tego samochodu. - pokazał na tir przed nami. -Harry ! - krzyknęłam 
Selena 
-Popcorn ? -krzyknęłam z kuchni do mojej mamy. - Tak , poproszę ! - uśmiechnęłam się i wsypałam Go do miski . W podskokach ruszyłam w jej stronę . Usiadłam koło niej , i wtuliłam się w nią. -Co oglądamy ? - zapytałam .- A na co masz ochotę ? - pogłaskała mnie po głowie. - Lecimy po kanałach ? -zaśmiałam się. - To co lubimy najbardziej. - wrzuciłam popcorn do ust. -Poczekaj ... -wyrwałam jej pilot . -Sel kochanie , to wiadomości , przecież ich nienawidzisz .- zaśmiała się , a ja podeszłam do ekranu. -Poważny wypadek na autostradzie , jak podają informacje ze skutkiem śmiertelnym. -mówił dziennikarz , a moje serce się zatrzymało . - Selena ? -podeszła do mnie mama . Łzy zaczęły spływać mi po policzkach . - Mamo ... to samochód Betty i Harrego .- spojrzałam na zmiażdżone auto . Po chwili kamera przeniosła się misia , który leżał na ulicy. -Betty ...- nie mogłam oddychać .
 

1 komentarz:

  1. Cześć, pomagam jednej dziewczynie zdobyć czytelników. Ta historia jest o nowym serialu "Soy Luna". Uwielbiam czytać tą historię i moim zadaniem jest naprawdę jest uniwersalna. Nawet jak historia nie przypadnie Ci do gustu prosiłabym abyś skomentowała choć jeden rozdział i dodała się do obserwatorów :)


    BLOG LIVI : http://story-by-livia.blogspot.com

    Mam nadzieje że pomożesz ��

    OdpowiedzUsuń