Selena.
-Kurwa. - szepnęłam odwracając się. Zaraz zwariuje. -Proszę się odsunąć.-Poczułam
, że ktoś mnie odsuwa. Ratownik medyczny , odpychał wszystkich dookoła ,
ponieważ za nim jechał wózek. -Gdzie ja jestem ?! -od razu poznałam ten
zrozpaczony głos. -Rose ! - chciałam do niej podbiec , ale ratownik mi
na to nie pozwolił. -Ciociu ! -krzyknęła płacząc. Chciała złapać mnie za
rękę , ale odjechała. Twarz miała spuchniętą i całą we krwi. Mój oddech
przyspieszył. -Jestem jej ciocią ! - próbowałam ich dogonić. -Pacjentka
jest w bardzo złym stanie , proszę jej nie dotykać ! -powiedział
zdenerwowany mężczyzna. -Ciociu , musisz znaleźć mamę , Nicka i tatę
..proszę .-jeszcze nigdy nie widziałam jej tak zrozpaczonej. -Podajcie
jej coś na uspokojenie.-przerwał lekarz. -Dalej nie może pani iść z
nami.-wjechali przez drzwi z napisem ,,sale operacyjne''-O
Boże ... -złapałam się za czoło . To nie może być prawda. Selena weź się w garść ! Odwróciłam się i wyjęłam telefon. Miałam 10 nieodebranych
połączeń od mamy . Od razu wykręciłam jej numer. Po pierwszym sygnale
odebrała . -Selena , gdzie jesteś ?! -była bardzo niespokojna. -Przy
wejściu na sale operacyjne .- płakałam , i nie mogłam się uspokoić.
-Spokojnie , za 40 minut będę .- powiedziała i się rozłączyła. Odłożyłam
telefon i oparłam się o ścianę, po której zjechałam w dół. Nie mogę w to
uwierzyć ... to musi być jakiś zły sen. Powinnam szukać Betty Harrego i
Nicka , ale nie mogę zostawić Rose. -Proszę
.- podniosłam głowę do góry i ujrzałam faceta , który próbował mi pomóc
przy recepcji. Wzięłam od niego kubek z wodą i się napiłam . Ciecz
zaspokoiła moje pragnienie i trochę mnie uspokoiła.-Dziękuję .-
podziękowałam wstając. -Nie ma sprawy.-uśmiechnął się ze współczuciem .
-Przepraszam , ale muszę iść ...-zrobiłam krok , ale zatrzymał mnie
łapiąc za ramię. - Mogę Ci pomóc .-stwierdził. Popatrzyłam na niego
niezrozumiale.-Jestem
lekarzem . - zaczął iść . -Dowiem się czegoś na temat twojej
przyjaciółki .- od razu ruszyłam za nim ,nic nie mówiąc. Serce mi biło jak
oszalałe. Po chwili staliśmy pod gabinetem lekarskim.-Poczekaj tu ,
zaraz się wszystkiego dowiem. Imię nazwisko twojej przyjaciółki.-patrzył
na mnie ze skupieniem . -Betty Styles , i jej maż Harry i syn Nick i
Rose córka.- mówiłam szybko. Odtworzył drzwi i zniknął w pokoju
,zamykając za soba wejscie.Podniosłam głowę do góry i zamknęłam oczy. -Błagam.- złożyłam dłonie jak do modlitwy. Betty , gdzie ty jesteś ?
Betty
Rzuciłam
plastikowy patyczek na ziemie i zakryłam ręką usta , aby Rose nie
usłyszała mojego płaczu. Nie mogę uwierzyć , że jestem znów w ciąży .
Każda normalna matka , kobieta byłaby szczęśliwa ,ale nie ja ... Jak my
sobie teraz poradzimy ?! Tu nie chodzi o pieniądze , ponieważ mamy ich
pod dostatkiem . Ja nie dam rady bez Harrego ... Zacisnęłam mocno
powieki. Odtworzyłam szybko oczy kiedy usłyszałam krzyk dziecka. Byłam w
jasnym pomieszczeniu. - Mamo ! - piszczało , a ja nie mogłam nic
powiedzieć .Nie potrafiłam. -Mamo ... - jęczało. Łzy leciały mi z oczu
niezwykle szybko. -Mamo .. dlaczego mnie zostawiasz ?! -głos się załamał
.
Selena.
Moja
mama siedziała koło mnie głaszcząc mnie po głowie. Niestety niczego
ciekawego się nie dowiedziałam , ponieważ Betty , Harrego i Nicka nie
było w tym szpitalu. Jeszcze nigdy się tak nie stresowałam. Siedziałam
teraz pod salą operacyjną , gdzie była operowana Rose.-Selena , kochanie
chyba już czas zadzwonić do ich rodziny.-zaproponowała moja mama , a ja
posłusznie sięgnęłam po telefon i wykręciłam numer do Zendaya. Po
trzech sygnałach odebrała.
Zendaya
-Przestań
! - zaśmiałam się , gdy David nie przestawał mnie całować po szyi. - To
łaskocze ! - pisnęłam. -Mówisz żebym przestał , ale tak na prawdę tego
nie chcesz. - stwierdził zgodnie w prawdą , składając mi pocałunek na
ustach. Już miałam Go odwzajemnić , ale zadzwonił mój telefon. -Kochanie
, dziś ostatni dzień naszego urlopie w Angli , nie odbieraj . - prosił
zrezygnowany. -Musimy się rozluźnić przed długim lotem .- poruszył
zabawnie brwiami , a ja sięgnęłam po telefon . -Odbiorę , to tylko chwilka. -Nacisnęłam zieloną słuchawkę ,
zanim zdążył zaprotestować. -Hej Selena , co tam słychać ? - zapytałam i
popatrzyłam jak David robi zeza , przez co się zaśmiałam. -Selena ?
-zapytałam ponownie. -Hej.-usłyszałam drżący głos mojej koleżanki. Od
razu zrzuciłam z siebie mojego męża. -Selena , co się stało ? -usiadłam
na łóżku. Ta pociągnęła nosem.-Betty , Harry i dzieci mieli wypadek.
-rozpłakała się , a moje serce zamarło złapałam się za usta i
popatrzyłam na poważnego już Davida. On zabrał mi telefon i włączył na
głośnik. -Dobry wieczór , z tej strony mama Seleny .-Selena
nie jest w stanie rozmawiać , Pani brat miał poważny wypadek.- to nie
może być prawda. -Co z nimi ? - zapytałam przerażana , gdy usłyszałam
płacz Seleny . - Dziewczyna jest teraz operowana , ale nie jesteśmy
rodziną . Nic nie wiemy.- wytłumaczyła kobieta. -Gdzie jesteście
?-zapytał David. -Szpital imienia Tomasa.-odpowiedziała szybko . - Zaraz
tam będziemy .- mój mąż się rozłączył - Zbierz dzieci , a ja wyjadę
samochodem. - rozkazał , a ja od razu pobiegłam do naszej córki i
naszego syna , którzy oglądali telewizje w pokoju hotelowym.
-Cassie.-szepnęłam , a ona od razu się odwróciła z uśmiechem . Pokazałam
jej ręką aby do mnie podeszła. Zerwała sie z kanapy i szybko do mnie
podbiegła. -Mamo , co się stało ? - spytała zaniepokojona. - Wujek ,
ciocia i dzieci mieli wypadek , bardzo poważny nie wiemy co z nimi .-
powiedziałam prawdę , a Cassie zaszkliły się oczy . - Idz się szybko
ubierz , ale nie mów nic mu .- złapałam jej twarz w ręce a ona
przytaknęła. Pocałowałam ją w czoło , i ruszyłam w stronę Edda . -Ed ,
jedziemy . - rozkazałam. -Gdzie ?! Co ? Zaraz leci film , na który
czekałem dwa tygodnie !-zbuntował się. -Ubieraj się ! - krzyknęłam , a
ten rzucił pilotem i poszedł się ubierać. Ruszyłam za nim , próbując
nie wymyślać najgorszych scenariuszy. Będzie dobrze , musi być ...
-Kim
Pani jest ?- zapytał mnie lekarz . - Siostrą. - odpowiedziałam szybko ,
ściskając rękę Davida.-Dowód .- rozkazał a ja zaczęłam Go szukać w
torbie .Na szczęście , bardzo szybko go znalazłam . -Proszę. -podałam i
odwróciłam się w strone dzieci. Cassie szła w naszą stronę , a Edd
siedział na fotelu , obserwując ludzi. - I jak ? - zapytała drżącym
głosem . -Rose Styles , jest w sali numer 110 , operowana jeszcze .-
powiedział a moje serce się ścisnęło. - Ile to już trwa ? -zapytałam
szybko . -2 godziny z tego co widzę. - przekładał jakieś kartki, patrząc co chwila w monitor . David
ścisnął moją rękę . - Mamo , pójdę tam .- stwierdziła Cas. - Dobrze ,
leć jak będziesz coś wiedziała to dzwoń .- pocałowałam ją w czoło , a
ona pobiegła.
Cassie.
Szukałam
sali cała się trzęsąc. Rose , proszę nie rób czegoś głupiego. Jesteś
silna , dasz radę. Łzy spływały mi po policzkach , ale nawet ich nie
ścierałam. -Cassie ? -usłyszałam i od razu się odwróciłam. Podbiegłąm do
niej , a ona złapała mnie za ramiona. -I jak ? - zapytałam szybko.
-Jeszcze ją operują ,ale zobaczysz będzie dobrze.- uśmiechnęła się do
mnie ,po czym mnie przytuliłam. Miała przekrwione oczy , a policzki
wilgotne od łez. -Oby. - szepnęłam wtulając się w jej sweter.
-Musi.-stwierdziła szybko.
-Cassie. -usłyszałam jak przez mgłę. Miałam zamknięte oczy , po chwili przypomniałam sobie gdzie jestem . Szybko je otworzyłam , mrugając kilka razy z powodu ostrego światła . Selena pomogła mi wstać. Spojrzałam w stronę sali, która była otwarta. Na korytarzu stała pielęgniarka , która trzymała drzwi. Po chwili zaczął wyjeżdżać wózek. Rose miała spuchniętą twarz ,na której były rurki , wchodzące jej do nosa. Była przykryta pod same pachy , a na klatce piersiowej były przyklejone jakiej naklejki. Koło niej jechała jakaś maszyna , na której stał monitor pokazujący bicie serca. Gdy tylko to zobaczyłam , kamień spadł mi z serca. -Rose. - podeszłam do niej, łapiąc za wózek. -Kim Pani jest ? - zapytał mężczyzna z białym fartuchu. -Jej kuzynką. - wyjaśniłam , idąc koło wózka. -Gdzie ją teraz zabieracie ? - zapytałam , wycierając łzy. -Do pokoju , mogę z Panią porozmawiać ? - zapytał , a ja oderwałam się od wózka. -Selena , idz z nią . Zaraz do Was dojdę. -spojrzałam w stronę Seleny, która tylko kiwnęła głową. Gdy tylko wózek znikł mi z oczu , lekarz spojrzał na mnie ze współczuciem, a ja poczułam że żołądek mi podszedł do gardła . -Co z nią ? - zapytałam , czując kolejną falę łez. -Będzie żyła.- gdy to powiedział ,trochę się uspokoiłam. -Ale inaczej. -dodał , a ja popatrzyłam na niego niezrozumiale . -Musieliśmy amputować jej nogę .-dokończył , a ja złapałam się za usta. Pokręciłam przecząco głową , robiąc jeden krok w tył. Jak można amputować nogę baletnicy ?!
Zendaya
Patrzyłam przez szybę na Harrego, który leżał na łóżku. Nie mam pojęcia co mu jest. Przed chwilą Go tu przywieźli z bloku. Dlaczego znów mi to zrobiłeś ? Nie chce powtórki z rozrywki . Najpierw rodzice , ale teraz nie będziesz Ty . Nie pozwolę Ci. -Przepraszam... - zatrzymałam lekarza , który wyszedł od mojego brata. -Kiedy on się obudzi ? -zapytałam trzęsąc się. -Nie umiem pani odpowiedzieć na to pytanie , przepraszam , ale muszę iść na blok operacyjny.-odpowiedział i skierował się bardzo szybko w kierunku drzwi. Zaraz tu przyjdę , a Ty masz już sie obudzić. -Proszę. -szepnęłam i skierowałam się pod sale operacyjną, gdzie była Betty.
David
Edd siedział na przeciwko mnie bardzo zaniepokojony. Obgryzał paznokcie i machał nerwowo nogami. - Hej. -ukucnąłem przed nim i pocieszająco sie uśmiechnąłem. -Kochanie , wszystko będzie dobrze. -mój syn popatrzył na mnie swoimi szklanymi oczami ,i nic nie odpowiedział. -Edd , myśl pozytywnie ... -przerwałem , ponieważ sam nie wierzyłem w to co mówię. -Musi być dobrze . -szybko wstałem i złapałem się za włosy , które lekko pociągnąłem . Wypuściłem powietrze z ust i oparłem się o ścianę rękoma , spuszczając głowę. -Kurna musi. -syknąłem zdenerwowany a w tym momencie , drzwi od sali operacyjnej sie odtworzyły. Wyszła z nich pielęgniarka, która trzymała drzwi. Z sali wyjechał wózek , na którym leżała , zupełnie nie podobna do siebie Betty. -Co z nią ? - zapytałem szybko podchodząc do niej. -Proszę , zawieść ją do sali.- zignorował mnie lekarz. -Kim Pan jest ? -zapytał mnie. -Szwagrem .-odpowiedziałem szybko i złapałem mojego syna za rękę. -Możemy pójść do gabinetu ?- zaproponował , a ja od razu sie zgodziłem , próbując zachować spokój.
Upuściłam telefon ... czułam , że łzy same nabierają mi się do oczu. Podniosłam moje urządzenie prawie zdeptane przez osoby , które tańczyły w rytm muzyki. Musiałam jeszcze raz popatrzeć na to zdjęcie... Samochód zupełnie rozwalony ... i napis ... ,,6 osób poważnie rannych , nie wiadomo czy ze skutkiem śmiertelnym '' Podniosłam głowę do góry i spojrzałam w stronę Maxa. Przepchałam sie przez tłum. Max grał z wielkim skupieniem na twarzy. W chwili kiedy chciałam , żeby przestał muzyka ucichła a na sali było słychać oklaski. Spojrzał na mnie poważnie ... on nigdy sie nie uśmiechał. Zmarszczył czoło kiedy zobaczył moja twarz. Tak strasznie Go kochałam , ale bez wzajemności ... Zszedł ze sceny i ruszył w stronę swojej garderoby . Nawet nie podszedł do mnie i nie zapytał czy wszystko w porządku. Ale przyzwyczaiłam się ... Ominęłam tłum ludzi i szłam za nim . Odwrócił się i spojrzał na mnie z poirytowaniem , co naprawdę zabolało . Szłam dalej. A on przyspieszył . Podbiegłam i złapałam Go za kurtkę. - Kurna czego chcesz ?! -krzyknął a ja lekko podskoczyłam . Nic nie mówiąc podałam mu swój telefon. Wziął go do ręki i zaczął czytać. Po chwili oddał mi urządzenie i zaczął biec .
David
Edd siedział na przeciwko mnie bardzo zaniepokojony. Obgryzał paznokcie i machał nerwowo nogami. - Hej. -ukucnąłem przed nim i pocieszająco sie uśmiechnąłem. -Kochanie , wszystko będzie dobrze. -mój syn popatrzył na mnie swoimi szklanymi oczami ,i nic nie odpowiedział. -Edd , myśl pozytywnie ... -przerwałem , ponieważ sam nie wierzyłem w to co mówię. -Musi być dobrze . -szybko wstałem i złapałem się za włosy , które lekko pociągnąłem . Wypuściłem powietrze z ust i oparłem się o ścianę rękoma , spuszczając głowę. -Kurna musi. -syknąłem zdenerwowany a w tym momencie , drzwi od sali operacyjnej sie odtworzyły. Wyszła z nich pielęgniarka, która trzymała drzwi. Z sali wyjechał wózek , na którym leżała , zupełnie nie podobna do siebie Betty. -Co z nią ? - zapytałem szybko podchodząc do niej. -Proszę , zawieść ją do sali.- zignorował mnie lekarz. -Kim Pan jest ? -zapytał mnie. -Szwagrem .-odpowiedziałem szybko i złapałem mojego syna za rękę. -Możemy pójść do gabinetu ?- zaproponował , a ja od razu sie zgodziłem , próbując zachować spokój.
Upuściłam telefon ... czułam , że łzy same nabierają mi się do oczu. Podniosłam moje urządzenie prawie zdeptane przez osoby , które tańczyły w rytm muzyki. Musiałam jeszcze raz popatrzeć na to zdjęcie... Samochód zupełnie rozwalony ... i napis ... ,,6 osób poważnie rannych , nie wiadomo czy ze skutkiem śmiertelnym '' Podniosłam głowę do góry i spojrzałam w stronę Maxa. Przepchałam sie przez tłum. Max grał z wielkim skupieniem na twarzy. W chwili kiedy chciałam , żeby przestał muzyka ucichła a na sali było słychać oklaski. Spojrzał na mnie poważnie ... on nigdy sie nie uśmiechał. Zmarszczył czoło kiedy zobaczył moja twarz. Tak strasznie Go kochałam , ale bez wzajemności ... Zszedł ze sceny i ruszył w stronę swojej garderoby . Nawet nie podszedł do mnie i nie zapytał czy wszystko w porządku. Ale przyzwyczaiłam się ... Ominęłam tłum ludzi i szłam za nim . Odwrócił się i spojrzał na mnie z poirytowaniem , co naprawdę zabolało . Szłam dalej. A on przyspieszył . Podbiegłam i złapałam Go za kurtkę. - Kurna czego chcesz ?! -krzyknął a ja lekko podskoczyłam . Nic nie mówiąc podałam mu swój telefon. Wziął go do ręki i zaczął czytać. Po chwili oddał mi urządzenie i zaczął biec .
Znów ... przerażenie na twarzy , gniew i łzy . Ten widok jest widoczny prawie codziennie. Miał na sobie czarne rurki z dziurami , oraz dżinsową kurtkę. Popatrzył w moją stronę , a ja od razu się zarumieniłam . Podbiegł szybko. -Rose Styles .-warknął zdenerwowany , aż podskoczyłam. Szybko wpisałam imię i nazwisko. -Sala numer 209.- odpowiedziałam posłusznie . Od razu ruszył w stronę pokoju. Patrzyłam na niego jak zaczarowana , dopóki nie poczułam silnego bólu w ręku. - Laska ! Cos ty zrobiła ?! Nawet nie wiesz czy jest z rodziny ! - krzyknęła moja koleżanka , która robiła coś w komputerze .
Harry
Silny ból rozniósł się po mojej głowie. Chyba to będzie najgorszy kac w moim życiu. Chciałem otworzyć oczy , ale jasne światło mi na to nie pozwoliło . Kurna . Za drugim razem mi się udało. Pierwsze co zobaczyłem to biały sufit. Następna była Cassie. -Cass ? Co Ty tu ... -nie dokończyłem , ponieważ zobaczyłem na swoim ręku gips. -Gdzie ja ... -zacząłem , ale nie mogłem ruszyć głową. -Cassie ! -krzyknąłem zdenerwowany. -Harry , spokojnie.-poczułem , że łapie mnie za dłoń. -Mieliście wypadek. -oznajmiła a ja w jednej sekundzie sobie wszystko przypomniałem. To nie kac ... Ten tir ... -Cassie , co z Betty i dziećmi ? - spojrzałem przestraszony na jej twarz. Otworzyła lekko usta , teraz dopiero zauważyłem , że płakała. -Jest wszystko w porządku , odpoczywaj .- uśmiechnęła się smutno. -Kurwa , czy ktoś może mi powiedzieć co jest z moja rodziną ?! -krzyknąłem przestraszony. -Jest wszystko okey , Betty leży w sali obok , a dzieci ... na dziecięcym oddziale. -moje serce biło coraz szybciej. Zacząłem płakać ... Jeszcze nigdy w życiu tego nie robiłem. -Harry. - moja siostra wytarła łzę na moim bolącym policzku. -Ja mogłem .. zabić . - powiedziałem zrozpaczony. - Czy z nimi wszystko w porządku ? -zapytałem z nadzieją i okropnym wyrzutem sumienia. Cassie popatrzyła na mnie ze łzami w oczach i pokręciła przecząco głową, a ja poczułem pewną pustkę. Pustkę , którą ostatni raz poczułem w dniu śmierci moich rodziców.
Max
Harry
Silny ból rozniósł się po mojej głowie. Chyba to będzie najgorszy kac w moim życiu. Chciałem otworzyć oczy , ale jasne światło mi na to nie pozwoliło . Kurna . Za drugim razem mi się udało. Pierwsze co zobaczyłem to biały sufit. Następna była Cassie. -Cass ? Co Ty tu ... -nie dokończyłem , ponieważ zobaczyłem na swoim ręku gips. -Gdzie ja ... -zacząłem , ale nie mogłem ruszyć głową. -Cassie ! -krzyknąłem zdenerwowany. -Harry , spokojnie.-poczułem , że łapie mnie za dłoń. -Mieliście wypadek. -oznajmiła a ja w jednej sekundzie sobie wszystko przypomniałem. To nie kac ... Ten tir ... -Cassie , co z Betty i dziećmi ? - spojrzałem przestraszony na jej twarz. Otworzyła lekko usta , teraz dopiero zauważyłem , że płakała. -Jest wszystko w porządku , odpoczywaj .- uśmiechnęła się smutno. -Kurwa , czy ktoś może mi powiedzieć co jest z moja rodziną ?! -krzyknąłem przestraszony. -Jest wszystko okey , Betty leży w sali obok , a dzieci ... na dziecięcym oddziale. -moje serce biło coraz szybciej. Zacząłem płakać ... Jeszcze nigdy w życiu tego nie robiłem. -Harry. - moja siostra wytarła łzę na moim bolącym policzku. -Ja mogłem .. zabić . - powiedziałem zrozpaczony. - Czy z nimi wszystko w porządku ? -zapytałem z nadzieją i okropnym wyrzutem sumienia. Cassie popatrzyła na mnie ze łzami w oczach i pokręciła przecząco głową, a ja poczułem pewną pustkę. Pustkę , którą ostatni raz poczułem w dniu śmierci moich rodziców.
Max
-Gdzie ona jest ?! - krzyknąłem w stronę Cassie , która płakała. Pokazała w stronę pokoju , a ja od razu wszedłem do środka. -Co Pan tu .. - zaczęła pielęgniarka , kiedy spojrzałem przez duże szklane drzwi , za którymi leżała moja Rose. Wyglądała strasznie pod tymi wszystkimi kabelkami. Twarz miała poobijaną jakby ktoś ją pobił. -Proszę skąd wyjść !- popatrzyłem w stronę małej blondynki i szybko wyszedłem , zostawiając Rose , przy której siedziała jej ciotka. -Cassie. -zwróciłem się do dziewczyny , a ta popatrzyła w moja stronę . Wstała , podeszła i przytuliła mnie. Odwzajemniłem uścisk. -Co z nią ? - zapytałem bliski łez. -Max , ona już nigdy nie zatańczy.- rozpłakała się a ja mocniej ją przytuliłem i zacisnąłem powieki .-Tato ...- oderwała się ode mnie , a ja odwróciłem się. Jej ojciec szedł w naszą stronę , ze złami w oczach. Nic nie mówił . - Tato !- krzyknęła Cas z przerażeniem.
Komentujemy !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz