Nie odpowiedział tylko zaczął krzyczeć , strasznie głośno ludzie się gapili , akurat teraz przyszło ich więcej . - Zamknij się . - powiedziałam przez zęby . On nie zwracał na mnie uwagi dalej krzyczał . Szybko się odwróciłam i zaczęłam iść i udawać ,że go nie znam . Szłam sobie powoli , ale ten zaczął iść w moją stronę dalej krzyczeć. Zobaczył ,że go ignoruję więc przyspieszył i zaczął robić kółka wokół mnie i krzyczeć . Ludzie śmiali się . Zrobiłam się cała czerwona , ale szczerze mówiąc śmieszyło mnie to .W końcu złapałam go za nadgarstek i pociągnęłam . Dalej krzyczał . - Zamknij się ,powiem Ci ! - krzyknęłam . Przestał , ulżyło mi . - Chciałam wyjechać , bo pokłóciłam się z ojcem - powiedziałam . Nie płacz Betty ! - No wiesz w końcu niecodziennie widzisz swoje dziecko w więzieniu ? Co nie ?- powiedział śmiejąc się . Spojrzałam na niego poważnie . - Ty nic nie rozumiesz - powiedziała cicho .

Od razu przypomniałam sobie jego słowa ,,Jesteś beznadziejna '' ,, Dobrze ,że twojej tu matki nie ma . Dobrze ,że nie widzi co się z tobą stało . Dobrze ,że nie musi teraz patrzeć na ciebie''Pojedyncze łzy spływały po moim policzku rozmazują tusz . - Bije cię ? - spytał Harry . - Co ? ! Nie ! -powiedziałam szybko . - A z resztą uciekła bym . - powiedziałam cicho . Harry spojrzał na mnie . - Hej nie płacz piękna . - powiedział wycierając swoją ręką kroplę łzy . Lekko się uśmiechnęłam . Odwzajemnił uśmiech .- Dlaczego tu przyjechałeś ? Skąd wiedziałeś ,że tu będę ? - spytałam patrząc mu prosto w oczy . Miał takie piękne zielone tęczówki .- Przepraszam ,że cię wtedy zostawiłem . Chciałem Cię przeprosić . - powiedział . - Śledziłeś mnie ? -spytałam z uśmiechem . - Może ... - powiedział . Zaśmiałam się . - Masz piękny uśmiech . - powiedział nie odrywając ode mnie wzroku . - Każdej dziewczynie dajesz takie komplementy ? - zaśmiałam się . Lekko się uśmiechną patrząc na moje usta . Za padła cisza . Lekko się schylił . O boże Betty zrób coś ! - Um .. która to godzina ?. - spytałam . - Um ... 15 chodźmy- powiedział . - Gdzie ? - spytałam . - No chyba nie do twojego domu . Nie martw się nie zabije cię . - powiedział i złapał mnie za rękę . Po godzinie byliśmy w jego domu . - Tu będzie twój pokój - powiedział pokazując mi mały szary pokój . Było tu nawet przyjemnie . Duże dwuosobowe łóżko stało na środku pokoju z czarną pościelą . - Podoba się ? - spytał się . - Nie jest źle . - odpowiedziałam . Betty idiotko masz szczęście ,że wo-gulę cię przyjął . - Znaczy jest świetny ! - krzyknęłam z uśmiechem . Zaśmiał się. - Rozgość się a ja przygotuję coś na obiad . Wyszedł z pokoju zostawiając mnie samą w pokoju . Położyłam moją torbę na łóżku i przebrałam się w dresy i czarną bokserkę . Wyjęłam z kieszeni telefon . Mam 13 nieodebranych połączeń od Laury i 5 od ojca i jedno od cioci Lucy .Szybko wybrałam jej numer i zadzwoniłam . Pierwszy sygnał drugi trzeci . - Betty kochanie to ty ? - spytała . Jej głos przypominał mi mamę . Ciocia Lucy to jej siostra . - Ciociu ... - załamałam swój głos . - Bet gdzie jesteś ? -spytała spokojnym głosem . - Dzwonił do ciebie ojciec ? - spytałam szybko . - Tak . - odpowiedziałam . - Ciociu on powiedział ,że jestem beznadziejna ... i - popłakałam się . - Kochanie , powiedziałam ,że jeśli przyjedziesz do mnie to do niego zadzwonię . - powiedziała . - Ale nie zrobię tego musi trochę pocierpieć . Powiedz mi tylko czy jesteś bezpieczna ? - Co mam jej powiedzieć ? - Tak . - powiedziałam . - Betty chodź obiad . - zawołał Harry . - A Betty ma chłopaka . - zaśmiała się moja ciocia . Jak na moją ciocię była dobrą przyjaciółką . - Ciociu przestań . - powiedziałam ocierając łzy z policzka . - Kochanie nic mu nie powiem , ale będę do ciebie dzwonić codziennie . - powiedziała . - Dobrze , lecę pa . - powiedziałam . - Pa - rozłączyła się . Rzuciłam telefon na łóżko i wyszłam za drzwi . - Harry ? - zawołałam . Nic nie odpowiedział . Nagle poczułam duże ręce na mojej tali . Podskoczyłam ze strachu . - Nigdy tak nie rób . - powiedziałam rumieniąc się . - Chodź - powiedział prowadząc mnie do kuchni . Kuchnia była mała , ale bardzo ładna . Na stole leżała zupka chińska w misce . Zaśmiałam się . - Co cię tak śmieszy ? - spytał . - Usiądź- powiedział a sam usiadł po drugiej stronie stołu . Usiał i patrzył się na mnie . - Piękna jesteś ! - powiedział patrząc na mnie . Zawstydziłam się . - Przestań . - powiedziałam zrzucając miskę z zupą . - O boże przepraszam . - szybko wstałam niestety na szkło . - Auć . - syknęłam . - Oj Betty . - powiedział Harry biorąc mnie w talii . Podniósł mnie i wyszedł z kuchni , wszedł ze mną do łazienki i posadził na blacie w łazience . Wyjąc plaster , pęsetę i wodę utlenioną . - O nie .- powiedziałam cicho . Lekko się uśmiechną . Wziął pęsetę i wyjął kawałek szkła po czym od razu polał ranę wodą . - Auć . - krzyknęłam . Nałożył mi plaster . Chciałam już zejść , ale zatrzymał mnie rękami na moich biodrach . Patrzył w moje oczy . Też patrzyłam na niego . Lekko się schylił , dzieliły nas jakiś milimetr . - Piękna jesteś . - powiedział . Zatykając przestrzeń między nami . Czułam w brzuchu motyle . Całował mnie a ja nie odwzajemniałam pocałunku . Poczułam jak ugryzł mnie w usta . Z jękiem otworzyłam je a on szybko wszedł z językiem w moje usta . Zaczęłam odwzajemniać pocałunek . Jego ręce powędrowały na moje pośladki . Mocno je ścisną przez co jęknęłam .Poczułam jak łapie mnie za biodra i podnosi nie odrywając pocałunku . Poczułam ,że wchodzimy do jakiegoś pokoju .Dalej się całowaliśmy . Podszedł do łóżku , położył się na mnie i zaczął powoli zjeżdżać pocałunkami w dół . Staną w jednym miejscu i zaczął gryźć i ssać to miejsce . Jęknęłam z przyjemnego bolesnego bólu . Jego ręką powędrowała na moje plecy . Zaczął ją ściągać . Zanim się obejrzałam już jej nie miałam . Betty co ty robisz ?! Nie rób tego ty go nie znasz ?! . - Harry ... - powiedziałam między pocałunkami . - Cii ... - usłyszałam . - Nie nie mogę - powiedziałam odrywając się od niego . - Kurde Betty możesz nikt Ci nie broni ! - krzyknął leżąc na mnie . Znów zaczął mnie całować . - Przestań . - krzyczałam . Dalej mnie całował . W tej chwili walnęłam Go prosto w jego czułe miejsce . - Fuck . - krzyknął zwijając się z bólu . Teraz mam czas na ucieczkę . Szybko wstałam i wybiegłam z pokoju .Wbiegłam do niby mojego pokoju słysząc jak Harry wstaje łóżka . Na szczęście w klamce był klucz , który szybko przekręciłam . Odsunęłam się powoli od drzwi . Dalej na nie patrzyłam . Usłyszałam walenie w drzwi.-Betty odtwórz . - krzyczał . Boje się go . Walił w drzwi coraz mocniej .Po około 5 minutach przestał . Szybko wzięłam torbę i się spakowałam . Czemu Betty idiotko przyszłaś tu do niego ?! Nie miałam żadnej drogi ucieczki . Zasnęłam .Obudził mnie odgłos zamykających się drzwi . Powoli odtworzyłam drzwi i wyszłam rozejrzałam się. Nikogo nie było . Podeszłam do drzwi Nacisnęłam na klamkę . Drzwi były zamknięte byłam w pułapce . Zamknął mnie . Weszłam do kuchni i wyjęłam szklankę i nalałam do niej wody . - Betty ?!. - przestraszona odwróciłam się . Zendaya ?!
Cofnęłam się wylewając wodę , ale nie zbijając szklanki . -Czy on tu jest ? - spytałam powstrzymując łzy . - Kto ?! - spytała zdziwiona . - Harry. - powiedziałam ciszej . - Nie jest w pracy , co ty tu robisz i dlaczego jesteś zamknięta w jego mieszkaniu ? - spytała kładąc zakupy na stole .- Sama tu weszłaś ? - spytała . - Nie .! - szybko odpowiedziałam . Miałam szanse na ucieczkę . Co miałam jej powiedzieć , że jej brat chciał mnie zgwałcić ?! . - Zendaya ... ja um już muszę iść . - podniosłam z ziemi torbę i skierowałam się do drzwi . Popatrzyła się na mnie jakby chciała mi coś powiedzieć , ale nic nie powiedziała . - Przepraszam . - powiedziałam i wyszłam .
Wyszedłem w domu do pracy . Nie rozumiem jej jest taka dziwna , na początki odwzajemnia najcudowniejszy pocałunek , a potem ucieka . Wsiadłem do samochodu i ruszyłem , były straszne korki .Cały czas myślałem o niej . Po godzinie byłem już w pracy . Usiadłem wygodnie na krześle i czekałem na klientów . Po chwili drzwi same się odtworzyły . Zobaczyłem wysokiego dobrze zbudowanego mężczyznę i wózek . Nie mógł sobie poradzić z wózkiem więc przeklną pod nosem . Od razu go poznałem a na mojej twarzy zagościł uśmiech . - Zayn Malik . - powiedziałem uśmiechając się . Popatrzył na mnie i od razu się uśmiechną . - Harry Styles . - powiedział z uśmiechem . Podszedł do mnie i podaliśmy sobie rękę . - Dawno cię nie widziałem . - powiedział .Popatrzyłem na wózek i małą śliczną dziewczynkę - To jest Jeeny - wskazał na małą dziewczynkę , a ona od razu się zawstydziła . - A to Mike . - powiedział wskazując na wózek .- Hej mała . - podszedłem do Jeeny .Nic nie powiedziała , widziałem w jej oczach strach . Szybko od niej odszedłem . - Więc chce zrobić im paszport , i wyjechać z nimi daleko stąd . - powiedział smutnym głosem . Od razu sobie przypomniałem co niedawno się stało . Pamiętam jak dostałem wiadomość o Parrie . Parrie zniknęła niedawno i nikt jej nie widział . Lubiłem ją i widziałem jak Zayn ją kocha .- Zrobisz zdjęcia ?-Popatrzyłem na niego .- Tak oczywiście . - powiedziałem szybko . - Jeeny ty pierwsza . - powiedział Zayn .Pokręciła przecząco głową . - Jeeny proszę . - prosił Zayn .Zobaczyłem ,że z jej oczu spływają łzy . Widać było ,że jest bardzo delikatna .Zayn podszedł do niej i szybko lekko ją przytulił . Wtedy zobaczyłem ,że wybuchnęła płaczem . - Harry weź Mike pierwszego . - powiedział Zayn . Wyjąłem Mike z wózka był taki kruchy i śliczny . Wszedłem z nim do ciemnego pokoju i położyłem na nosidełku , które było dla małych dzieci . Zapiąłem go i poszedłem po aparat . Zrobiłem mu zdjęcie . Wziąłem nosidełko i wyszedłem do Zayna . - Już - powiedziałem kładąc nosidełko na ziemi . Zayn siedział już koło uspokojonej dziewczynce . - Chodź - powiedział Zayn biorąc w jedną rękę rękę Jeeny a w drugą Nosidełko . - Usiądź tu . - wskazałem na krzesełko . - Uśmiech . - powiedziałem i zrobiłem zdjęcie .

Było mi jej żal , straciła swoją mamę tak szybko . Ona dalej ma nadzieję ,że się z nią spotka . Nadzieja znika ostatnia . - Dzięki . - powiedział powoli patrząc na ekran gdzie było zdjęcie Jeeny trzymając Mike.

- Zayn okej ? - spytałem . Nic nie odpowiedział . - Tak. - powiedział tak samo powoli jak wcześniej . - Zajdę dziś do ciebie , okej ?- dodał pytając . - Jasne . - powiedziałem . Wiedziałem o co mu chodzi . Po pracy udałem się do domu . Wchodziłem powoli po schodach . Wyjąłem kluczę . Zaraz czy one są otwarte ?Nacisnąłem powoli klamkę , a drzwi się odtworzyły . Uciekła . - Betty ! - krzyknąłem . Wszedłem do jej pokoju , gdzie wcześniej przebywała nie było jej . Potem skierowałem się do kuchni . - Zendaya ... - powiedziałem cicho .

Przeczytałeś /łaś skomentuj ! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz