Gdzie jesteś ? Odezwij się .
Harry xxx
Jedna łza zleciała mi po policzku .-Betty kochanie coś nie tak ? - spytała mnie Pani Kolins . - Nie , przepraszam. - powiedziałam szybko wycierając łzę . - To facet prawda ? - spytała . Pokiwałam głową . - Wiem jak to jest .- powiedziała . - Nie płacz , nie jesteś jego warta .- uśmiechnęła sie a mi zrobiło się o niebo lepiej .Przez cały dzień próbowałam zapomnieć o Harrym , jakoś momentami udawało mi się to . - No to do zobaczenia jutro . - powiedziała starsz kobieta . - Ojej no tak już 15 . - popatrzyłam na zegarek .- Zamykamy , ja o takich porach idę spać . - zaśmiała się pokazując zmarszczki. Założyłam kurtkę i wzięłam torbę . - Do zobaczenia jutro . - uśmiechnęłam się i wyszłam . Nie chce iść do Lucy , bardzo ją lubię , ale nie chce się narzucać. Wyjełam telefon . Dziesięć nieodebranych połączeń od Harrego i jedno od Zendaya. Wykręciłam jej numer . - Betty prosze nie rób tego więcej , myślałam ,że straciłam matkę chrzesną dla Cassie . - zaśmiałam się . - Przepraszam . - powiedziałam. - Mogłabym z tobą porozmawiać , ale nie u ciebie ok ? - spytałam trzymajac kciuki . - Jasne w galerii ? - spytała . - Dozobaczenia . - rozłączyłam się .
A jednak jest szybsza. Siedzi sobie w czapce w kawiarni a koło niej wózek. Czyli włosy juz jej wypadły. Gdy mnie zobaczyła szybko wstała i do mnie podeszła zostawiojąc wózek. Przytuliła się do mnie a ja odwzajemniłam uścisk. Chciało mi się płakać , ale nie w miejscu publicznym. Usidłyśmy na przeciwko mnie a ja wzięłam Cassie na ręce i karmiłam ją mlekiem z butelki. - Betty co się stało ? - spytała. -Ja po prostu nie rozumiem twojego brata . - powiedziałam odkładając butelkę i kładąc sobie chustkę na ramie , aby Cassie się odbiło i nie zalało mi bluzki. - Na początku jest troskliwy , potem staje sie coraz gorszy . Starałam się do niego dodzwonić , a potem zobaczyłam Go w parku z jakąś panną i kolesiami . - zaśmiałam się ironicznie. - Bet , przepraszam ,że Go bronie , ale on po prostu spotkał się tylko z przyjaciółmi . - powiedziała troksliwie a ja się ironicznie zaśmiałam . - Tylko ?! Przeszła koło niego a on nie zwrócił na mnie uwagi !W wcześniej był pijany i dobierał się do mnie .. - przerwała wycierajac łzę . - Następnego dnia miałam rozmowę o pracę i spałam w łazience . - załamał mi się głos. - Nawet nie przeprosił . - dodałam rozklejając się . - Położe ją . - -powiedziała wstajac i biorąc ode mnie Cassie i brudną szmatkę. - Spieprzył to . - powiedziała. - Przepraszam . - dodała odbierając telefon . - W galerii .- mówiła . Wszędzie wisiały jakieś ozdoby świąteczne . Muszę kupić cos na święta , ale komu ? -Kto zdzwonił ? - spytałam popijając kawę . - David . - odpowiedziała . -Słuchaj . - zaczęła . - Nawet jeśli nie bedziecie razem , dalej chce abyś została matką chrzestną dla Cassie . - dotknęła mojej reki . - Oczywiście , mam nadzieję ,że nasza przyjażń się nie popsuje , przez ... twojego brata - uśmiechnęłam się . - Oczywiście ,że nie !- pisnęła . - Dobra chodz coś pokupujemy . - powiedziała . Wstałam i wzięłam kurtkę .
- O nie - szepnęła Zendaya . - O co chodzi ?- spytałam . - Ta dziewczyna .- zaczęła . -Zendaya ! - yusłyszałam piskliwy głos . - Och Taylor ! - udawałą Zendaya . Gdy się odwróciłam zobaczyłam tą samą blondynkę , która siedziała na kolanach Harrego .

-Wow . - powiedziałam patrząc na mnie . - Chyba Cie juz gdzieś widziałam . - powiedziała fałszywie się uśmiechając. -Nie mogłaś jeszcze się nie poznałyście , Betty Taylor , Taylor Betty . - powiedziała szybko . - Nie no gdzieś Cię już widziałam hyyy. - podrapała się po głowie . -A no tak ! - krzyknęła łapiąc się za głowę.- Na tapecie talefonu Harrego . - zaśmiała się . - Przepraszam , ale musimy już iść . - Zendaya złapała mnie za rękę . - Czekajcie on chyba Cię szuka zadzwonię po niego . - wyjęła telefon. Zendaya wyrzuciła mnie ze sklepu . -Nienawidzę jej . - szepnęła . - Chyba ja muszę już .. - zaczełam pokazujac na wyjsciowe wyjscie . -Och jasne słuchaj.. - złapła ise za czoło . - A no tak , powiedz mi tylko gdzi eteraz mieszkasz . - powiedziała ubierając kurtkę .Umilkłam . - Nie powiem mu . - zaśmiała się . - U koleżanki .- powiedziałam.- Musze lecieć sama rozumiesz . - przytuliłam ją i zaczełam szybko wychodzić z galerii . Nałozyłam na siebie czapkę , którą prze chwilą kupiłam i zaczełam szybko iść. Gdy wyszłam z galerii odczułam ulgę , nie chce Go teraz widzieć , czy ja wg chce Go jeszcze widzieć ? Jechałam autobusem , jest już 19 . Wyjełam telefon i wykreciłam numer do Lucy . -No hej gdzie jesteś ?- spytała . - W autobusie zaraz bedę . - dziwnie to brzmi. - Okok . - powiedziała . - Słuchaj przynocuje jeszcze u ciebie do końca tygodnia a potem coś wymyślę . - mówiłam siadajac na krześle. - Betty przestań możesz u Nas zostac ile chcesz ! - pisnęła . -Przepraszam musze kończyć zaraz się spotkamy. - powiedziałam i nie pozwoliłam jej dokończyć .
-To może obejrzymy jakiś film ? - spytała mnie . -Ok co proponujesz ? - spytałam rozsiadając się na łóżku . - Horror . - zrobiłą wielkie oczy . - Ok . - potwierdziłam spokojnie .Nienawidzę horrorów . Są strasznie straszne . Ale widać Lucy lubi takie filmy .Zaczęłyśmy oglądać film.
A jednak jest szybsza. Siedzi sobie w czapce w kawiarni a koło niej wózek. Czyli włosy juz jej wypadły. Gdy mnie zobaczyła szybko wstała i do mnie podeszła zostawiojąc wózek. Przytuliła się do mnie a ja odwzajemniłam uścisk. Chciało mi się płakać , ale nie w miejscu publicznym. Usidłyśmy na przeciwko mnie a ja wzięłam Cassie na ręce i karmiłam ją mlekiem z butelki. - Betty co się stało ? - spytała. -Ja po prostu nie rozumiem twojego brata . - powiedziałam odkładając butelkę i kładąc sobie chustkę na ramie , aby Cassie się odbiło i nie zalało mi bluzki. - Na początku jest troskliwy , potem staje sie coraz gorszy . Starałam się do niego dodzwonić , a potem zobaczyłam Go w parku z jakąś panną i kolesiami . - zaśmiałam się ironicznie. - Bet , przepraszam ,że Go bronie , ale on po prostu spotkał się tylko z przyjaciółmi . - powiedziała troksliwie a ja się ironicznie zaśmiałam . - Tylko ?! Przeszła koło niego a on nie zwrócił na mnie uwagi !W wcześniej był pijany i dobierał się do mnie .. - przerwała wycierajac łzę . - Następnego dnia miałam rozmowę o pracę i spałam w łazience . - załamał mi się głos. - Nawet nie przeprosił . - dodałam rozklejając się . - Położe ją . - -powiedziała wstajac i biorąc ode mnie Cassie i brudną szmatkę. - Spieprzył to . - powiedziała. - Przepraszam . - dodała odbierając telefon . - W galerii .- mówiła . Wszędzie wisiały jakieś ozdoby świąteczne . Muszę kupić cos na święta , ale komu ? -Kto zdzwonił ? - spytałam popijając kawę . - David . - odpowiedziała . -Słuchaj . - zaczęła . - Nawet jeśli nie bedziecie razem , dalej chce abyś została matką chrzestną dla Cassie . - dotknęła mojej reki . - Oczywiście , mam nadzieję ,że nasza przyjażń się nie popsuje , przez ... twojego brata - uśmiechnęłam się . - Oczywiście ,że nie !- pisnęła . - Dobra chodz coś pokupujemy . - powiedziała . Wstałam i wzięłam kurtkę .
- O nie - szepnęła Zendaya . - O co chodzi ?- spytałam . - Ta dziewczyna .- zaczęła . -Zendaya ! - yusłyszałam piskliwy głos . - Och Taylor ! - udawałą Zendaya . Gdy się odwróciłam zobaczyłam tą samą blondynkę , która siedziała na kolanach Harrego .

-Wow . - powiedziałam patrząc na mnie . - Chyba Cie juz gdzieś widziałam . - powiedziała fałszywie się uśmiechając. -Nie mogłaś jeszcze się nie poznałyście , Betty Taylor , Taylor Betty . - powiedziała szybko . - Nie no gdzieś Cię już widziałam hyyy. - podrapała się po głowie . -A no tak ! - krzyknęła łapiąc się za głowę.- Na tapecie talefonu Harrego . - zaśmiała się . - Przepraszam , ale musimy już iść . - Zendaya złapała mnie za rękę . - Czekajcie on chyba Cię szuka zadzwonię po niego . - wyjęła telefon. Zendaya wyrzuciła mnie ze sklepu . -Nienawidzę jej . - szepnęła . - Chyba ja muszę już .. - zaczełam pokazujac na wyjsciowe wyjscie . -Och jasne słuchaj.. - złapła ise za czoło . - A no tak , powiedz mi tylko gdzi eteraz mieszkasz . - powiedziała ubierając kurtkę .Umilkłam . - Nie powiem mu . - zaśmiała się . - U koleżanki .- powiedziałam.- Musze lecieć sama rozumiesz . - przytuliłam ją i zaczełam szybko wychodzić z galerii . Nałozyłam na siebie czapkę , którą prze chwilą kupiłam i zaczełam szybko iść. Gdy wyszłam z galerii odczułam ulgę , nie chce Go teraz widzieć , czy ja wg chce Go jeszcze widzieć ? Jechałam autobusem , jest już 19 . Wyjełam telefon i wykreciłam numer do Lucy . -No hej gdzie jesteś ?- spytała . - W autobusie zaraz bedę . - dziwnie to brzmi. - Okok . - powiedziała . - Słuchaj przynocuje jeszcze u ciebie do końca tygodnia a potem coś wymyślę . - mówiłam siadajac na krześle. - Betty przestań możesz u Nas zostac ile chcesz ! - pisnęła . -Przepraszam musze kończyć zaraz się spotkamy. - powiedziałam i nie pozwoliłam jej dokończyć .
-To może obejrzymy jakiś film ? - spytała mnie . -Ok co proponujesz ? - spytałam rozsiadając się na łóżku . - Horror . - zrobiłą wielkie oczy . - Ok . - potwierdziłam spokojnie .Nienawidzę horrorów . Są strasznie straszne . Ale widać Lucy lubi takie filmy .Zaczęłyśmy oglądać film.
Widać przysnęło mi się trochę .
Rozejrzałam się po pokoju , ale nie było widać Lucy .
Chciałam ją zawołać , ale cos mi mówiło , żeby
lepiej nie . Zeszłam powoli z łózka i podeszłam do drzwi.
Na dole słyszałam jakieś rozmowy . Gdy
schodziłam po schodach , zaczeły one skrzypieć
Rozmowy ucichły. Gdy weszłam do salonu , zobaczyła
Harrego przywiązanego do krzesła .
-Harry ? - spytałam . - Powiedz coś proszę . - błagał mnie .
-Co Ci się stało ? - pytałam a łzy leciały mi po policzkach .
-Prosze powiedz coś . - on także płakał .
Poczułam duże ręce na mojej szyi.
-Betty . - powiedział męski głos .
-Powiedz słowo , a Go nie zabiję . - mówił tajemniczy głos .
-Powiedz ,że Go kochasz . - zaśmiał się
-Kocham Cię Harry ! - krzyknęłam .
-Co ? - spytał .-Kocham Cię Harry ! - próbowałam głośniej krzyczeć .
-Niestety . - powiedział ściskajac mnie mocniej na szyi
Dotknęłam jego rąk , i chciałam je oderwać . Teraz miałam już tylko
jedno rekę na szyi . W drugiej miał pistolet . Celował
w Harrego .-Kocham Cię Betty .- powiedział
-Żegnaj . - dodał uśmiechając się
.
Chciałam krzyczeć , ale nie mogła .
Po chwili zobaczyłam , czarne kółko na jego czole . Sączyła
się z niej czerwona ciecz. -Sama tego chciałaś . - powiedział
puszczając mnie . -Harry ! - krzyknęłam rzucajac się w jego stronę , ale
był za szybą . Stukałam w nią pięściami . -Harry ! - krzyczałam .
-Betty ! - usłyszałam Lucy . Odtworzyłam oczy . Bardzo szybko oddychałam . Koło mnie stała Lucy i jej mama . Przy drzwiach stała Grace , Ben i Cassie . - Idcie ! - krzyknęła ich mama . - To tylko sen . - uspokajała mnie Lucy .Nie było mi jeszcze nigdy bardziej wstyd . - Mogę zostac sama ? - spytała zamykając oczy . -Jak coś to mnie wołaj . - powiedziałą Lucy i wyszła razem ze swoją mamą .Zeskoczyłam z łóżka i wzięłam swoją walizkę . Włożyłam do niej ubrania i kosmetyczkę , która stała z łazience . Ubrałam na siebie spodnie i sweter .Wyszłam z pokoju . -Gdzie ty idziesz ? - spytała mnie Lucy , gdy zakładałam buty . - Przepraszam , nie mogę tu zostać . - mówiłam pociągając nosem . - Przestań ! - pisnęła. -Zadzwonię . - szybko ja przytuliłam i wybiegłam z domu . -Przeproś swoją rodzinę . - powiedziałam i wyszłam .Jest godzina trzecia a ja wszystkich budzę . Gdzie ja mam teraz iść ? Nie chce isć do Zendaya , ona ma swoje życie . Rozejrzałam się dookoła , było ciemno , ale zauważyłam znany mi samochód . -O nie -szepnęłam i przyspieszyłam kroku . Co on tu robi ?! Usłyszałam,że auto podjeżdża powoli . Okienko się odtworzyło. -Porozmaiwajmy . - powiedział . Nie odpowiedziałam tylko trochę podbiegłam . Byłam juz dosyć daleko od domu Lucy .Auto zgasło . Nie , nie ! Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami .- Porozmawiajmy ! - krzyknął . Ignoruj Go ! Poczułam na sobie jego ręce , a po chwili nie miałam już gruntu pod nogami . -Zostam mnie ! - upuściłam walizkę . -Słyszysz ! - piszczałam .Wrzucił mnie do samochodu i zamknął drzwi .Prubowałam je odtworzyć ,a le to na nic . Wziął moją walizkę i wrzucił do bagażnika . Odsunęłam się od miejsca kierowcy . Po chwili on wsiadł i odpalił samochód . - Jak mnie znalazłeś ? - spytałam . -Mam swoje sposoby . - powiedział ruszając . - Dlaczego z dnia na dzień mnie zostawiasz ?! - podniósł swój ton. - Ni emożesz tego pojąć ,że nie jesteśmy już razem ! - krzyknęłam . -Dlaczego ?- spytał . - Mam Ci przypomnieć nasz ostatni tydzień razem ?! - krzyczałam . - Daj mi szanse . - prosił .-Nie ! - powiedziałam . - To kociec rozumiesz ? - spytałam .Nie odezwał się . -Gdzie teraz będziesz mieszkasz ? - spytał . -A dasz mi spokój ? - spytałam .- Tak ! Nie będę Cię nekał . Zerwałaś ze mna . Z nami koniec! Rozumiem ! - krzyknał a mnie to zabolało . Jego też to tak bolało jak ja tak mówiłam . - Do jakiegoś hotelu blisko , biblioteki . - powiedziałam ciszej . -Dlaczego ? - spytał . Jesli nie jesteśmy razem mogę mu powiedzieć . - Pracuję tam . - powiedziałam .-Zawiozę Cię do naszego mieszkania tam przynocujesz . - zaproponował . -Naszego ? Chyba twojego i nie nie chce ! - podniosłam swój ton. -Ok umówmy się ,że zawiozę Cię tam a ja wyjdę na noc . - skręcił kierownicą . -Z samego rana mnie nie będzie . - szepnęłam . Podwiózł mnie pod nasze mieszkanie . -Dozobaczenia . - powiedział , ale ja tylko zamknełam drzwi .
Już nie zasnę , nie ma mowy . Jest godzina 10 a ja dziś nie pracuje . Muszę coś zrobić . Wziełam walizkę a poczy zadzwoniłam po taksówkę . Auto zawiozło mnie do hotelu , gdzi eorzpakowałam sowje rzeczy . Wyjełam telefon . Dostałam sms .
Może wyjdziemy dziś wieczorem do restauracji ?
Louis xxx
Chce ? Nie , nie chce . Kocham Harrego czułabym ,ze Go zdradzam , ale tak nie jest , bo już nie jesteśmy razem .
Jasne czekam :*
xxx
Musze o nim zapomnieć . Po chwili wysławiam mu jeszcze sms w jakim mieszkam hotelu . Jest godzina osiemnasta , zaraz tu będzie . Ubrałam się i wyglądałam nieżle . Usłyszałam pukanie. Podbiegłam do drzwi i jeszcze raz przejrzałam się w lurtrze . Odtworzyłam drzwi . -Och . - zaśmiałąm sie gdy zamiast głowy Louisa zobaczyłam bukiet róż . -O przepraszam to chyba pomyłka . - powiedział Louis po czym się zaśmiałam . -Idziemy ? - spytał . Przytaknęłam i wyszłam . - Wyglądasz pięknie . - zarumieniłam się na jego słowa .
Przez resztę wieczoru dużo rozmawialiśmy i zjedliśmy kolację . -Zabacyzsz te wino jest tak słodkie jak ty . - zaśmiałąm się , a on odtworzył drzwi od swojego mieszkania . Było tu bardzo przytulnie . Usiadłam na kanapie , a on zaraz podał mi kieliszek wina . Patrzył się na mnie jak piłam co mnie trochę stresowało . Wziął ode mnie kieliszek . - Ej co ty orbi.. - niedokończyłam , ponieważ wbił się w moje usta . Odwzajemniłam pocałunek . Położył mnie powoli na kanapie rozpinając moją sukienkę .
Komentujemy ! A ja idę się uczyć :/
rozdział świetny ale chyba cię zabije że ona i Lou się całowali -.-. Ale poza tym jest Super, mam jednak nadzieje że moja kochana Bety będzie z Harrym :). Kocham cię i czekam na nn :):):):):):):):)
OdpowiedzUsuńhaha , zawsze musi być jakieś napięcie xd :*
OdpowiedzUsuń