a-Idę zrobić śniadanie.- powiedziałam , ale zatrzymałam się przy drzwiach . -A ty sie ubierz . - dodałam i poszłam do kuchni. Wyjęłam wszystkie potrzebne produkty i zaczęłam robić śniadanie. Poczułam duże meskie dłonie na mojej talii .- Ale pachnie . - powiedział do mojego ucha. -Ja czy śniadanie ? -spytałam droczac się z nim. - Ja . - odpowiedział .-Głupek . - przezwałam Go . Po chwili jednak tego pożałowałam . Straciłam grunt pod nogami . -Harry postaw mnie ! - pisnęłam. On tylko się smiał i zaczął biec do sypialni . Przewrócił sie ze mna na łóżko. -Co ty robisz ? - spytałam z usmiechem . -Nic . - powiedział patrząc na moje usta . Podniosłam głowę i go pocałowałam . Wplątałam swoje ręce w jego włosy. Jego ręka ścisnęła lekko mój pośladek Poczułam ,ze się zaczerwieniłam . -Zjedzmy sniadanie . - przerwałam pocałunek. - Tak , masz racje. - powiedział , pomagajac mi wstać .- Tylko sie ubiorę . -zaczęłam szukac swoich ubrań. Harry skierował się do kuchni a ja zaczełam zbierać , moje ubrania. Dwa dni bym kogoś wyśmiała gdyby ktoś mi powiedział ,że za dwa dni znajdę się w łóżku z Harrym . Wzięłam szybki prysznic i weszłam do kuchni , gdzie stało śniadanie. Usiadłam przy stole i zaczełam jeść . -Smakuje ? - spytał mnie z pełną buzią . -Yhy- powiedziałam gryząc kanapkę. -Co chcesz dziś robić ? - spytał . -Muszę isć jeszcze dziś do lekarza , zobaczyć czy jest ze mną okey i zadzwonić do mojej szefowej . - powiedziałam popijajac kawą . -A ty ? - dodałam .- Pilnować Cię . - powiedział poważnie a ja się zaśmiałam .-Nie ucieknę Ci , chyba ,że mnie zranisz . - powiedziałam przypominajac sobie ostatnie miesiące z moim życiu .-Nie zranię , obiecuję .- obieca .Lekko się do niego uśmiechnęłam .-To może załatw te sprawy szybko i gdzie pójdziemy ? - zaproponował . -O , a gdzie chcesz mnie zabrać ? - zaśmiałam się . -Niespodzianka . - powiedziałam a wstałam i do niego podeszłam . Usiadłam mu na kolanach . - Chyba Ci za szybko wybaczyłam . - powiedziała wkładajac swoje palce do jego dołeczków . Patrzył uwaznie w moje oczy . - Kocham Cię . - powiedział . - Ja też . - odpowiedziałam . -Dobra to może , ja pójdę do mojej szefowej poprosić o urlop a potem do szpitala . -zaczęłam sprzątać . - Muszę jeszcze załatwić troche spraw , więc zajmie mi to dłużej od ciebie . - powiedział sprzątając ze stołu . -Jakie sprawy ? - spytałam ciekawa . -A takie tam . -zaczał unikac tematu . - Ej ! - krzyknęłam . -Chyba mi ufasz .-lekko się zdenerwowałam . - Nie niszcz niespodzianki . - powiedział szeptem . -Dobra koniec tematu- powiedziałam i szeroko uśmiechnęłam się pod nosem. Gdy skończyła sprzątać , pożegnałam się z Harrym i pojechałam pod dom pani Colins . Lekko zapukałam do drzwi . Otworzyła mi starsza pani z kotem na ręku . - Och jej , już się bałam ,ze coś Ci się stało . - zasmiała się wpuszczajac mnie do srodka .-Usiądz . -wskazała na kanapę .- Bardzo przepraszam , ale byłam w szpitalu , była u pani moje koleżanka ? - spytałam . - Tak mówiłą mi ,że żle się czujesz .-mówiła z kuchni . -Tak , przepraszam ,że nie zadzwoniłam . - przeprosiłam .- NIe szkodzi . - powiedziała niosąc mi herbatę . -Chcesz pewnie mieć trochę wolnego prawda ? - spytała głaszczac swojego kota . - Wow , pani to jest jasnowidzem . - obie się zaśmiałyśmy. -Jesteś dziś jakoś bardzo szczęśliwa . - stwierdziła .-Ale wracając do tematu , możesz wziąć urlop , bo przyjechał mój wnuczek i musze Go trochę pomęczyć . -rudy kot zeskoczył jej z kolan . Usłyszałam otwierajace się drzwi . - Jestem babciu ! - usłyszałam męski głos . -To jest mój wnuczek Liam . - uśmiechnęła się pokazując swoje zmarszczki . - Betty . - podałam mu rękę . - Liam . - uśmiechnał sie miło . -Babciu już naprawiłem Ci ten piec coś jeszcze ? - spytał jej . - Oj Liam odpocznij . - powiedziała . On tylko weschnął i poszedł po schodach na górę . -Przepraszam , ale muszę się już zbierać . - powiedziałam wstajac . - Dozobaczenia niedługo . - pożegnała się ze mną a ja wyszłam .
David
-Zaraz będą , wszystko gotowe ?!. - Zendaya chodziła po mieskznaiu jak wariatka . - Spokojnie , wszystko okey. - uspokajałem ją . Lekko się uspokoiła , ale gdy zadzwonił dzwonek od razu podskoczyła . - Jak wyglądam ? - spytała poprawiając się w lustrze .-Cudownie - podszedłem do drzwi . Gdy je odtworzyłem zobaczyłem moją rodzicielkę , rzuciła się na moją szyje . - Mój syneczek . - szepnęła płacząc .-Udusisz mnie . -udawałem ,że się duszę . -A co to ,za ślicznotka ? - spytała a ja przywitałem sie z ojcem.- Jestem Zendaya . - podała mojej matce dłoń a ta ją przytuliła .-Piękną sobie wybrałeś . - mówiła . -Gdzie Carly ? - spytałem .-Tu jestem . - powiedział dziewczęcy głos . Odwóruciłem się i zobaczyłem moją małą siostrzyczkę . No może już nie taką małą . W końcu szesnaście lat .

-Hej . - uśmiechnęła się nieśmiało . Zrobiłem duży krok do przodu i ją przytuliłem . -Moja mała siostrzyczka . -roztrzepałem jej włosy . -Mój nie odpowiedzialny brat . - powiedziała próbując rozwalić mi moją fryzurę , ale jej się nie udało . Zasmiałem się z niej . -Mamo ! - krzyknęła .-Przestańcie . -rozkazała a ja podszedłem do Zendaya . Przytuliłem ją ramieniem. -Więc tak , powiem wam wszystko z mostu zanim zdejmiecie buty . - wziąłem dużo powietrza . - To jest moja narzeczona , a w tamtym pokoju nasza córka . - powiedziałem patrząc na reakcje mojej rodzinki . Mama odtworzyła szeroko oczy . -Jesteś ojcem ? - wydusił ojciec . Tylko moja siostra podeszła do mnie . - Jestem Carly . - wyciągnęła rękę do Zendaya . - Zendaya . - powiedziała troche przestraszona postawą moich rodziców . -Mogę zobaczyć . - Carly pokazała ręką na pokój . -Tak oczywiscie . -powiedziała Zendaya wchodząc z nią do pokoju . Carly nie przejęła się tak tym jak rodzice . - Ja wam wytłumaczę . - powiedziałema mój ojciec usiadł na małym stołeczku .-Zendaya zaszła w ciążę , potem zachorowała na raka . - powiedziałem a moja matka przyłożyła swoją rękę do ust . - Ale postanowiła ,ze chce dotrzymać ciążę . - mówiłem . -Była bardzo słaba , ale udało jej się i teraz obie są zdrowe . - popatrzyłam na Zendaya , która weszła do przedpokoju i złapała mnie za rękę . -Co malutka . - mówiła Carly trzymając na rekach Cassie .Moja córeczka lekko dotykała ją rączką . -Mamo , to jest Cassie , twoja wnuczka . - powiedziała Carly podchodząc do naszej rodzicielki. Przełknąłem głośno ślinę . - Moja wnuczka. - powiedziała z uśmiechem podchodząc do Cassie . Ulżyło mi . Przez parę następnych godzin rozmawialiśmy a Zendaya zaprzyjażniła się z Carly .
Betty
-Dzień dobry , byłam umówiona . - przywitałam się z moim lekarzem . - Ach tak proszę usiąść . - pokazał na łózko . Po chwili byłam juz zbadana . - Coś mi się tu nie podoba , moze pani zaczekać a ja zrobię jeszcze jedno badanie , proszę isć pobrać krew .- powiedział dajac mi karteczkę. Serio ? Jeszcze głupie badanie krwi .Skierowałam się do sali , gdzie zrobiono mi pobieranie krwi .Następnie usiadłam i czekałam prze gabinetem mojego lekarza . Wyjęłam telefon . Była 14 .O tej godzinie, miał wyjechać Harry , aby zrobić dla mnie niespodziankę . Ciekawe co to będzie . Jestem strasznie podekscytowana . -Panna Madioson . - zawołam mnie lekarz . Usiadłam na krześle na przeciwko niego . -Wszystko ze mna okey ?- spytałam . - Tak gratulacje . - powiedział z usmiechem . -Gratuluje mi pan ? - spytałam zaniepokojaona . -Tak , jest pani w ciąży . - uśmiechnał się . Odtworzyłam lekko usta. -To nie możliwe . -szeptem .W tej chwili juz nic nie ma sensu . Przez tą jedną noc zrobiłąś sobie problem na całe życie ! Teraz to Harry Ci nie wybaczy .Nie możesz mu tak poprostu powiedzieć . Nawet nie zauważyłam kiedy bez żadnego słowa wyszłam z gabinetu .Głupie dziecko ! Nie przestań ! Dziecko to podobno najpiękniejsze co możne cię spotkać w życiu . Jeszcze będziesz się z tego śmiać . Zobaczysz te dziecko będzie piekne po ojcu . O czym ty myślisz ! Właśnie przegrałaś życie ! Wyciągnęłam swój telefon. Jak ja mu to powiedzieć .Przez sms ?! Zdurniałaś ?! Wykręciłam do niego numer . -Hej kochanie , tęsknisz ? - spytał śmiejąc się .Nie odezwałam sie . - Coś się stało ? - spytał zaniepokojony . - Harry ja jestem w ciąży . - szepnełam wchodząc po schodach do mieszkania Zendaya . -Śmieszny żart . - zaśmiał się . -A teraz na poważnie wszystko okey ? - spytał ponownie . - Ja nie żartuje . -oznajmiłam . -Ale jak to się stało . - po jego głosie mogłam poznać ,ze nie wie co zrobić. -Jesteś tam ? - spytałam wycierajac łzy . -Miałaś rację , to nie ma szans . My nie mamy szans .- nie mogłam uwierzyć ,ze włsśnie on to powiedział . - Ale Harry . - wstrzymałam oddech . -Przykro mi . - rozłaczył się . Zaczęłam płakać . -Ogarnij się ! - krzyknęłam do siebie . Wyciągnęłam chusteczkę i wytarłam łzy . Zapukałam do drzwi . Po chwili odtworzył mi David . - O hej . - powiedział wpuszczajac mnie . -Nie wołaj jej ja tylko przyszłam po rzeczy mam nowe mieszkanie , ale nie chce jej o tym teraz mówić . - skłamałam . -Wezmę rzeczy a jutro pokaże jej . -wymusiłam uśmiech . - Ucieszy się . - powiedział i wpuścił mnie . - David kto to ?! - krzykneł w salonu . -Listonosz ! - odkrzytnoł . Spakowałam szybko ubrania i po chwili byłam przy drzwiach.-Pa. - spojrzałam na niego ze spokojem . - Jesteś pewna ,ze wszystko okey ? - spytał . -Taa .-odpowiedziałam .
-Pasażerów do Londynów , prosimy aby udali się do odprawy . - usłyszałam głos na lotnisku. Stanęłam w kolejce do odprawy i wyciągnełąm telefon .
Tak bardzo Cię przeprazam . Byłaś jedną z tych lepszych osób , które spotkałam w życiu . Muszę wyjechać , tak będzie dla mnie lepiej . Zaczynam nowe ,życie . Przepraszam , że bez pożegannia . Ale dowiedziałam się czegoś strasznego , może i dla innych nie byłoby to takie straszne , ale dla mnie jest . Życzę Ci wszystkiego najlepszego .Pozdrów ode mnie cała twoją rodzinę. Przeprsszam .Betty xx
Wyślij . Pierwszy sms poszedł .
Przepraszam , ale nie jestem juz w stanie u pani pracować .Pozdrawiam i przepraszam . Betty xx
Kolejka stawała się coraz mniejsza .
Jesteś dla mnie jak siostra . Nigdy mnie nie zawiodłaś , zawsze mi pomagałaś , chodz było Ci trudno , ponieważ to ty czasami stawałaś po stronię swojego brata jak i mojej . Przepraszam ze bez pożegnania . Ucałuj ode mnie Cassie i Davida . Kocham Cię . Betty xx
-Może pani położyć torbę na taśmie ? - zapytała mnie młoda kobieta . Było mi trudno więc , ale jakaś duża męska ręka mi pomogła . -Dziękuję . - uśmiechnęłam się do chłopaka z około moim wieku . -Nie ma sprawy . - uśmiechnął się. -Prosze przejsć dalej . - powiedziała blondynka , a ja ruszyłam dalej . - Żeganaj Ameryko . - szepnęłam do siebie . 

The end ! Spokojnie to nie koniec . To była tylko cześć pierwsza . :) Zapraszam do komentowania , niedługo pojawi się nowy rozdział drugiej części ! Pozdrawiam .
Świetne !!! Nie mogę się doczekać części 2 <3 kiedy to czytałam to serio myślałam że to koniec, masz szczęście że nie ;). Czekam na kolejną część, cześć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Karolina :)
P.S powiedz że Harry i Betty i to dzieciątko będą rodziną bo chyba się popłacze :'(
UsuńJa chcę część drugą, najlepiej zaraz :)
OdpowiedzUsuńBrak mi słów, rozdział PER-FECT <3