czwartek, 18 grudnia 2014

Rozdział 19

Na mojej twarzy pojawia się grymas , gdy mocne światło szczypie moje oczy . Chciałam podnieść rękę , ale nie udało mi się nie miałam siły. Gdzie ja jestem ? Chciałam wstać ,a le nie mogłam nie miałam siły. Jedna łza spłynęła mi po policzku .-Proszę się nie ruszać . - powiedział męski , głos a ja gwałtownie poruszyłam głową wywołujac ogromny ból . - Gdzie ja jestem ?! - podniosłam swój ton . -Spokojnie. - zaczął .-Jest pani w szpitalu , była pani dłuższy czas na podwórku i zemdlała pani . - mówił . - Zawołać pani narzeczonego ? - dodał pytając . -Narzeczony ?! - pisnęłam .Poczekaj spokojnie , nie mozesz mu powiedzieć ,ze to nie prawda bo nie wpuści tu tego idiotę , który podszywa sie pod mojego narzeczonego .Chce wiedzieć kto to jest . -Aa czy mój ojciec tu jest ? - spytałam z nadzieją. - Przykro mi , ale odmówił przyjazdu do szpitala . - powiedział . -Aha . - szepnęłam . - Mógłby pan wpuścić , mojego narzeczonego ? - spytałam . -Tak oczywiście . - wyszedł . Drzwi sie odtworzyła , ale ja widziałam tylko sufit . -Kim jesteś i dlaczego podszywasz się pod mojego narzeczonego ?! - krzyknęłam , nie zwracając na  okropny ból gardła .-Ciebie też miło widzieć . - powiedział zachrypnięty głos . Przeszedł mnie nie przyjemny dreszcz. Nie odezwałam się . -Dlaczego? - usłyszałam . -Dlaczego chciałaś skoczyć ? - spytał . -To raczej nie twoja sprawa. - powiedziałam . - Właśnie ,ze moja- powiedział przez zaciśnięte zęby . Lekko się przestraszyłam . -Chciałaś zostawić ludzi , którzy cię kochają . - stwierdził .-Już nikt mnie nie kocha , mój ojciec nawet nie chciał tu przyjechać . - odwróciłam się powoli w jego stronę. - Ja ... - zaczął . -Nie wydaje mi się . - syknęłam . Spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem . - Wyjdź . - szepnęłam odwracając się. Usłyszałam jak wstaje i kieruje się do drzwi .
Harry 
Zatrzymałem się przy drzwiach .Usłyszałam jej ciche pociągnięcie nosem. Płaczę. -Daj mi szansę . - powiedziałem odwracając się w jej stronę . Zaczęła mocniej płakać . Potrzebowała kogoś , kto mógłby teraz ją przytulić .Kogoś kto mógłby ją pocałować , kogoś kto by jej powiedział ,że ją kocha .-Proszę . - szepnąłem. -Zmienię się . - powiedziałem nieco głośniej . Pokręciła głową .-Tak bardzo bym chciała w to uwierzyć . - wytarła swoje piękne zaszklone oczy. -Wiem byłem dupkiem , ale .. - zacząłem. -Wiesz chyba już to , gdzieś słyszałam . - złapała się ironicznie za czoło .- A no tak ! - krzyknęła . - W głupim filmie , gdzie ona mu wybacza i zapomina , ale ja nie potrafię zapomnieć . - zaczęła ciężko oddychać . Dotknąłem klamki i wyszedłem . 
Betty .
W głupim filmie , gdzie ona mu wybacza i zapomina , ale ja nie potrafię zapomnieć - z trudem próbowałam złapać powietrze. Wyszedł . Oparłam głowę na poduszce i przygryzłam wargę , aby nie rozpłakac się mocniej .Głośno krzyknęłam zaciskając pięść na pościeli. -Nienawidzę , nienawidzę ! - krzyczałam do siebie . - Wszystko w porządku ?! - próbowała przekrzyczeć mnie kobieta , która weszła do pokoju . - Nienawidzę ! Nienawidzę ! - tak bardzo Go nienawidzę jak i kocham . -Uspokój się ! - krzyczała . Wyrywałam się , a ona próbowała mnie unieruchomić . Sprawiałam sobie ból . Drapałam się po rękach . Poczułam lekkie ukłucie . Gwałtownie spojrzałam na miejsce , gdzie mnie zabolało . Zobaczyłam małą igłę . - Co to jest ? - spytałam o wiele spokojniej . Co mi jest . - Co ty kurwa zrobiłaś ? - ręka opadła na łózko. -To Ci wyjdzie na dobre za parę minut przestanie działać ,  posłuchaj . - zaczęła . - Nie chce Cię słuchać . - zaczęłam powoli oddychać . - Nie mam zamiaru mówić , twojego zachowania lekarzowi wiesz dlaczego ? - spytała . - Gówno mnie to . - powiedziałam chamsko . -Wysłał by cię do szpitala psychiatrycznego a tego chyba nie chcesz ? - spytała z oschłym uśmiechem . Chciałam odwrócić swoją głowę , ale nie mogła .- Przyszła do ciebie jakaś dziewczyna , chyb ama na imię Zendaya  . - powiedziała robiac coś przy kroplówce .- Wpuść ją . - na mojej tworzy powstał grymas . - Nie dopóki się nie uspokoisz . - powiedziała po czym wyszła . - Szmata . - szepnęłam . Usłyszałam znajomy mi dzwonek . Chciałam odwrócić głowę , ale nie mogłam . Jedna łza spłynęła mi po policzku .-Dasz radę . - dopingowałam się .Poczułam ostry ból z tyłu mojej szyi , ale udało mi się odwrócić głowę . Na wyświetlaczu zobaczyłam ,ze dzwoni do mnie moja szefowa . -Też mnie wkurzasz. - powiedziałam do siebie . -Ale i tak wydajesz się spoko . - matko co się ze mną dzieje .
Odtworzyłam powoli oczy. Stała nad mną ta sama pielęgniarka , co parę godzin temu . - Hej . - uśmiechnęła się . Odwzajemniłam uśmiech .-Spróbuj się poruszyć . Po chwili usiadłam i rozciągnęłam ręce . - Jest okej . - szepnęłam . Posłała mi tylko lekki uśmiech . -Słuchaj , przepraszam za to co zrobiłam parę godzin temu . - przeprosiłam ją . - Chyba dwa dni temu . - zaśmiała się. - Serio mineły juz dwa dni ? - spytała śmiając sie . - Yhy , była tu taka mała brunetka , trochę szalona . - mówiła. - Lucy . - przerwałam jej . - I twój narzeczony , nie obraż się , ale niezłe z niego ciacho . - powiedziała a mnie zatkało . - On nie jest moim narzeczonym . - szepnęłam nerwowo bawiac się palcami .-Chory ?tak wiesz . - powiedziała pukając się w czoło. -Nie , on po prostu .. - zaczęłam . - Przepraszam ty chyba nawet nie chcesz wiedzieć . - powiedziałam popijając wodę z butelki . - Nie to ja przepraszam jestem Cara . - wyciagneła do mnie rękę . -Betty . -uścisnęłam jej dłoń . -No więc .. - usiadła kolo mnie . - Co ? - spytałam . -Opowiadaj . - zasmiała się . Drzwi sie odtworzyły a do srodka wszedł jaki młody lekarz . - Cara jak zaraz cię zobaczy Cors , to bedziesz miała . - powiedział po czym zamknął drzwi . - Musze lecieć ,a le jeszcze raczej sie spotkamy . - powiedziała podchodząc do drzwi .- Tylko pamiętaj musisz mi coś o nim powiedzieć . - oparła się o framugę . - A i masz wypić całą szklankę wody . - powiedziała . - Muszę ? - spytałam .-Tak . - odpowiedziała  -Jeśli jest ktoś  kto chciałby do mnie wejsć , mozesz Go wpuścić ? - spytałam . Odchyliła głowę lekko do tyłu . -Jasne -popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem . 
 a
Ułożyłam się wygodnie na łóżku . Drzwi dalej nie zostały odtworzone. Westchnęłam lekko . Co ty sobie myślisz ? Że tak po prostu ktoś do ciebie przyjdzie?! Chciałaś się zabić kobieto ! -Przestań ! - krzyknęłam do siebie . Wzięłam telefon do ręki . Nie miałam ,zadnych nieodebranych połączeń tylko jedną wiadomość. 

Jeśli to czytasz to pewnie się już obudziłaś .Gdy spałaś byłam u ciebie . Przepraszam ,ze mnie teraz przy tobie nie ma , ale jakoś nie mogę Ci wybaczyć tego ,ze chciałaś sobie odebrać swoje życie . Zabolało mnie to ,że nie pomyślałaś o mnie . O tej szalonej dziewczynie , która Ci pomogła .Nie obrażaj się proszę i przepraszam . Zadzwoń. Lucy . 

Od razu wykręciłam jej numer . Pierwszy sygnał , drugi . Drzwi się odtworzyły a do srodka weszła Lucy . Rozłącyzłam swój telefon.Wyciągnęłam do niej ręce a ona do mnie podbiegła . - Tak bardzo Cię przepraszam , ja po prostu myslałam tylko o sobie , ja jestem samolubna . Patrz dasz dziecku zabawkę a ono już jej nie chce wypuścić , zepsuje je i zwali ,ze samo sie zepsuło . - mówiła szybko .- Nie przepraszam , ty po prostu masz rację . - głaskałam ją po plecach .- Pól na pół ? - spytała . - Jasne . - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy . -Słuchaj , nie mysl ,ze chcę Cię wyrzucić , ale mam prośbę. - powiedziałam . -Co zechcesz . - odpowiedziała . - Mogłabyś iść do mojej szefowej i powiedzieć jej ,że jestem w szpitalu ? - spytałam . - Oczywiście , słuchaj wpadłam tylko na chwilę , bo i tak musze lecieć do domu . - powiedziała wstając . -Wiesz dwa dni do świąt ! - dodała z uśmiechem , po  chwili jednak od zszedł z jej twarzy - Mam nadzieję ,że do nas przyjdziesz . -zaproponowała . -Mam juz plany , ale dziękuję . - skłamałam . - Jasne , dobra na razie . - uściskała mnie i wybiegła . Zaśmiałam sie pod nosem .Jak ja spędzę te swięta ? W hotelu ? Na pewno nie. Wzięłam telefon i wykręciłam numer do mojego taty . Usłyszałam ,że odebrał , ale nic nie mówił . -Hej tato .- odezwałam się . - Nie mam czasu , cos konkretnego ? - spytał oschło . Nie wkurzaj się . - Chciałam się spytać , jak spędzasz święta . - powiedział lekko zawstydzona .- Laura wyjeżdża do swojej rodziny a ja... - przerwał . - Jestem zajęty . - powiedział . - Dlaczego mnie okłamujesz ? - nie wierze ,ze powiedziałam to do mojego ojca . - Słuchaj dziecko , zawiodłem się na tobie . Chciałaś się zabić ! - krzyknął . Szybko mrugałam , aby się nie rozpłakać . -Nie to ja się zwiodłam na tobie , każdy inny rodzic , przyjechał by do swojego dziecko i spytał co sie stało ! - krzyknęłam. -Zastanów się czy to może ty ,żle mnie nie wychowałeś . - powiedziałam i sie rozłączyłam . Patrzyłam na ekran zdenerwowana . Zaczał do mnei zadzwoń . - Wal sie . - szepnełam odkładając telefon . Moje drzwi się odwtorzyły a do środka wparadowała Cara. Miała na sobie czarny płaszcz . - Hej to co .. - zaczęła . - Coś się stało ? - spytała . -Nie jest okej . - odpowiedziała . - Betty .. - zaczęła . - Chciałąś wiedzieć coś o Harrym prawda ? - spytałam a drzwi sie odtworzyły . Moje usta ułożyły sie w literkę ,,o'' . - A właśnie to jest mój chłopak . - pokazała na blondyna . Wyglądał zupełnie inaczej . Jego skóra była pokryta tatuażami . Przez chwilę stał wryty , ale potem usiadł na krześle obok Cary . - Niall to jest .. - zaczęła . - My się znamy . - odpowiedział  szybko . Popatrzył na Care a po chwili na mnie smiejąc się . 


i
-Na prawdę skąd ? - spytała . - Ze szkoły . - odpowiedział. - Zmieniłeś się . - powiedziałam . - Ty też . - odpowiedział .Telefon Cary zadzwonił . Odebrała Go i sie odwróciła . - Nie sądziełem ,ze kiedykolwiek Cie jeszcze zobaczę . - powiedział usmiechając się . - Ja też nie . - odpowiedziałam rochę przerażona jego wyglądem . -Przepraszam Betty , potem opowiesz mi o tym przystojniaczku . - Cara pusciła do mnei oczko .- Jasne . - usmiechnąłam sie do niej .-Pa . - pomachała do mnie . -Pa . - rzucił oschle Niall. -Na razie . - powiedziałam do siebie , gdyż ich juz nie było . Co się z nim stało ? Nie sądziłam , że kochany , słodki Niall stanie się takim punkiem . Po raz chyba setni drzwi się odtworzyły . -Dzień dobry , jestem pani lekarzem , nazwisko Cors . - rzucił szybko. -Dzisiaj moze już pani wyjść , nie widzę tu żadnych niepokojących rzeczy . - przeglądał kartki . - Ale oczywiście , proszę się do Nas jeszcze pojawić . - usmiechnął się . - Jakies pytania ? - spytał . - Nie dziękuję . -odpowiedziałam a on wyszedł . Wzięłam telefon i napisałam do Zendaya .

Hejka mogłabym do Was na chwilę wpaść ?

Po paru minutach uzyskałam odpowiedz . 
Jasne , jeśli chodzi o ,że nie było nas u ciebie to Ci wszystko wyjaśnię .Byliśmy , ale nie chcieli Nas do ciebie wpuścić . xx
 Uśmiechnęłam się i polożyłam telefon na komodzie . 
-Jak spędzasz święta ? - spytała mnie Zendaya . - Z ojcem .- skłamałam . -Oj Betty , kiedy ty przestaniesz mnie okłamywać ? - spytała Zendaya biorąc Cassie na ręce .- Na prawdę . - próbowałam . -Gdy siedziałam w szpitalu spotkałam Go , znaczy tak mi się wydaje ,ze to był on bo miał takie same nazwisko jak ty . - mówiła . -Lekarz mówił ,ze teraz potrzebujesz osoby z rodziny , on powiedział .. - przerwała . - Powiedz . - rozkazałam . - Że nie ma ochoty Cie widzieć . - szepnęła . Opadłam ciężko na oparcie krzesła . - Co ja mu zrobiłam ? - spytałam sama siebie . -Hej nie martw się tym teraz , święta spędzisz u nas . - uśiechnęła się . -Dziękuje . - uśmiechnęłam się . 
Te dwa dni i minęły bardzo szybko . Ubrałam się.  Potem nałożyłam makijaż . Gdy wyszłam z pokoju , gdzie dotychczas nocowałam poczułam piękny zapach . Weszłam do kuchni , gdzie stała Zendaya w dresach . - Betty , błagam idz do Cassie . -powiedziała wycierając rękę o spodnie . - Ide sie ogarnąć . - zaśmiała się .W salonie wszystko było już ładnie ułożone na stole . -Nie płacz malutka . - podniosłam Cassie z łóżeczka .Moja chrzestnica miała piąkną czerwoną sukienkę . Wzięłam ja na recę . - Widzisz niedługo przyjdzie święty mikołaj .- mówiłam do niej . -Przyniesie Ci prezenty ? - spytałam nie oczkując na odpowiedz . -Moja córka jest zbyt nie grzeczna , aby dostawać prezenty . - zasmiała sie Zendaya . Wyglądała świetnie . Jej włosy opadały jej na ramiona . Nie dawno ich nie miała . - Patrz jak świetnie wygląda twoja mamusia . - powiedziałam do Cassie . - Gdzie David ? - spytałam . -Tu jestem . - powiedział wychodząc. Były ubrany w czarny garnitur i białą koszulę. -Pierwszy raz widzę Cię tak ubranym . - zaśmiałam się. - Pierwszy i ostatni . - powiedział znudzony . -Wyglądasz pięknie .- powiedziała do niego i delikatnie pocałowała Go w usta. Wyglądali razem pięknie . Mieli siebie , dziecko , mieszkanie i pracę .Zendaya wracała do zdrowia .Żyć nie umierać . A ja ? Ja mam 18 lat , może i jestem młoda , ale przeszłam bardzo dużo . Wszystko przez Harrego . Moje oczy rozszerzyły się . On tu przeciez bedzie ! Nie , moze Go jednak nie bedzie . Co ty sobie myslisz ! Bedzie , to jego siostra ! Usłyszałam pukanie do drzwi. -To pewnie Harry . - powiedział David idąc do drzwi .- Spokojnie usiądz koło mnie . - szepnęła do mnie Zendaya. Przytaknełam . - Witaj siostrzyczko . - Harry pocałował Zendaya w czoło . Podszedł do mnie . -Hej mała . - powiedział biorąc małą rączkę Cassie . - Hej . - rzucił cicho do mnie. Wyglądał niezwykle pociągająco .  I co żałujesz ? Walnęłam się w czoło . Wszyscy patrzyli na mnie pytająco . - Przepraszam . - szepnęłam . Odłożyłam Cassie do łóżeczka . 

Przy kolacji , rozmawialiśmy o różnych rzeczach . Harry i ja tylko czasami się odzywaliśmy .-Wychodzę za mąż . - powiedziała z wielkim uśmiechem Zendaya . Harry zaksztusił się . - Co ? - spytał . - David mi się oświadczył . - uśmiechnełą się . - To świetnie ! - pisnęłam i ją przytliłam . - Gratuluje . - powiedziałam . - Dziękuję .- powiedziała i po patrzyła na Harrego. -Gratuluje . - wymusił uśmiech i popił wino . David tylko siedział i patrzył na Zendaya . Było mi głupio ,ze nie siedzą koło siebie . - David chcesz się zamienić miejscem ? - spytałam . - Od początku czekałem kiedy o to zapytasz . - szybko wstał . Zamieniliśmy się miejscami . Od razy splótł ręce z Zendaya . Wyglądali razem pięknie. -To co otwieramy prezenty ? - spytała Zendaya wstając razem z Davidem . Podeszła do choinki i usiadła na podłodze . David wyjął Cassie z łóżeczka . Wszyscy siedzieli na podłodze. -Fajnie razem wyglądają nie ? - spytał mnie Harry . Lekko sie przestraszyłam , jeszcze dziś wg sie do mnie nie odezwał . - Yhy. - odpowiedziałam. Wstałam od stołu i usiadłam na fotelu a Harry na przeciwko mnie na kanapie . - O to dla mnie ! - pisnęła Zendaya . Wyciągnęła  wisiorek . Był ode mnie . - Dziękuję . - powiedziała chyba zadowolona . - O patrz to dla ciebie . - powiedziała do Cassie . Wyciągnęła małego misia z napisem ,,Od najlepszej cioci na świecie '' . Skromna ja . Zendaya i David zaczęli się śmiać . -Piękny . - śmiała się . - Farciaro masz jeszcze dwa takie duże prezenty . Wyciągnęła znów misia tylko troche innego . - Od najlepszego wujka na świacie . - powiedziała . Spojrzałam na Harrego . Zendaya lekko się zaśmiała i odtworzyła ostatni prezent , który był od nich dla ich córeczki . Jakaś zabawka . Po tym jak wszyscy rozpakowali swoje prezenty Zendaya poszła położyć Cassie spać .David siedział koło Harrego . Rozmawiali o jakimś meczu . - David mleko ! - usłyszaliśmy Zendaya z drugiego pokoju . -Zaraz wracam . - powiedział i poszedł do kuchni .Harry wstał i podszedł do mnie . Wyjął z garnituru małe pudełeczko . - Dla mnie ? - spytałam . - Tak. - odpowiedział i usiadł na miejsce , gdzie siedział wcześniej . Odtworzyłam je i zobaczyłam małe serduszko było z napisem ,,I love you '' Odtworzyłam je i zobaczyła nasze wspólne zdjęcie . - Dziękuję . - podziękowałam zawstydzona . - Przepraszam , ja dla ciebie nic nie mam . - powiedziałam patrząc na niego . - Prezentem , bedzie dla mnie jeśli Go przyjmiesz . - powiedział . - Ja chyba nie mogę . - powiedziałam . - Nie jestem w stanie . - dodałam .- Moglibyśmy porozmawiać ? - spytał . -Przecież rozmawiamy .- odpowiedział a on wstał . - Chodzmy na spacer . - zaproponował . - Okey . - odpowiedziałam i wstałam . Założyłam swój płaszcz i weszłam do pokoju Zendaya . Gdy odtworzyłam drzwi zobaczyłam ,ze śpi razem z Davidem na łóżku a po miedzy nimi leży Cassie . Postanowiłam ich nie budzić . 
-O czym chciałem rozmawiać ? - spytałam idąc koło niego przez park . Było mi okropnie zimno . -O nas . - odpowiedział . - Ja się nie poddam do póki mi nie wybaczysz . - powiedział zatrzymując się i patrząc mi w oczy .- Harry my nie możemy być razem . - szepnęłam . -Spróbujmy . - popatrzył na moje usta . -Wiem ,ze tego chcesz . - pochylił się lekko i pocałował mnie . -Harry . - mówiłam pomiędzy pocałunkami . 

aq
Odwzajemniłam pocałunek . - Tęskniłem . - powiedział .
           
I jak ? Pod ostatnimi rozdziałami nie ma żadnych komentarzy . Dziękuję . Jest mi przykro ,ze moja fanka xd mnie odpuściła , ale bardzo jej dziękuję ,że była ze mną aż do 17 rozdziału .   

3 komentarze:

  1. PRZEPRASZAM że mnie nie było ale miałam małe problemy :'( Kocham cię i tym razem już nigdy cie nie opuszczę PRZYRZEKAM ! :) A co do rozdziału jest Zajebisty a zwłaszcza koniec Aww..... i wow Niall co ty z nim zrobiłaś O.o no ale nic czekam na kolejny KOCHAM i życzę duuuuuuuuużo wenki do następnego rozdziału :) :3 c:

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje :') i przepraszam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej, świetnie piszesz :) Kocham takiego Nialla i czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń